Bloog Wirtualna Polska
Są 1 255 094 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rozmaitości: Komunikat redakcyjny !!!

środa, 28 lipca 2010 17:27


 Od redakcji: 

     W wyniku kontrowersji jakie narosły osta- tnimi czasy wokół blogu Kronika Narodowa, a które wywołane zostały przez osoby związane z środowiskiem Narodowego Odrodzenia Polski i Portalu Nacjonalista.pl kolektyw tworzący skład osobowy redakcji KN podjął decyzję, że z dniem 29 lipca 2010 r., blog Kronika Narodowa, kończy swoją działalność. Tym samym dzięku- jemy wszystkim, tym oficjalnym i nieoficjalnym współpracownikom, osobom odwiedzającym nas regularnie i mniej regularnie, które w prawie naszej 9-miesięcznej aktywności stanowiły ponad 100 000 wizyt /pojedynczych numerów IP/.

Wszystkim serdeczne Bóg zapłać.

Z narodowym pozdrowieniem

Redakcja Kroniki Narodowej


Podziel się
oceń
2
4

Żołnierze Wyklęci: Wołek o nowym serwisie internetowym ZŻ NSZ

środa, 28 lipca 2010 15:14


    27 czerwca 2010 ruszył nowy serwis internetowy poświęcony historii Narodowych Sił Zbrojnych: http://nsz.com.pl/. Jego twórcą jest firma J7 Technologies, która stworzyła rozbudowany serwis społecznościowy dla Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych.

   Jego celem jest połączenie 3 elementów: tradycji i pamięci kombatantów NSZ, rzetelnej wiedzy o Żołnierzach Wyklętych oraz młodzieży zainteresowanej dziejami i kultywowaniem tradycji Żołnierzy Wyklętych. Serwis NSZ jest współtworzony przez wszystkich, którzy wyraża taką chęć. Działa podobnie jak wikipedia: osoby zarejestrowane w serwisie mogą dodawać swoje materiały (teksty, zdjęcia, filmy), które zostaną opublikowane po zatwierdzeniu przez administratora.

Na stronie znajdują się obecnie wszystkie materiały z poprzedniej strony ZŻ NSZ, wzbogacone o wydarzenia z ostatnich lat. Nowością w porównaniu ze starą stroną jest dział Multimedia, gdzie zgromadzono filmy z serwisu youtube.com, dotyczące Narodowych Sił Zbrojnych. Jako podstrony są Wspomnienia partyzanta autorstwa wieloletniego prezesa ZŻ NSZ dr Bohdana Słuckiego oraz projekt muzyczny „Twardzi jak stal" stworzony pod kierownictwem Dawida Zadury. W niedalekiej przyszłości uruchomione zostaną kolejne podstrony: galeria, forum i „Mapa pamięci".

Mapa pamięci i Newsletter NSZ

Na „Mapie pamięci" każda osoba zarejestrowana w serwisie NSZ będzie mogła dodawać na mapie google miejsca związane z historią NSZ. Na przykład będzie można dodać lokalizację pomników i tablic pamiątkowych ze zdjęciami i opisami oraz lokalizację bitew i potyczek partyzanckich.

Już teraz można subskrybować „Newsletter NSZ" na stronie głównej. W przyszłości za pomocą Newslettera będziemy rozsyłali na Państwa pocztę elektroniczną informacje o bieżącej działalności ZŻ NSZ; zaproszenia na uroczystości i rocznice; informacje o konferencjach i imprezach dotyczących NSZ; nowych publikacjach o Żołnierzach Wyklętych itp.

Działanie serwisu


Serwis ma kilka stopni wtajemniczenia. Każdy odwiedzający może przeglądać artykuły w nim zamieszczone przeznaczone do powszechnego dostępu. Zarejestrowani uczestnicy mogą przeglądać artykuły i informacje na stronie przeznaczone tylko dla zarejestrowanych.

Zarejestrowani użytkownicy mogą skontaktować się z administracją strony i poprosić o nadanie im prawa do zamieszczania własnych tekstów, zdjęć i filmów w serwisie NSZ. Zamieszczone materiały zostaną opublikowane po zatwierdzeniu przez administratorów. W przypadku trudnych do zweryfikowania informacji i faktów przed opublikowaniem administratorzy będą zasięgali opinii historyków.

Idea przewodnia

Ideą przewodnią twórców serwisu jest uchronienie przed zapomnieniem faktów i wspomnień o żołnierzach Narodowych Sił Zbrojnych oraz jednoczesna ich popularyzacja wśród młodego pokolenia.

J7 Technologies: "Nasza propozycja opiera się na stworzeniu z jednej strony wirtualnego muzeum, gdzie każdy może wprowadzać materiały, z drugiej społeczności internetowej, która ma możliwość dyskusji, porozmawiania z rodzinami żołnierzy, a także poczucia uczestnictwa w historii Polski. W takim podejściu Portal może zyskać nie tylko wielość materiałów (kontrolowanych na poziomie administratora), ale także może również zyskać popularność wśród młodych ludzi."

Mamy nadzieję, że dzięki możliwości powszechnego dostępu do serwisu, jego uczestnicy, w tym rodziny żołnierzy NSZ, zamieszczą wiele ciekawych wspomnień, informacji, zdjęć i filmów, chroniąc je w ten sposób przed zapomnieniem.

Serwis społecznościowy i informacyjny

Serwis NSZ nie nastawia się tylko na tworzenie wirtualnego muzeum o Żołnierzach Wyklętych, ale równie ważne są dla nas inicjatywy kulturalne nawiązujące do tradycji NSZ.

Chcemy by serwis Narodowych Sił Zbrojnych stał się miejscem wymiany wiedzy i informacji o szeroko pojętej tematyce Żołnierzy Wyklętych. Chcemy by w niedalekiej przyszłości, oprócz rzetelnej dawki historii, mogli się Państwo z niego dowiedzieć się o planowanych uroczystościach rocznicowych, konferencjach naukowych, imprezach kulturalnych, wydawanych publikacjach książkowych i artykułach, kręconych filmach, które dotyczą Żołnierzy Wyklętych. Będziemy zamieszczali relacje, zdjęcia i filmy z tych wydarzeń. Zapraszamy do współpracy na tym polu.

Każdy może być współtwórcą wirtualnego muzeum poświęconego bohaterom walczącym o niepodległość Polski. Zapraszamy do współtworzenia Serwisu Narodowych Sił Zbrojnych.

Karol Wołek

Źródło: Endecja.pl


Podziel się
oceń
1
1

MW: Tak wyglądał Marsz Grunwaldzki!

środa, 28 lipca 2010 15:05



Marsz Grunwaldzki from mw1922 on Vimeo.

Źródo: MW
Podziel się
oceń
0
1

Rozmaitości - Gorzów: Flaga z napisem "Wielka Polska" na Półfinale Drużynowym Pucharu Świata na żużlu

środa, 28 lipca 2010 8:07




   Polscy żużlowcy zdemolowali przeciwników i awansowali do finału Drużynowego Pucharu Świata. "To był pokaz siły biało-czerwonych" - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

   Niesamowitej postawie polskich żużlowców wtórowali kibice. Na wysokiej trybunie, nazywanej "Ko- marówką", podczas hymnu naszego kraju pojawiła się wielka flaga z napisem "Wielka Polska".  Gorzowskim fanom żużla gratulujemy wykonania i właściwej postawy.

KN


Podziel się
oceń
1
1

Rozmaitości: Kosovo je Serbija - niepoprawne polityczne graffiti kibiców z Wodzisławia Śląskiego

środa, 28 lipca 2010 7:42



Źródło: GWD
Podziel się
oceń
0
1

Inne org. - OSN: „Moje Miasto, Moje Miejsce” i Nasza Inicjatywa

środa, 28 lipca 2010 7:33


   

   W sobotę 24 lipca pojawiamy się w miejscu organizacji imprezy M4 (Moje Miasto, Moje Miejsce), która odbyła się w Mielcu. A w jakim celu udajemy się na dziedziniec Technikum Elektrycznego, gdzie został wyznaczony punkt docelowy dla tego projektu? No cóż, można by dojść do wniosku, że gościliśmy tam w ramach „ambitnej inicjatywy, która nie byłaby kojarzona z niczym, co było przedtem", że posłużę się tekstem z ulotki pozyskanej od organizatorów M4.

   Samo przedsięwzięcie M4 było reklamowane jako działalność nastawiona na „propagowanie kultury oraz aktywne spędzanie wolnego czasu". W związku z tym postanowiliśmy dostosować się do powyższych wskazówek, czyli spędzić aktywnie czas w ramach „inicjatywy, która nie byłaby kojarzona z niczym, co było przedtem" z nastawieniem na „propagowanie kultury". Przy czym należy zaznaczyć, iż kultury niezależnej i nie mającej nic wspólnego z protektoratem władzy czy mediów powszechnych.

I tak, w ramach „naszego" M4, rozdajemy uczestnikom tego drugiego M4 kilkadziesiąt specjalnie przygotowanych na tą okazję płyt z wybranymi utworami muzycznymi Godziny Zero. Odbiorcami naszych darmowych CD były młode osoby, które mogły na nich znaleźć m.in. takie utwory jak „Upadek", „Nowa Emigracja", „Wakacje Na Koszt Kraju", a także bonusowy kawałek Agressivy „Białe Orły".

Akcję przeprowadza Aktyw Lubelski oraz Oddział I Aktywu Świętokrzyskiego, choć na terenie właściwym dla Aktywu Podkarpackiego, który z przyczyn obiektywnych na razie nie może nas wspomóc.

Źródło: OSN


Podziel się
oceń
0
0

Inne org. - OSN: Akcja promująca spotkanie z Piotrem Szubarczykiem

środa, 28 lipca 2010 7:24


    31 lipca sympatycy Ruchu Patriotycznego z Mielca orga- nizują spotkanie z Piotrem Szubarczykiem. Temat prelekcji bardzo ciekawy, mogący zachęcić do przyjścia na to spotkanie szczególnie młodych ludzi: „Opór młodzieży polskiej przeciwko sowietyzacji kraju i represje wobec niej w latach 1945-56".

   Niestety, ale młodzieży na takich spotkaniach jak na lekarstwo, co siłą rzeczy wymusiło przeprowadzenie akcji promocyjnej tego spotkania poprzez rozklejenie plakatów w ramach „Młodzieżowej Kontrkultury". Tak więc plakaty były skierowane przede wszystkim do młodego pokolenia, co potwierdza ich zawartość oraz forma w jakiej zostały przygotowane.

 Choć spotkanie na Podkarpaciu to akcja na konto Aktywu Lube- lskiego.

 Źródło: OSN


Podziel się
oceń
1
1

Historia: Evita Peron – ikona współczesnego narodowego-radykalizmu

środa, 28 lipca 2010 7:08


Evita Peron - więcej niż legenda

   Maria Eva Duarte zmarła ponad pięćdziesiat lat temu. Przed przedwczesną śmiercią obiecała rodakom, że zawsze z nimi będzie, na dobre i złe czasy. I dotrzymała słowa. Dziś w Argentynie imię Evita wymawia się z nabożnością i szacunkiem. Jej wizerunki spotyka się w całym kraju, zarówno w Buenos Aires, gdzie świeciła triumfy, jak też w oddalonych prowincjach południa. Jej portrety wciąż wiszą w budynkach rządowych, w domach prywatnych i szkołach. Na ulicach sprzedawane są pamiątki, zdjęcia i memorabilia po Evicie. Pojawiła się jak meteoryt czy wielobarwna tęcza tylko na chwilę. Ale zajaśniała pełnym blaskiem i natchnęła rodaków nową nadzieją na lepsze jutro. Przywróciła uśmiech biedocie. Była podziwiana i uwielbiana bez granic przez robotników i nędzarzy, nienawidzona przez niektóre wyższe sfery Buenos Aires. Zwano ją "Dama de la Esperanca" - "Dama nadziei", także "Santa Evita" - " Święta Evita".

Evita Duarte urodziła się w 1919 roku na prowincji jako nieślubna córka Juanity Ibarguren. Wyrastała wśród rodzeństwa w biedzie i beznadziei. Zawsze marzyła o wielkim świecie. Jako dziewczynka na zawsze zapamiętała pogrzeb ojca, a zwłaszcza epizod, gdy nie pozwolono jej zbliżyć się do jego trumy - była przecież nieślubnym dzieckiem. Marzenia czasem przeradzają się w rzeczywistość. Gdy Eva miała 15-lat opuściła swą wioskę Los Todos, by wraz z Augustinem Migaldi (śpiewakiem) udać się do Buenos Aires. Film "Evita" prezentowany kilka lat temu portretuje ją jako biednie odzianą dziewczynkę z prowincji, która z walizeczką wjeżdża do stolicy, by zostać tam już na zawsze. Patrzymy na Evitę jako wystaszoną prowincjuszkę, ale piękną nastolatkę, pełną życia i wigoru. Zachwycona wielkim światem poznaje jego uroki, odwiedza kluby nocne Buenos Aires, tańczy tango w biednej dzielnicy portowej LaBoca, włóczy się po teatrach, grywa małe rólki teatralne, zostaje nawet spikerką radiową.

W 1944 roku spotkała na stadionie przeznaczenie swego życia, przystojnego pułkownika Juana Domingo Perona. I pozostała z nim aż do końca swych dni. Peron był zafascynowany Evitą, nie mógł nacieszyć się jej widokiem, gracją i stylem. Istotnie była piękna średniego wzrostu, o aksamitnych oczach, przenikliwym spojrzeniu, blond włosach. Jej wdzięk i czar zniewalał wszystkich. Gdy w 1945 roku internowano Perona, zakochana Evita wkroczyła do akcji. Dzięki jej radiowym apelom tłumy robotników wyległo na ulice domagając się jego uwolnienia. Zwolniono go, a w rok później został prezydentem Argentyny.

Rządząca para była podziwiana w całym kraju. Wydawało się, że uśmiechnięty prezydent i jego żona przywrócą nadzieję i prosperity dla kraju. Na żądanie związków zawodowych podnoszono płace dla robotników, budowano szpitale i szkoły. Evita stała się opekunką biednych w całym kraju. Zapewne pomna biedy zaznanej w młodości chciała coś zrobić dla swych współbraci.

Gdy zwiedzałem Buenos Aires, mówiono mi, że wiele miejsc w stolicy pamięta Evitę. Przy sławnym Obelisku w 1945 roku ponad 100 tysięczny tłum wiwatował na cześć Perona. Przy jego boku stała uśmiechnięta Evita. Gdy Peron wygrał wybory, w tym samym miejscu prawie ćwierć miliona Argentyńczyków skandowało jego imię.

Tłum widział Evitę w roli wiceprezydenta, ale wojsko nie wyraziło zgody. Ale Evita wcale nie musiała zostać wiceprezydentem. Jako pierwsza dama podbiła serca tłumu. Była inna niż jej poprzedniczki, nowoczesna, inteligentna, doskonale zorientowana we wszystkim. Była wspaniałą mówczynią, jej słowa docierały do najdalszych zakątków, budziły otuchę i ulgę wśród biednych. Budowała domy starców, sierocińce, hotele dla bezrobotnych dziewcząt, domy dla niezamężnych matek. Założyła fundację charytatywną dla ubogich. Podróżowała po kraju rozdając prezenty. Razu pewnego podczas wigilii poleciła, by każda poczta rozdawała słodki chleb, wino i zabawki, także zdjęcia panującej pary. Sama pojawiała się często na balkonie Casa Rosada (pałac prezydencki), gdzie odbierała hołdy od miejskiej biedoty zgromadzonej przed pałacem.

Peronowie bywali często w Teatro Colon. Tam w olśniewająco bogatym wnętrzu, przy wspaniałej akustyce, w obecności 3000 widzów Evita święciła triumfy. Ubrana wytwornie i bogato, musiała być tęczą i różą Argentyny, bo tak lud chciał ją widzieć. Była w swoim żywiole. Rozdawała dary dla emerytów, robotników, sierot, matek z dziećmi. Zawsze pełno tam było biedoty pozdrawiającej Evitę, proszącej o dary. Pisano prośby na karteczkach i wręczano Evicie, która nigdy nie odmawiała. Mawiano nawet powszechnie: pisz życzenia na kartce, a ona odmieni twoje życie.

Evita odwiedzała żłobki, sierocińce, domy starców. Gdziekolwiek się pojawiła budziła zachwyt i uznanie. Patrzono na nią jak na zbawczynię biedoty. Gdy w 1947 roku pojechała do Hiszpanii, cała Argentyna z zapartym tchem patrzyła na boską Evitę konferującą z gen. Franco. Potem podziwiano ją w Watykanie, a jej powrót do kraju był niemal królewską fiestą. Ale czasy nie były łatwe. Peron podczas swej prezydentury miał licznych przeciwników, Evita także. W kraju wybuchały strajki i niepokoje. Tylko lud wierzył, że dzięki ukochanym przywódcom będzie coraz lepiej. Aktywne życie Evity przerwała nagle choroba.

 W filmie "Evita" widzieliśmy ją bladą bardzo, przyjmującą komunię i nagle omdlewającą. Cały kraj dowiedział się, że żona prezydenta jest śmiertelnie chora. Nie było ratunku dla 30-letniej filantropki. Białaczka obezwładniała ją coraz bardziej. Cały kraj modlił się o powrót do zdrowia Evity. Przed pałacem prezydenckim gromadziły się tłumy, modlono się przy płonących świecach, prosząc Opatrzność o jej zdrowie. Bardzo osłabiona pierwsza dama przemawiała wciąż do tłumu. W jednym z przemówień z balkonu pałacu prezydenckiego powiedziała:

"Ciągle potrzebuję waszej miłości. Kocham was i mam nadzieję, że wy mnie też kochacie. Jestem tylko prostą kobietą, jedną z was. Chcę służyć wam do końca mych dni. Jeśli popełniłam jakieś grzechy w życiu to płacę za to sowicie, ucałowałam wielu chorych na gruźlicę mając nadzieję, że Bóg nie ześle mi takiego bólu. Robiłam to dla biednych. Ale Bóg zesłał mi cierpienie, za duże dla mnie. Ale skoro taka jest jego wola, muszę się z tym pogodzić. Kocham was, zabierałam kosztowności bogatym i rozdawałam wam, któregoś dnia odziedziczycie wszystko. Chcę, by napisano o mnie: była kiedyś kobieta, obok Perona, kobieta która tchnęła go nadzieją i unaoczniła potrzeby ludzi biednych. Jej imię było Evita".

W 1952 roku Perona wybrano ponownie prezydentem. Podczas inauguracyjnego przejazdu prezydenta kawalkada samochodów sunęła ulicami Buenos. Tuż przy nim stała blada, śmiertelnie chora Evita. W miesiąc później już nie żyła. Żałoba ogarnęła cały kraj. Płakali wszyscy. W ulewnym deszczu przed pałacem prezydenckim stały tłumy, by oddać hołd Evicie. Leżała bladziutka w przeszklonej trumnie o twarzy pełnej dobroci i jakby szczęścia. Trumna tonęła w kwiatach. Przyjeżdżali rodacy z najdalszych zakątków Argentyny, by po raz ostatni pokłonić się swej pani. Zwłoki Evity zostały balsamowane i miały spocząć w mauzoleum. Jej królewski niemal pogrzeb nie miał sobie równych.

W 1955 roku obalono Perona, a zwłoki Evity nagle zniknęły. Nowe władze obawiały się, że Evita nawet martwa jest niebezpieczna. Po kryjomu wywieziono zwłoki do Mediolanu i tam pochowano pod zmienionym nazwiskiem Marii Maggio. Przez 14 lat leżała snem błogim na włoskim cmentarzu. 

Nadszedł rok 1970, Peron był wciąż na wygnaniu w Hiszpanii. Nowi władcy kraju wyrazili zgodę na sprowadzenie zwłok Evity do kraju. Przez dwa lata jednak trumna Evity przeleżała w Hiszpanii w mieszkaniu Perona, by w 1973 roku wrócić do Argentyny, notabene razem z Peronem. Byli witani entuzjastycznie. W następnym roku Peron znów zostaje prezydentem. Evitę pochowano na cmentarzu Recoleta, położonym w sercu miasta, na wzgórzu.

To przepiękna nekropolia: alejki, finezyjne grobowce i mauzolea, bogate zdobienia, smutne anioły i nostalgiczne eptafia. Odwiedziłem ten cmentarz i grób Evity. W jednej z bocznych alejek znajduje się mauzoleum rodziny Duarte. Tu spoczywa boska Evita. Pełno kwiatów i turystów. Każdy chce zobaczyć grób tej, która całe życie poświęciła biednym. Na czarnej płycie popiersie Evity i napis:
"Czuję nieustanne pragnienie spełniania się i jeśli to będzie w stanie rozjaśnić drogę i dać szczęście Argentyńczykom, zrobię wszystko dla ich chwały. Nie nazywajcie mnie zagubioną lub odizolowaną. Jestem częścią waszego życia, przeżyłam miłość i ból, przeszłam przez koszmar ze szczerą wiarą w Jezusa, kto w niego wierzy, pokona wszystko. Jedyne co chcę robić, to służyć milionom moich rodaków". 

Janusz Kopeć
Chicago

Źródło: Dziennik Związkowy


Podziel się
oceń
0
1

Książki: "Giovinezza Młodzież i mit młodości w faszystowskich Włoszech" - Podemski Piotr

środa, 28 lipca 2010 6:44


 "Giovinezza Młodzież i mit młodości w faszystowskich Włoszech" - Podemski Piotr

   "Giovinezza" ("Młodość") to tytuł oficjalnego hymnu faszyzmu, oczywiste dla każdego Włocha skojarzenie z okresem dwudziestolecia. Książka prezentuje podstawowy dla faszyzmu jako totalitarnej "rewolucji antropologicznej" mit młodości. Faszystowska młodzież - zarazem główna siła ruchu u jego zarania, jak i obiekt jego szczególnej troski jako reżimu u władzy - miała stać się kołem zamachowym nowej historii, kadrami Nowych Włochów dla faszystowskiego imperium. Autor analizuje filozoficzne podstawy oraz szczegółowe cele polityki faszyzmu wobec młodzieży, jej realizację poprzez system oświaty i organizacje masowe, a także konfrontuje propagandowe wizje ze wspo- mnieniami świadków epoki.


Wydawnictwo DiG
wydanie 2010 r.
ISBN: 978-83-7181-625-3
Format: 17.0x24.5cm
Ilość stron: 396
Oprawa: Twarda
Cena: 37,80 zł
DiG


Podziel się
oceń
0
0

Książki: "Faszyzm włoski i hitleryzm w publicystyce Romana Dmowskiego w latach 1922-1939"

środa, 28 lipca 2010 6:37


   Michał Andrzejczak - "Faszyzm włoski i hitleryzm w publicystyce Romana Dmowskiego w latach 1922-1939" 

   Autor ukazał stosunek Romana Dmowskiego do dwóch masowych ruchów społeczno-politycznych, które dominowały w I połowie XX w. w Europie. Faszyzm włoski oraz hitleryzm - systemy powstałe jako przeciwwaga dla komunizmu - były ruchami, które odcisnęły decydujące piętno w historii Europy. Reżimy te w wyniku militaryzacji polityki, stały się zagrożeniem dla pokoju w Europie i na całym świecie, zaś rywalizacja ich przywódców Benito Mussoliniego z Adolfem Hitlerem o pierwszeństwo w hierarchii wodzów państw totalitarnych, uwidoczniła się w zapędach imperia- listycznych. Książka ukazała również w szerokim kontekście ewolucję poglądów Romana Dmowskiego na oba ruchy społeczno-polityczne.

liczba stron : 255
ISBN : 978-83-89684-48-6
cena : 25.00

Książka dostępna w Wydawnictwie Nortom

 Nortom


Podziel się
oceń
0
0

Książki: A. Wielomski - Hiszpania Franco

wtorek, 27 lipca 2010 20:26

 

 Prawicowy hit wydawniczy znowu w sprzedaży

   Informujemy, że po dłuższym czasie znowu można kupić "Hiszpanię Franco" Adama Wielomskiego - książkę stanowiącą przełom w polskich badaniach nad hiszpańską myślą prawicową.

 Ze wstępu:

 Polska Ludowa to nie tylko epoka spustoszenia politycznego, ekonomicznego i moralnego. W znacznej mierze jest to także spustoszenie naukowe. Carska cenzura - gdy jakiegoś autora lub jakąś książkę uważała za naprawdę niebezpieczny element dla Cesarstwa Rosyjskiego - miała zwyczaj, że nie dopuszczała do publikacji tekstów nawet krytycznych o danym autorze lub książce. Wychodzono bowiem z założenia, że jeśli się kogoś krytykuje, to tym samym wskazuje się czytelnikom, że ktoś taki w ogóle istnieje. Cenzura doskonała nie polega na wstrzymaniu głosów krytycznych, lecz na tym, że pewne sprawy i pewne osoby przestają istnieć w świadomości społecznej. Cenzura Polski Ludowej w metodzie tej - w porównaniu z carską - poczyniła wielkie postępy. Skutkiem tego są takie epoki, wydarzenia czy nurty polityczne, których w polskiej świadomości potocznej najzwyklej nie ma, a jeśli są, to w jakiejś szczątkowej i karykaturalnej wersji nie mającej nic wspólnego z rzeczywistością.

W historiografii komunistycznej Hiszpania Francisco Franco nie istniała, nie żyła własnym życiem. Z wojny domowej 1936-39 do rangi symbolu podniesiono jedynie epizod Brygad Międzynarodowych, starannie przemilczając fakt z kogo się składały i komu służyły. Przez kolejnych kilkadziesiąt lat komunistyczna Polska i frankistowska Hiszpania nie utrzymywały stosunków dyplomatycznych. Fakt ten ma niezwykle poważne i dalekosiężne konsekwencje dla naszej wiedzy o epoce frankistowskiej. W znacznej mierze jego skutki są dziś nieodwracalne. Wraz z nieuznawaniem władzy Franco, PRL nie uznawała również niczego, co wydano i wydrukowano w Hiszpanii. Jeśli sięgniemy do katalogów Biblioteki Narodowej w Warszawie lub Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, to w szufladce z napisem Hiszpania znajdziemy wiele prac o Hiszpanii Wieku Złotego, hiszpańskich walkach z Maurami. Jeśli jednak będziemy posuwać się dalej i znajdywać chronologicznie kolejne tematy, to zaskoczy nas gama prac na temat Hiszpanii XX wieku. Mamy tu same prace o komunistach w Hiszpanii, ruchu robotniczym, opozycji antyfrankistowskiej. Jest wielka luka: brak prac o tych ruchach, które były komponentami frankizmu; nie są w Polsce dostępne dzieła jakichkolwiek teoretyków frankizmu, jak i - poza jednym małym zbiorem przemówień - samego Franco. Luka ta jest już nie do zapełnienia. Książek tych w Polsce nie ma i już nigdy się nie pojawią, ponieważ nie ma ich już jak zakupić. W pewnej mierze lukę tę wypełnia internet, ale przed każdym, kto chciałby problem badać, pojawia się kwestia nie tylko rzadkiej u nas znajomości języka hiszpańskiego, lecz i banalny fakt, że przeciętny polski czytelnik najzwyklej w świecie nie wie jakich książek szukać i jakich autorów. Skutkiem tego, dla wielu ludzi podstawowym źródłem do studiowania karlizmu pozostaje relacja Jędrzeja Giertycha z pobytu w Hiszpanii.

Cena: 33,00zł

format: 394

ilość stron: B5

oprawa: miękka

http://capitalbook.pl/product_info.php?products_id=98

Źródło: Konserwatyzm.pl


Podziel się
oceń
0
0

Świat - Ukraina: Swoboda przeciwko wizycie patriarchy Moskwy i Wszechrusi Cyryla

wtorek, 27 lipca 2010 20:11


   Kijowska milicja zatrzymała 6 działaczy nacjonalistycznej partii Swoboda, którzy zamierzali protestować przeciwko wizycie patriarchy Moskwy i Wszechrusi Cyryla. Wcześniej sąd zabronił organizacji manifestacji.

Milicja zagrodziła aktywistom Swobody przejście powołując się na decyzję sądu. Gdy tylko nacjonaliści zaczęli wyjmować plakaty, do akcji wkroczył oddział specjalny Berkut, którego funkcjonariusze siłą wciągnęli protestujących do radiowozu.

Pod sobór świętej Zofii, gdzie przebywał patriarcha Moskwy i Wszechrusi, przybyli też aktywiści innych organizacji nacjonalistycznych, którzy zorganizowali tam krótką konferencję prasową.

Ihor Mazur z kijowskiego oddziału UNA - UNSO wytłumaczył, dlaczego wizyta Cyryla budzi opór sił prawicowych: "To telewizyjna propaganda, że wszyscy czekają ze śliną na ustach i na kolanach, aż Cyryl zostanie także patriarchą kijowskim. To duchowa ekspansja Moskwy i kanałów pracujących dla niej".

Prawicowi politycy przekonują, że wizyta patriarchy Cyryla ma charakter polityczny. Często wspomina on bowiem o wspólnocie Rosjan, Białorusinów i Ukraińców określając ich mianem jednego narodu. Obawiają się też, iż rosyjska Cerkiew prawosławna będzie się starała całkowicie podporządkować sobie ukraińską Cerkiew patriarchatu moskiewskiego, która mimo że obecnie podlega Moskwie, cieszy się dużą autonomią.

Wizyta patriarchy Moskwy i Wszechrusi cieszy się umiarkowanym zainteresowaniem Ukraińców. W Odessie na nabożeństwo z jego udziałem przyszło 5 tysięcy wiernych, a w Dniepropietrowsku, według danych organizatorów - 20 tysięcy zamiast oczekiwanych 70 tysięcy.

Źródło: IAR/ Kresy.pl


Podziel się
oceń
0
0

Świat - Ukraina: "Precz z moskiewskim popem"

wtorek, 27 lipca 2010 19:40


   Patriarcha Cyryl, fot. Kremlin.ruPrawie stu zwolenników ukraińskich sił prawicowych protestowało w Kijowie przeciwko wizycie patriarchy Moskwy i Wszechrusi, Cyryla. W tym czasie duchwny apelował o pojednanie politycznych przeciwników.

   Nacjonaliści z organizacji Swoboda pokazali przedstawienie "Gwiazdorska podróż KGBisty Cyryla", w którym rosyjski patriarcha okazuje się agentem służb specjalnych. "Precz z moskiewskim popem" - krzyczeli nacjonaliści. Rozwinęli także ogromną flagę Ukrainy. Milicja nie interweniowała, choć wczoraj funkcjonariusze oddziałów specjalnych zatrzymali 8 działaczy Swobody jeszcze przed rozpoczęciem protestu.

 Kilkaset metrów dalej patriarcha Cyryl odprawiał mszę świętą, w której wzięły udział 2 tysiące wiernych. Apelował, aby wszystkie strony sporów politycznych, ekonomicznych, socjalnych i historyczno - filozoficznych pojednały się. Duchowny podkreślił też, że modli się za jedność Ukraińców, którzy zostali podzieleni przez polityków.

Działacze prawicowi oraz większość ekspertów zarzuca Cyrylowi, iż stara się z powrotem włączyć ukraińską cerkiew patriarchatu moskiewskiego do rosyjskiej cerkwi prawosławnej pozbawiając ją w ten sposób pewnej niezależności.

Źródło: IAR/Kresy.pl


Podziel się
oceń
0
1

Wywiady: „Problemem endecji po 1989 roku była słabość intelektualna”

poniedziałek, 26 lipca 2010 20:10




Z prezesem Młodzieży Wszechpolskiej Robertem Winnickim rozmawiamy o antysystemowości, neoendecji i socjopatycznym rysie społecznika.

 Fronda.pl: Jak trafiłeś do Młodzieży Wszechpolskiej?

Robert Winnicki*: Poprzez wujka, który był działaczem Ligi Polskich Rodzin. Na przełomie 2001/2002 wręczył mi egzemplarz „Wszechpolaka" - pisma, które wydawała wówczas MW. W 2002 roku pierwszy raz skontaktowałem się z organizacją i rozpocząłem regularną działalność w Lubaniu Śląskim, a od od 2004 roku we Wrocławiu.

Nie zetknąłeś się w pierwszej kolejności z historią, dziełami „klasyków" ruchu narodowego, jak to często bywa?

Historią i polityką interesowałem się już wcześniej, gdzieś od 14-15 roku życia. Wtedy też sprofilowałem się ideowo; w Empiku, we Wrocławiu, podczas wycieczki szkolnej znalazłem pismo „Szczerbiec". Wysłałem wtedy moje pierwsze zgłoszenie; do Narodowego Odrodzenia Polski.

Do NOP? Dlaczego?

Zainteresowanie polityką rozbudziły we mnie bombardowania Jugosławii w 1999 roku. Miałem wtedy 14 lat. To budziło mój opór. Czytałem wcześniej dużo Waldemara Łysiaka, byłem pod wpływem jego krytycznego podejścia do tej kwestii. Wkręciłem się wtedy w antysystemowość, która jednak nie miała zbyt wiele wspólnego z narodową demokracją, raczej z szeroko pojętym patriotyzmem.

Przeciwko bombardowaniu Jugosławii był także Piotr Ikonowicz. Czy gdybyś znalazł w Empiku „Robotnika", to zapisałbyś się do Organizacji Młodzieżowej PPS?

Nie. Moja antysystemowość, sprzeciw wobec tego, co postrzegałem jako amerykanizację, macdonaldyzację, „zgniły zachód", była jednocześnie silnie związana z tradycją i wiarą katolicką. Ruchy lewicowe i socjalistyczne nie wchodziły w rachubę.

Teraz jednak nie jesteś już w NOP.

Bardzo szybko zdystansowałem się od tej organizacji. To, co znalazłem w kolejnych numerach „Szczerbca", zniechęciło mnie. Ówcześnie modny w tym środowisku był sedewakantyzm i pusty radykalizm. Nie uważam, żeby radykalizm w obronie dobrej idei był czymś złym, ale nie może to być prymitywne i radykalne dla samego radykalizmu.

Mimo to odnalazłeś się w MW, która podobnie, jak NOP, uważa się za część ruchu narodowego. Wręcz twierdzicie, że jesteście „ideowym spadkobiercą najlepszych tradycji Obozu Narodowego, przede wszystkim myśli politycznej Romana Dmowskiego oraz innych twórców idei narodowej". To z waszej, nadal obowiązującej, Deklaracji Ideowej. Co to dzisiaj znaczy?

Przede wszystkim to przywiązanie do podstawowych wartości narodowych, jaką jest narodowa kultura, nie jako konstrukt abstrakcyjny, ale mająca swoje zakorzenienie, kultura oparta o tradycję. Jest to dążenie do posiadania narodowego, podmiotowego państwa, potrafiącego realizować na arenie międzynarodowej interesy tego narodu. Po drugie, jest to pewna metodologia myślenia o polityce, sprawach publicznych, myślenia opartego na racjonalizacji sceny politycznej, dystansie, próbie chłodnego oglądu. I rozpoznawania na bieżąco możliwości realizacji interesu narodowego.

Jednak czytając Dmowskiego można odnieść wrażenie, że tak naprawdę nie lubił Polaków i chciałby zastapić ich np. Anglikami.

Jest zasadnicza różnica między krytyką wad Polaków dokonywaną przez Dmowskiego, a odrzuceniem polskości. Kiedyś Cezary Michalski próbował wstawić Dmowskiego w ciąg myślicieli krytycznych wobec polskości. Dmowski rzeczywiście był bardzo krytyczny wobec naszego narodu i nie szczędził mu uwag wytykających przyczyny jego słabości. Jednoczesnie kochał i afirmował naród polski. Istnieje różnica między krytyką zmierzającą do budowy potęgi narodu, a krytyką, która wynika z faktu, że człowiek odrzuca swoją wspólnotę naturalną, czuje się w niej obco i odczuwa ze względu na przynależność do niej kompleksy. Między krytycznym patriotyzmem, a tym, co prof. Bartyzel nazwał kiedyś „oikofobią".

Czyli można być dziś endekiem, mimo, iż Dmowski opublikował swoje ostatnie pisma 90 lat temu?

Oczywiście. Problem z różnego rodzaju ugrupowaniami, stowarzyszeniami, pismami, które po 1989 roku odwoływały się do myśli narodowo-demokratycznej, a niekiedy robią to po dziś dzień, polega na tym, że nie przejęły one metodologii Dmowskiego, ale subiektywnie wybrane i przejaskrawione wnioski, do których Dmowski dochodził w zupełnie innych warunkach, w zupełnie innym świecie, przy zupełnie innym społeczeństwie. Na tym polegała podstawowa słabość tego, co się nazywało ruchem narodowym po 1989 roku.

Będąc endekiem, nie trzeba być rusofilem?

Oczywiście, że nie. Dmowski też nie był rusofilem. Po prostu był politykiem, który w danej sytuacji obrał konkretną opcję geopolityczną, która nie była nawet stricte orientacją prorosyjską, choć tak jest nazywana w historiografii, co raczej orientacją na ententę, wśród której była Rosja, wymieniana przez Dmowskiego jako słabszy z zaborców.

I nie trzeba być też germanofobem?

Oczywiście. Uważam zresztą, że Dmowski także nie był germanofobem. Patrzył na Niemców bardzo trzeźwo, wypunktowywał zagrożenia, idące z ich strony. Nie znaczy to, że nie należy rozważać różnych zagrożeń pochodzących z róźnych stron także dziś. Jednak w polityce nic nie jest dane raz na zawsze, zwłaszcza w dzisiejszej, błyskawicznie zmieniającej się rzeczywistości. I każda filia, fobia, wszelkie -izmy są przez myśl narodowo-demokratyczną odrzucane a priori. Narodowy demokrata nie stara się być doktrynerem, ponieważ prowadzi to do różnorakich fiksacji na jednym punkcie.

Jednak wielu Wszechpolaków mocno podkreśla chęć współpracy z Rosją, niemal za wszelką cenę, nie zauważając zagrożeń płynących ze strony odradzającego się rosyjskiego imperializmu, czy odrzuca wszelką możliwości współpracy z Niemcami.

Nie sądzę żeby problem dotyczył Wszechpolaków, jeśli już, to jakiejś zupełnej mniejszości. Jeśli takie doktrynerskie myślenie się pojawia, to nie jest to myślenie polityczne, nie jest to myślenie kategoriami stworzonymi przez Romana Dmowskiego.

Na pewno spotkałeś się z takim podejściem.

Oczywiście, w szeroko pojętym ruchu narodowym, i nie tylko, zdarza się takie podejście. Bierze się ono ze słabości intelektualnej ruchu po 1989 roku. Różne są głosy na temat tej słabości - wymienia się „okrągły stół", nieobecność ruchu na arenie politycznej i społecznej przez 50 lat. Jednak słabością, jaka została nadrobiona w bardzo niewielkim stopniu i nadrabia się ją właściwie dopiero gdzieś od roku 2000, czy nawet 2005, to słabość intelektualna. Tylko dlatego na przełomie XIX/XX wieku można było zbudować potężny obóz polityczny, że Dmowski, Popławski, Balicki i inni stworzyli ideę opartą na bardzo wnikliwej analizie rzeczywistości. Część narodowców po 1989 roku nie chciała odwoływać się do rzeczywistości. Reprezentowała myślenie życzeniowe i była zresztą w tym bardzo podobna do Adama Michnika, zauważył to bodaj Ziemkiewicz. Zarówno niektórzy narodowcy, jak i naczelny „Gazety Wyborczej" przewidywali, że polskie społeczeństwo po 1989 roku będzie żywcem, jak z zamrażarki, przeniesione sprzed II wojny światowej. Narodowcy mieli nadzieję na narodowe, bogoojczyźniane społeczeństwo, Michnik z kolei się go bał i zajadle zwalczał i zwalcza wszystko, co mogłoby je przypominać - zarówno nadzieje, jak i obawy, okazały się płonne.

Ale przecież sami narodowcy, o których mówimy, nie byli przeniesieni z tego okresu.


Tak, ale narodowcy w III RP nie dysponowali żadnymi narzędziami oceny rzeczywistości innymi niż te, które pozostawiła im narodowa demokracja sprzed 1939 roku. Po tym czasie w myśli narodowej - prócz jakichś bladych ech, tuż po wojnie Doboszyński trochę pisał, zanim zabili go komuniści - nic przełomowego się nie pojawiło.


A po 1989 roku?


Ja takiego przełomu nie widzę.


Ruch narodowy bazuje teraz tylko na pismach sprzed 1939 roku?


Bazował. Na szczęście zaczął się ruch intelektualny związany przede wszystkim z powstaniem takich pism, jak Myśl.pl, czy Polityka Narodowa. Wbrew niektórym moim starszym kolegom uważam, że to jedne z najdonioślejszych dzieł ruchu narodowego po 1989 roku. Wcale nie sukcesy parlamentarne, ponieważ one były krótkotrwałe, a skutki dla samego ruchu bardzo dyskusyjne. Zresztą doświadczenie parlamentarne pokazało, że bez zaplecza intelektualnego i społecznego perspektywa dyskontowania sukcesu jest bardzo krótka. Są środowiska, które bardzo przeżyły 2007 rok - klęskę, wydaje się że trwałą, Ligi Polskich Rodzin - i nie mają tego czym zastąpić.


Musicie tworzyć swoją myśl od podstaw?


Niekoniecznie, możemy przecież sięgać do naszych korzeni. Czytając Dmowskiego i innych klasyków z I połowy XX wieku nie na zasadzie poszukiwania wniosków, tylko metod, jakimi do tych wniosków dochodzili. Nie można jednak także korzystać z tych samych narzędzi interpretacji rzeczywistości, bo i rzeczywistość się zmieniła. Nakładając te same kalki, możemy dojść do nieadekwatnych wniosków. Nie mówiąc już o tym, że jednak te 80-90 lat temu zdecydowanie prościej bylo formułować pewne zasadnicze tezy, bieżące dyrektywy polityczne. Sytuacja społeczna, gospodarcza, międzynarodowa, zmieniała się wolniej i w sposób bardziej wyrazisty, prostszy do zdefiniowania, niż dziś.


Dziś przykładowo przedefiniowane jest pojęcie suwerenności.


Otóż to. Jeszcze w 2003 roku, kiedy walczyliśmy przeciwko akcesji Polski do Unii Europejskiej, bardzo mocno odwoływaliśmy się do pojęcia suwerenności i niepodległości. To było oczywiście z punktu widzenia pryncypiów słuszne, ale już wtedy czuliśmy, że coś jest nie tak, że to już inna suwerenność, niż ta, jaką mieliśmy 80-90 lat temu. Uważam, że pojęcie podmiotowości politycznej, które promuje „Teologia Polityczna", jest dużo bardziej elastyczne, bardziej odpowiada dzisiejszym czasom, które nazywam czasami „ameby". Postmodernistyczna rzeczywistość polityczna caly czas zmienia swój kształt. Podmiotowość polityczna jest pojęciem wielowymiarowym, dużo bardziej odpowiadającym rzeczywistości, niż suwerenność. Ta jest pełnią władzy na danym terytorium. Zaryzykuję stwierdzenie, że żadne z państw na świecie obecnie nie cieszy się pełnią władzy na swoim terytorium, nie licząc może Korei Północnej (śmiech), ale to już ekstremalny przypadek.


Nie możecie posługiwać się wnioskami endecji sprzed 90 lat, nie możecie nawet posługiwać się większością narzędzi, które ona wówczas wykorzystywała. Co wam zostaje? Podstawowe zasady stojące u fundamentów narzędzi? Realizm polityczny to jednak chyba za mało, by mówić o neoendeckości - endecja nie była jedynym nurtem, który posługiwał się tym pojęciem.


Ale tylko ona potrafiła połączyć to pojęcie ze skutecznością polityczną i „czuciem narodu". To, że Dmowski miał pewne wyobrażenie o tym, jaki naród powinien być, popadał w pewien konstruktywizm, nie znaczy, że żył w oderwaniu od nastrojów społecznych, nastawienia, kondycji narodu. Realizm polityczny w innych wydaniach, choćby konserwatywnym, zdaje się tego nie uwzględniać. Mam wrażenie, że konserwatyści - przynajmniej niektórzy - zdają się dziś nie dostrzegać na przykład, że masy weszły na trwałe jako podmiot do polityki.


Na przykład kto?


To się przewija u Korwin-Mikkego, w niektórych enuncjacjach Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. Oni myślą, że gdy zdepolityzuje się masy, to wtedy będzie można przywrócić tradycyjny porządek. To jest dość archaiczne. Masy zostały spolityzowane w XIX wieku i nie widać na horyzoncie czynnika, który mógłby to zmienić. Coraz większą rolę odgrywają media, mamy do czynienia z powszechnym dostępem do informacji, powszechną edukację - to cały czas pogłębia upolitycznienie mas, upolitycznienie życia każdego człowieka. Poza tym jestem przeciwnikiem walki o „prawo do indywidualizmu"; to co realnie jest dziś zagrożone to życie człowieka we wspólnocie i więzy wspólnotowe, a nie wolność jednostki.


Ale są też środowiska republikańskie, które obudziły się mocno po 10 kwietnia, które właśnie wskazują na wagę wspólnotowości. Widziały w tragedii smoleńskiej zaczyn do rozbudzenia poczucia wspólnoty w Polakach. Nie ukrywajmy, że odwołują się one także do konserwatywnego, czy chrześcijańskiego etosu.


Też jestem konserwatystą w znaczeniu społecznym, obyczajowym. Nowoczesny republikanizm i konserwatyzm nie może się odwoływać wyłącznie do elit jako jedynego czynnika sprawczego w polityce. Oczywiście duch republikański, wspólnotowy po 10 kwietnia jest bardzo ważny, ale to mało. To chwytliwy sztandar polityczny, ale skuteczny tylko przez chwilę. Trzeba budować na szerszej podstawie.


Jak po 2007 roku odnajdujecie się na scenie politycznej?


Nie jesteśmy podmiotem politycznym i nasze odnajdywanie się na scenie jest wynikiem doświadczenia z lat 2001-2007, głębokiego związania się ze strukturą partyjną, które dało nam oczywiście pewne profity. Najważniejszym z nich było zetknięcie się z realną polityką. Tego często brakuje wielu środowiskom integralnej prawicy - poprzez brak tego kontaktu mają tendencję do odlotów, fiksacji. Stawiają kosmiczne postulaty w stosunku do tego, co się dzieje w rzeczywistości. My teraz wracamy do naszej podstawowej funkcji, czyli do formacji młodego pokolenia, kształtowania idei i myśli. Chciałbym, by Młodzież Wszechpolska spełniała to swoje podstawowe zadanie. Jeśli pojawi się poważna siła polityczna, czy jedna z istniejących sił politycznych będzie w stanie ideowo nam odpowiadać, będziemy mogli ją wesprzeć. Ale nigdy nie wrócimy do sytuacji, w której MW jako środowisko jest czynnikiem rozgrywającym (sama będąc rozgrywana) w partii politycznej. To było złe, generowało wiele patologii, przede wszystkim dla MW.


Jak wyglądają teraz wasze relacje z LPR?


Na szczeblu oficjalnym nie istnieją. LPR jest formacją pod względem struktur szczątkową, a w przestrzeni publicznej nie istnieje. Trudno mówić o współpracy, bo tu nie ma za bardzo z kim współpracować.


Należysz do LPR?


Nie.


A należałeś?


Brałem udział w pracach LPR na poziomie powiatowym, kiedy jeszcze uczyłem się w liceum w Lubaniu Śląskim.


Ruch narodowy zawsze miał polityczną reprezentację. W ostatnich wyborach nawet nie mieliście własnego kandydata na prezydenta.


To pochodna tej słabości ruchu, która ciągnie się od 1989 roku. Istnienie ruchu nie jest celem samym w sobie. My dążymy do celu, a tym celem jest Polska. Jeśli ruch narodowy ma ideę narodową ośmieszać, sprowadzać do wąskiego, partyjnego interesu, ma być ruchem, który nawet nie potrafi swoich idei wyartykułować we współczesnym świecie, taki ruch nie ma sensu. Trzeba wtedy szukać innej formuły działania, być może innych ludzi.


Nadal nie do końca rozumiem Twojego sceptycyzmu wobec okresu zaangażowania się MW w „rozgrywanie" w LPR. Przecież to był czas największego rozgłosu waszej organizacji, partia wspomagała was sporymi pieniędzmi, zasiliło was wielu nowych członków...


Na pewno nie uważam tego okresu za zgubny. Był w pewnej mierze potrzebny środowisku, choć uważam, że była to bardzo kosztowna lekcja. Bardzo wielu ludzi wartościowych odeszło wówczas ze środowiska MW tylko dlatego, że lojalność partyjna, postrzegana w bardzo restrykcyjny sposób - chyba nawet bardziej, niż dzieje się to dziś w Prawie i Sprawiedliwości, czy Platformie Obywatelskiej - decydowała o wszystkim. Można było wyobrazić sobie sytuację, w której osoba, która nie zdradziła podstawowych ideałów, nie „sprzedała" się innej formacji politycznej, a miała inne poglądy na pewne niuanse, styl prowadzenia polityki, mogła na trwałe wypaść ze środowiska. Podstawową patologią, którą wówczas zaobserwowałem, był fakt, że wykorzystano głęboką, bezkrytyczną ideowość młodych ludzi, do gry partyjnej, bardzo cynicznej i brutalnej. To nie jest zarzut wobec samej gry partyjnej, bo ona we wszystkich ugrupowaniach wygląda mniej więcej tak samo, ale tu dodawano do tego wysoką motywację ideową. To powodowało, że wielu bardzo młodych kolegów albo stawało się szybko cynikami, albo...


...wypadało z gry.


Tak. Wypalali się, rezygnowali z działalności, rozstawali się w bardzo złej atmosferze. Dlatego zaznaczam, że nigdy nie będzie mojej zgody na to, by MW była strukturą, którą rozgrywa się jakąkolwiek partię.


Wtedy na pewno też było łatwiej o nowych członków, ponieważ szły za tym polityczne konfitury.


Ilość osób, o których wiem, że wstąpiły do MW ze względu na miraż konfitur, jest znikoma. Największy przypływ członków nastąpił w okresie 2002-2003. To było związane przede wszystkim z polaryzacją stanowisk w społeczeństwie wobec kwestii Unii Europejskiej, powodowało, że byliśmy widoczni. Ale konfitury polityczne zgarniały przede wszystkim osoby, które zaangażowały się wcześniej. Tutaj nie mogę zarzucić moim starszym kolegom, że zaangażowali się w ruch koniunkturalnie, gdyż ci, którzy na sukcesach LPR skorzystali, angażowali się jeszcze w czasie, kiedy działalność narodowa była czysto ideowa i non profit. To, że często korzystali z tych konfitur bardzo nieumiejętnie, to już inna sprawa.


Czym przyciągacie teraz młodych ludzi?


Przede wszystkim naszą wyrazistością. Wiąże się ona czasami ze stereotypami, szufladkowaniem, jednak nie będziemy z owej wyrazistości rezygnować.


Zgłaszają się do was ludzie szukający ekstremistycznych przygód, skinheadzi?


Tak, ale to sporadyczne przypadki. Zresztą teraz bardzo szybko wypadają poza obieg działania organizacji. Pobudki, jakimi się kierują ludzie, wstępując do MW, są bardzo różne. To, co ich łączy, to patriotyzm, wyrazistość w jego ukazywaniu i szeroko pojęta antysystemowość, sprzeciw wobec demoliberalizmu. To ma różne akcenty. Typowo endecki, narodowy, katolicki, tradycjonalistyczny, chęć pogłębienia znajomości historii, czy chęć prowadzenia działalności społecznej.


Dużo ludzi do was teraz przychodzi?


Zgłoszeń mamy dużo, ale nasze społeczeństwo jest mało „uspołecznione". Z mojej paktyki wynika, że na dziesięć zgłoszeń połowa osób nie chce później nawiązać kontaktu, spośród tych osób udaje się ściągnąć 2-3 na jakąś akcję, po roku zostaje jedna. By zbudować liczące 10 działaczy koło, trzeba przefiltrować ponad 100 osób. To trochę orka na ugorze, ale nie ma innej metody.


Czy działalność społeczna w ogóle może dziś przemówić do młodych ludzi?


Skoro istnieją różne organizacje, które lepiej, lub gorzej funkcjonują, to znaczy, że są ludzie, do których ich działalność jest adresowana. To są jednak zazwyczaj organizacji niszowe. Mam teorię, że w Polsce młody człowiek, który się w cokolwiek angażuje ideowo, musi mieć w sobie jakiś, drobny chociaż, rys socjopatyczny (śmiech).


Dlaczego? Przecież raczej w działalność społeczną angażują się ludzie rozumiejący innych ludzi.


Ale model uspołecznienia w Polsce jest taki, że ludziom jest wszystko jedno. „Normalny" człowiek, przeciętny Polak, tego po prostu nie robi, nie angażuje się w jakąkolwiek działalność. Jak już coś robi, a zwłaszcza jeśli jest to polityka, albo coś z okolic polityki, to pierwsze naturalne pytanie otoczenia brzmi „a co ty z tego masz?" Trzeba sobie powiedzieć, że w Polsce jest bardzo wiele patriotycznego frazesu i patriotyzmu typu „piknikowego", ale osób, które realnie są gotowe poświęcić coś ze swojego życia na rzecz Ojczyzny, jest jak na lekarstwo. Działacz MW w moich oczach nabiera wartości dopiero wtedy, gdy widzę, że ze względu na działalność potrafił zrezygnować z czegoś, co było dla niego ważne. Jeśli na rzecz Polski, ruchu narodowego czy MW potrafi poświęcić jedynie z tego, „co mu zbywa", to nie jest to dla mnie osoba dobrze rokująca na przyszłość. Jeśli ktoś się w coś angażuje, jest w pewien sposób napiętnowany. Dlatego jest takie zagrożenie, że tak mocno ideowa działalność stanie się w pewien sposób subkulturowa, gdy tworzymy getto własnych pojęć, kalk i kręcimy się wokół własnych wyobrażeń, a nie realnego świata. Idea narodowa to zespół wartości, które sytuują nas dzisiaj na pozycjach antysystemowych. Potrzebujemy do działalności jednostek bardzo wysokiej jakości, ludzi „wysokiej próby", bo jesteśmy w sytuacji, w której stoimy w rozkroku pomiędzy ideą, a koniecznością życia w obcym nam, w dużej mierze świecie, z którym musimy współdziałać i do którego musimy wyjść. Ludziom ciężko jest znieść takie napięcie i dlatego brną w dwie ślepe uliczki: pełna kolaboracja z demoliberalizmem, albo ideowy „odlot", fiksacja na jakimś punkcie. My proponujemy drogę trudną, wąską, krętą i wyboistą, ale taką, która zapewnia zanurzenie w idei przy jednoczesnym twardym stąpaniu po ziemi.

Rozmawiał Stefan Sękowski


*Robert Winnicki - Prezes Zarządu Głównego Młodzieży Wszechpolskiej. Pochodzi z powiatu zgorzeleckiego, absolwent LO im. Adama Mickiewicza w Lubaniu Śląskim. W latach 2003-2006 prezes oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Zawidowie. Członek-założyciel Komitetu Polski Wrocław. Studiuje, pracuje i działa społecznie we Wrocławiu.

Źródło: Fronda


Podziel się
oceń
0
0

ONR Podhale: Konsultacje polityczne Obozu Narodowo-Radykalnego Podhale i Ligi Obrony Suwerenności

poniedziałek, 26 lipca 2010 15:29


   23 lipca br. w Witowie, odbyły się konsultacje polityczne pomiędzy przedstawicielami Zarządu Głównego Obozu Narodowo-Radykalnego Podhale i przedstawicielami Zarządu Głównego Ligi Obrony Suwerenności.

   ONR Podhale reprezentowali: Przewodniczący Tomasz Piczura i Wiceprzewodniczący Norbert Wasik, LOS: Przewodniczący Wojciech Podjacki, Wiceprzewodniczący Andrzej Pawłowicz, Kierownik Oddzia- łu „Gdańskiego" L.O.S. Jarosław Łukaszewski.

 Przedmiotem konsultacji było omówienie stosunków panujących w obrębie Obozu Narodowego, możliwości integracji poszczególnych środowisk narodowych w odniesieniu do przyszłorocznych wybo- rów parlamentarnych przy jednoczesnym zachowaniu niezależności organizacyjnej, a także nakreślenie wizji bliższej współpracy obe- jmującej kluczowe stanowiska polityczne. (ONR Podhale)

 Źródło: ONR Podhale


Podziel się
oceń
1
1

Licznik odwiedzin:  0  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O bloogu




Czołem Wielkiej Polsce!

Witamy na bloogu "Kronika Narodowa".
Bloog w swym zamyśle, ma być czysto informacyjny. Znajdziecie tu relacje z inicjatyw/ akcji praktycznie wszystkich środowisk i organizacji szeroko pojętego Obozu Narodowego. Nie zapomnimy jednak o działalności nacjonalistów spoza granic naszego kraju i artykułach oscylujących wokół tematyki ideologiczno – historycznej.
Jesteśmy otwarci na współpracę z wszystkimi środowiskami narodowymi. Przy czym, z całą stanowczością stwierdzamy, iż nie interesują nas jakiekolwiek antagonizmy organizacyjne... CWP!

Redakcja

ZASADY PRZEDRUKU Z KN: ZASADY PRZEDRUKU - LINK

Kontakt: kronikanarodowa@wp.pl

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 234916

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl