Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 575 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

NOP: Ostatni dzień wolności

poniedziałek, 30 listopada 2009 20:13


   Dzisiaj obchodzimy ostatni dzień wolność Polski i Polaków. Partia Janusza Korwina-Mikke  - Wolność i Praworządność oraz Narodowe Odrodzenie Polski uczciło tą historyczną datę paląc flagę UE pod gmachem Uniwersytetu Warszawskiego.

   Z dniem jutrzejszym, tj. 1 grudnia 2009 roku, w życie wchodzi Traktat Lizboński, który nie pozostawia żadnych złudzeń co do tego, kto i gdzie pociąga za sznurki.

Źródło: Nacjonalista.pl


Podziel się
oceń
0
0

Świat: Nacjonaliści inaugurują debatę nad statusem Szkocji

poniedziałek, 30 listopada 2009 18:38


   Mniejszościowy rząd szkockich nacjonalistów z partii SNP (Szkocka Partia Narodowa - ang. Scottish National Party) opublikował w poniedziałek dokument konsultacyjny - tzw. białą księgę na temat przyszłego statusu Szkocji, która może utorować drogę do referendum ws. niepodległości.

   Dokument precyzuje cztery opcje przyszłego konstytucyjnego statusu Szkocji: zachowanie status quo, niewielkie modyfikacje obecnego systemu, głęboka decentralizacja przyznająca Szkocji samodzielność we wszystkich dziedzinach z wyjątkiem polityki zagranicznej i obronności oraz suwerenność.

   Opcje te mają być przedstawione Szkotom w proponowanym referendum, ale dokładnego pytania, nad którym Szkoci mieliby głosować nie opublikowano. Rząd Szkocji liczy na to, że referendum zostałoby rozpisane w terminie 12 miesięcy od przyjęcia stosownej ustawy i argumentuje, iż pełna suwerenność byłaby dla Szkocji korzystna, ponieważ umożliwiłaby jej realizację potencjału.

  "Istotą debaty politycznej w Szkocji nie jest już: zmiana, czy kontynuacja, lecz ustalenie, jakiej zmiany Szkoci chcą i przyznanie im prawa zdecydowania o tym w wolnym i rzetelnym referendum" - oświadczył na konferencji prasowej w Edynburgu pierwszy minister szkockiego rządu Alex Salmond.

  Rząd szkockich nacjonalistów nie ma wystarczającego poparcia, by przeforsować projekt ustawy o referendum ws. niepodległości. Ideę takiego referendum oprócz szkockich nacjonalistów popierają tylko Zieloni, którzy mają dwóch posłów głosujących zwykle z SNP. 

  Partia Pracy, największe ugrupowanie opozycyjne w parlamencie w Edynburgu, deklaruje poparcie dla zaleceń tzw. komisji Kennetha Calmana. W raporcie z czerwca br. komisja opowiedziała się za przyznaniem autonomicznym władzom Szkocji większych uprawnień w sprawach podatkowych, z prawem ustalania odrębnej stawki podatku dochodowego włącznie. 

  W zwiększeniu uprawnień szkockiego parlamentu w zakresie podatków i wydatków laburzyści dostrzegają alternatywę dla niepodległości. Szkoccy nacjonaliści zapowiedzieli, że opublikują swoją wersję projektu ustawy ws. referendum, traktując ją jako element narodowej dyskusji.

Źródło: PAP


Podziel się
oceń
0
0

Pisma: Nowy numer "Opcja na prawo" Nr 12/96, grudzień 2009, str. 52

poniedziałek, 30 listopada 2009 7:54

POLSKA
Od Redakcji
Między interfejsem a oligarchą -  Jerzy Przystawa
Polska na wielkiej szachownicy -  Grażyna Ślęzak
Spieszmy się! -  Krzysztof Ligęza
Teksas w Polsce -  Adam Maksymowicz
Czy jesteśmy bezbronni? -  zielAK
Szachu-machu -  Edward Leszczyński
Podatek Belki, czyli belkowanie polskiego kapitalizmu -  Wojciech Rudny
Sztuce odbija palma -  Tomasz Migdałek

KOMENTARZ MIESIĄCA
Wolny rynek według PO -  Tomasz Cukiernik

STAN WOJENNY
Kiedy następny stan wojenny? -  Zbigniew Nowicki
Czekając na zderzenie -  Józef Białek

ŚWIAT
Czy nowy rząd zmieni Japonię? -  Stanisław A. Niewiński

HISTORIA
"Zdrajca, zdrajca, po trzykroć zdrajca" -  Michał Pluta
Powstanie wielkopolskie 1918 r. -  Tomasz Serwatka
Męczennicy za wiarę i ojczyznę -  Magdalena Żuraw
Kpt. Stanisław Sojczyński „Warszyc". Wierny przysiędze, wierny Armii Krajowej -  Andrzej Krzystyniak
Z rozkazu Stalina -  Adam Danek

IDEE
Political correctness -  Roland Baader
Autostrada do piekła -  Rafał Dawidowski

KSIĄŻKI
Cień drzewa -  Marek Arpad Kowalski
„Monarchia narodowa" - z perspektywy XXI wieku -  Adrian Nikiel
Solidarność nieagenturalna -  Grażyna Ślęzak
Ostatecznym celem śmierć -  Adrian Nikiel

FELIETONY
Amerykańska Mamuśka (XVII): Awaria -  Zuzanna Waszkiewicz-Simon
Ludziom nieczerstwym -  Krzysztof Ligęza
Małpia mina Darwina -  Damian Leszczyński
Głosy zza Odry -  Tomasz Gabiś

Źródło: opcja.pop.pl
Podziel się
oceń
0
0

Świat: Szok demoliberalnego świata! Szwajcarzy za zakazem budowy minaretów!!!

niedziela, 29 listopada 2009 18:39




    Ponad 57 proc. Szwajcarów poparło w niedzielę w referendum zakaz budowy minaretów - wynika z ostatecznych rezultatów plebiscytu. To ogromne zaskoczenie. Wcześniejsze sondaże wskazywały, że ponad połowa badanych była przeciwna zakazowi - czytamy w Gazecie Wyborczej.

   Tylko cztery kantony na 26 odrzuciły propozycję prawicowej Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP), z której inicjatywy odbyło się referendum. Wynik głosowania doprowadzi do zmiany artykułu 72. konstytucji, regulującego stosunki państwo-Kościoły.

   Według komentatorów poparcie zakazu w referendum jest całkowitym zaskoczeniem, ponieważ ostatni sondaż przedwyborczy wskazywał na 53-procentową wygraną przeciwników zakazu. Według wcześniejszego sondażu, za odrzuceniem zakazu budowy minaretów opowiadało się około 53 proc. Szwajcarów, a 34 proc. było za jego przyjęciem.

   Wprowadzeniu zakazu przeciwny był nie tylko rząd, ale także środowiska biznesowe, które uważają, że zakaz zaszkodzi wizerunkowi Szwajcarii. Istnieją obawy, że może znów dojść do bojkotu, jaki spotkał duńskie towary w krajach muzułmańskich na skutek kontrowersji po opublikowaniu w Danii satyrycznych wizerunków proroka Mahometa - donosi GW.

Referendum odbyło się z inicjatywy prawicowej Szwajcarskiej Partii Ludowej (SVP).

Kronika Narodowa


Podziel się
oceń
0
0

Rozmaitości: 11 listopada w Łodzi

niedziela, 29 listopada 2009 8:54


   Obchody rocznicy odzyskania niepodległości 11 listopada wyglądały w Łodzi z pewnością znacznie skromniej niż w Warszawie, co było do przewidzenia. Świętowano w wielu miejscach. Osobiście uczestniczyłem w marszu, który rozpoczął się o godz. 13 przy Katedrze, oraz dalszych uroczystościach.

   Planowana trasa pochodu miała wieść przez ul. Piotrkowską, ul. Narutowicza, a następnie ul. Sienkiewicza pod pomnik Józefa Piłsudskiego. Ostatecznie uległa zmianie, manifestacja przeszła przez Piotrkowską, a następnie ul. Traugutta. Niestety, pogoda nie sprzyjała i prawdopodobnie m.in. dlatego na marsz stawiło się zaledwie kilkadziesiąt osób, co, mimo wszystko, w Łodzi jest wynikiem satysfakcjonującym.

   Grupa wyruszyła spod katedry w eskorcie kilku radiowozów. Część uczestników, zwłaszcza ludzie starsi, przejechała tą trasę w autobusie obwieszonym barwami narodowymi. Na czele zgromadzenia znajdowała się orkiestra złożona z funkcjonariuszy straży miejskiej oraz dwóch strażników na koniach. Z tyłu zaś podążali weterani, przedstawiciele ZChN, Solidarności, Łódzkiego Ruchu Narodowego oraz inni, którzy czuli się w obowiązku wziąć udział w manifestacji. Większość z nich trzymała flagi lub sztandary.

   Dotarłszy do skweru Związku Strzeleckiego, pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego wysłuchaliśmy kilku uwag programowych ze strony przedstawiciela rady miejskiej. Przez plac przemaszerowała orkiestra, funkcjonariusze straży miejskiej oraz policji. Odegrano „Mazurka Dąbrowskiego". Po chwili przemówił prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki, jednak najwyraźniej niewielu zgromadzonych poświęciło uwagę jego wystąpieniu. Rozpoczęło się wręczanie odznaczeń nadanych przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Cała uroczystość zakończyła się ok. godz. 14.30.

   Niestety nie obeszło się całkowicie bez przykrych wrażeń. Zażenował mnie widok starszej kobiety trzymającej parasol z reklamą Gazety Wyborczej - pisma, które nienawidzi Polski, Polaków, Polskości, patriotyzmu i patriotów oraz wszystkiego co z nimi związane. Pisma, dla którego największymi bohaterami tegorocznych uroczystości byli anarchiści niszczący święto narodowe Polaków poprzez wywoływanie zamieszek w Warszawie. Symboli tej „gazety" nie powinniśmy i nie chcemy widzieć, szczególnie przy takich okazjach, dlatego jeśli ktoś w przyszłości będzie miał zamiar uczestniczyć w święcie narodowym eksponując jednocześnie, że jest jej czytelnikiem - niech lepiej nie przychodzi. Nie możemy tolerować podobnych sytuacji. W przeciwnym wypadku kiedyś dojdzie do tego, że święto 11 listopada będziemy obchodzili trzymając flagi naszych dawnych ciemiężycieli: Rosji, Niemiec i Austrii.

   Niemniej jednak Łodzianie pokazali, że stać ich na gest wobec ojczyzny i bohaterów walki o niepodległość. Nie dla wszystkich przeszkodą był deszcz, chłód i wiatr. Z roku na rok będzie nas coraz więcej, tak jak w każdym innym polskim mieście. Nie powstrzyma nas ani Gazeta Wyborcza ani anarchiści ani żadni inni antypolscy awanturnicy. Wojtek Zagórski

Źródło:
Nacjonalista.pl


Podziel się
oceń
0
0

Świat: Szwajcaria; kontrowersje wokół zakazu budowy minaretów

niedziela, 29 listopada 2009 8:51


   W niedzielę odbędzie się w Szwajcarii referendum dotyczące projektu ustawy zabraniającej budowy minaretów. Jest to owoc współpracy i inicjatywy partii sceptyczne nastawionych do muzułmańskiej ekspansji w Szwajcarii.

   W związku z referendum Szwajcarka Paria Ludowa (SVP) wyemitowała plakaty, które z miejsca zostały okrzyknięte "rasistowskimi", "dyskryminującymi" i "łamiącymi wolność religijną". Plakaty zostały zakazane w kilku większych miastach. Krytycznie wyrazili się o nich miejscowi "obrońcy praw człowieka" a także Komitet Praw Człowieka ONZ, który ostrzegł również, że zakaz budowy minaretów będzie pogwałceniem prawa międzynarodowego.


   W Szwajcarii żyje około 350-400-tysięczna populacja muzułmańska, w dużej części składająca się z imigrantów z krajów byłej Jugosławii (głównie Bośni). Jedna z imigrantek z tamtejszych regionów miała wyrazić obawę, że "kiedy pojawią się minarety, pojawią się muezini, a ci każą nam zakrywać twarze". Z kolei politycy szwajcarscy coraz częściej wyrażają obawę, iż w Szwajcarii powstaną społeczności funkcjonujące poza prawem państwowym, a opierające się na prawie szariatu.


   Szwajcarscy biznesmeni ostrzegają natomiast, że zakaz mógłby zrodzić poważne problemy ekonomiczne, jak np. ustanie współpracy z bogatymi muzułmańskimi inwestorami oraz lokalnymi muzułmańskimi biznesmenami. Thomas Alemann ze Szwajcarskiego Związku Hotelarskiego obawia się impasu w napływie turystów z krajów islamskich, ponieważ zakaz budowy minaretów mógłby "zaszkodzić reputacji Szwajcarii jako kraju otwartego i tolerancyjnego".


Źródło:
na podstawie:stltoday.com / AP: Nacjonalista.pl


Podziel się
oceń
0
0

Rozmaitości: Kibice Lecha w hołdzie Romanowi Dmowskiemu

niedziela, 29 listopada 2009 8:46


   Na wczorajszym wyjazdowym meczu z Zagłębiem w Lubinie kibice poznańskiego Lecha oddali nietypowy hołd Romanowi Dmowskiemu.

   W sektorze zajmowanym przez kibiców Lecha pojawiła się wielka tzw. "sektorówka" z podobizną tego wybitnego endeka oraz cytat "Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie".

 Źródło: Nacjonalista.pl


Podziel się
oceń
0
0

Muzyka: Narodowa strona Hip-Hopu

sobota, 28 listopada 2009 20:32


   Jest to subiektywny wybór tekstu spośród spostrzeżeń i uwag, jakimi podzieliła się z nami osoba stojąca za nacjonalistycznym projektem hip-hopowym o nazwie PDP. 

  No cóż, każdy sposób dobry, żeby dotrzeć z pozytywnym przesłaniem do nowych warstw społeczeństwa. W kwestii hip-hopu zrozumiały to środowiska lewackie, teraz przyszła kolej na nas. Przecież na tym właśnie polega sens naszej działalności - poszukiwanie nowych dróg przekazu powinno być wyznacznikiem naszego aktywizmu.

   Osobiście wyrażamy wielkie poparcie dla tego rodzaju projektów, odrzucając to, co drugorzędne (własna pycha, upodobania muzyczne, kwestie religijne, zapatrywania gospodarcze), a co może dzielić, i umacniając to, co powinno łączyć (szeroko pojęty nacjonalizm, antysystemowość, sprzeciw wobec multikulturalizmu i totalitarnych praktyk demokracji).

 O swoim projekcie...

     Sądzę, że na początku był to jeden z pomysłów zmierzających do rozpropagowania pewnego światopoglądu poprzez muzykę hip-hop. Nie oszukujmy się, ten rodzaj muzyki to najszybciej rozwijająca się gałąź związana z uliczną sztuką muzyczną w kraju. Pomysł dojrzewał latami, w końcu po wielu próbach powoli, ale do przodu, konsekwentna realizacja pozwoliła na powstanie materiału na pierwszą płytę. Wszystko wskazuje na to, że wyjdzie jako całość w okolicy nowego roku, być może jako split (to niespodzianka). Na pewno zaciekawi. Co do tytułu to jeszcze nie wiadomo.

   PDP nie jest polityczną grupą. Nie taki był jej cel. Osoby związane z tym projektem po prostu chcą, aby to trafiło do ludzi. Polityka bądź co bądź się skompromitowała, takie jest moje zdanie. Politykierzy zarówno z prawej, jak i lewej strony pokazali już na co ich stać, gdzie tak naprawdę mają te wartości, o których tak często mówią. Przede wszystkim jest to projekt antysystemowy, zmuszający do myślenia i na pewno politycznie niepoprawny. To wypowiedzenie systemowi wojny.

PDP nie jest zespołem pogańskim, raczej agnostycznym. Należy szanować swą prawdziwą, dawną kulturę, temu daję wyraz.

Dlaczego hip-hop?

   Po pierwsze nie jestem związany już od ładnych paru lat z ruchem skinheadów. Wspominam bardzo dobrze tamten okres w swym życiu. Po tamtej stronie zostawiłem wielu dobrych kolegów, których szanuję i do dziś utrzymuję z nimi kontakty. Sądzę, że ruch skinhead ma własną scenę kierującą ją do własnych ludzi. Raczej są to zamknięte z wiadomych względów grupy. Dlaczego hip-hop? Wbrew temu co niektórzy mówią to muzyka młodego pokolenia, robiona przez Polaków dla Polaków, wyrażająca się przede wszystkim tekstowo nienawiścią do tego bajzlu, który nas niszczy, a który pewne pseudonaukowe mózgi zwą kochaną demokracją. Dawniej takim samym szokiem było pojawienie się na Wyspach muzyki Oi, która bezkompromisowo opisywała to co działo się wokół. Czasy mamy inne, nic dziwnego, że i muzyka się zmienia.

   Trzeba przyjąć to co może się przydać do walki z systemem i wykorzystać to przeciwko niemu. Mamy to zapisane w końcu w genach. Cała nasza biała cywilizacja przez cały okres trwania uczyła się by stać się tą jedyną, potężną i niepowtarzalną. Niestety teraz trwa jej agonia. Nic nie jest wieczne...

 

Polski NS, Autonomiczni Nacjonaliści...

 

    Niestety zbyt wiele osób z tych kręgów żyje jeszcze kanonami sprzed 70 lat. Do tego pozostaje jeszcze kwestia tego, że NS nie jest subkulturą muzyczną, lecz ruchem politycznym. Polski NS musi jeszcze wiele sobie wypracować. Może to kwestia kompleksów, że polski przedwojenny NS nigdy nie miał szansy wielkiego przebicia.

   PDP nie jest tworem NS, lecz raczej twardym obliczem ruchu tożsamościowego. Uważam, że świat zachodni jest nam obcy, sam sobie własną głupotą zgotował swój los, a przyszłość Europy należy do Słowian. Nie do AraboFrancji, TurkoNiemiec itd. W ciągu pewnie najbliższych lat lub dekad Europę i tak czeka wielka wojna z kolorowymi narodami imigrantów, którzy jak wrzód wbili szpony w europejskie kraje. Będzie to wojna rasowa, religijna i kulturowa.

   Odnośnie nowej fali nacjonalizmu, tzw. autonomicznego nacjonalizmu, powiem tyle, że jest to cieszący fakt. Odchodzi się od tępych, nieadekwatnych do dzisiejszych czasów metod, które stosowane były dotychczas. Pojawiały się i gasły dławione przez system. Dziś trzeba naprawdę sprytu i determinacji, by w końcu ten system zniszczyć. Sądzę, że autonomiczny nacjonalizm jest jedną z tych dróg. Tak naprawdę trzeba zdać sobie sprawę, że każdy myślący Europejczyk w głębi serca jest nacjonalistą. Nie powinien ten nacjonalizm być utożsamiany tylko i wyłącznie ze Skinheadami, NS-ami, czy tu i ówdzie kręgami subkulturowymi. Nie ma nic złego w tym, że jest się dumnym z historii własnej cywilizacji, kultury, narodu. Powiem tyle, że Skini czy NSBM-cy nie mają monopolu na nacjonalizm. Równie dobrze dla mnie może to być osoba słuchająca muzyki klasycznej lub hip-hopu, lub w ogóle nie interesująca się muzyką, która widzi co się dzieje i nie zgadzająca się z dzisiejszą rzeczywistością. Kiedy wyrzynano w 1944 r. Warszawę nikt nie pytał jakiej jesteś opcji politycznej, ludność walczyła o życie i wolność kraju. To też nacjonalizm. Tym ludziom należy się szacunek za swe poświęcenie.

 

Na koniec...

 

     ŚMIERĆ SYSTEMOWI! „Kocham tych, którzy nie szukają aż poza gwiazdami powodów, aby zaniknąć i ofiarą się stać, lecz ziemi się ofiarują, aby ziemia własnością nadczłowieka kiedyś się stała. Kocham tego, który żyje, aby poznawał, i który poznawać chce, aby kiedyś nadczłowiek żył. Tako pragnie on swego zaniku" (F. Nietzsche).


Kilka wybranych tekstów:

 

...PDP wita na kradzionych bitach płyta.
(...)
Godzina już wybiła, nadchodzi nowa siła.
To ostatnia chwila, aby idea ożyła.
Zwycięstwo albo śmierć, stanąć czas ramię w ramię.
Nieważne co się stanie tak nie może być dalej.
Jestem Polakiem i mam obowiązki polskie.
Zabiorę je do grobu jeśli przyjdzie za nie polec.
Za syf okupacji, dwie wojny, Katyń, zbrodnie.
Do walki rodacy niech zapłoną pochodnie.
Za czerwony terror i Stalina oddech.
(...)
Przeciwko tolerancji nasz atak na bicie.
Wojna o przeżycie, jeszcze uwierzycie.
(...)
Czy jesteś patriotą? Czy pójdziesz razem z nami?
Czy wierzysz może wrogom gotowym by Cię zabić?
Oto głos podziemia, nie znajdziesz tego w sklepach.
Nie puścisz tego głośno na dyskotekach.
100 procent niepoprawny narodowy przekaz.
Walka na każdym froncie o los białego człowieka.
Pseudorapowe gwiazdy i afirmacja Czarnych.
Czas skończyć chore jazdy, bo koniec będzie marny.
Więc uderz prosto, jak najmocniej, złamać im kręgosłup.
To kraj ludzi białych i tu mówi się po polsku.
(...)
Żyjemy w kraju zapomnianym przez Boga.
Ciosy potrafią zabić, jak zabić mogą słowa.
Więc składam rym, uzupełniam nowym wersem.
Walczyć można tym tekstem, dziś zrównanym do przestępstw.
Choć przybiją rasizm mnie to nie razi.
Dumny jestem z mej rasy po wszelkie czasy...

 

...Jeden strzał dla systemu,
który wstrząśnie wreszcie ulicą
z jej przerwaną granicą.
Popatrz jak ludzie krzyczą.
Mieli dostać przyszłość,
a dostali nicość.
Dwadzieścia lat w obłudzie,
tej pseudodemokracji,
rządowych defraudacji,
spisków w imię tolerancji.
Dość tych podłych akcji,
nowych politycznych frakcji
(...)
Niestraszne jest więzienie,
kiedy depczą Twoją ziemię...

Źródło: serwisns.50webs


Podziel się
oceń
0
0

Pisma: Ukazał się listopadowy "Aspekt Polski"

sobota, 28 listopada 2009 19:08


   Ukazało się listopadowe wydanie miesięcznika "Aspekt Polski". Nasi publicyści komentują aktualne wydarzenia w kraju i na świecie.

    Piszemy więc o skutkach wyboru prezydenta UE i wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie krzyży w szkołach oraz o pojawieniu się i w Polce działań przeciw obecności krzyża w miejscach publicznych. "Nadchodzi czas próby - pisze Mirosław Orzechowski. - Stańmy we własnej obronie. Żądajmy praw dla Kościoła i ludzi wierzących w Chrystusa. (...) Bądźmy przynajmniej wyrzutem sumienia dla tych, co wystawili Polskę na hańbę grozy procesów przed obcymi sądami. Przykład włoski pokazuje, że trybunały UE wyciągnąć mogą wkrótce ręce do polskich świętości".


    Niezwykle interesująco o wszechobecnym upolitycznieniu i nachalnej reklamie, która trafiła do miejsc "kultury wysokiej" pisze Janusz Janyst w tekście pt. "Filharmonia instytucją polityczną". O mało znanej Polakom przyjaźni kanonizowanego niedawno ks. abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego i Juliusza Słowackiego pisze Jacek Kędzierski w artykule pt. "Stanie się kiedyś naszą chwałą". O groźnej ingerencji unijnych biurokratów w język pojęć i mentalność Europejczyków pisze Agnieszka Jarocka. Na temat możliwego powrotu kilkuset tysięcy anglikanów do Kościoła katolickiego pisze Iwona Klimczak, a relację z bardzo interesującej konferencji poświęconej roli ziemiaństwa w Polsce składa Agnieszka Sadowska.


    W listopadowym wydaniu nasi Czytelnicy znajdą też felieton znakomitego felietonisty Karola Badziaka, a także teksty: Elżbiety Manzel, Izabeli Marii Trelińskiej, Władysława Korowajczyka i relację misjonarza ks. Jarosława Wiśniewskiego z Uzbekistanu i innych.


    Wkrótce listopadowy "Aspekt Polski" będzie dostępny także na naszej stronie internetowej.

Źródło: aspektpolski.pl


Podziel się
oceń
0
0

Historia: 100 lat „Roty”

sobota, 28 listopada 2009 10:44

 

   W połowie listopada 1908 roku w krakowskim miesięczniku „Przodownica" ukazał się po raz pierw­szy drukiem tekst „Roty" Marii Konopnickiej. Był to - jak pisała później Autorka - „wiersz napisany dla Wielkopolski" i zarazem „rota przysięgi na wierność Ojczyźnie".

   

   Jej narodziny wiązały się ściśle z rosnącym oporem Polaków przeciwko polityce wywłaszczenia i wynarodowienia ludności polskiej w zaborze pruskim. W styczniu 1910 r., dzięki muzyce Feliksa Nowowiej­skiego, wiersz przekształcił się w pieśń, a po jej pra­wykonaniu na odsłonięciu pomnika grunwaldzkiego w Krakowie (15 lipca 1910) „Rota" stała się siódmym (!) hymnem narodowym Polaków. Mimo olbrzymiej popularności we wszystkich dzielnicach rozbiorowych i w Polsce niepodległej, nie została nigdy oficjalnym hymnem państwowym. Władze sanacyjne uznały w roku 1927 za takowy „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech".


PRZECIW ODWIECZNEMU WROGOWI
 


   Agaton Giller, jeden z przyszłych przywódców Po­wstania Styczniowego, odbywał w latach pięćdziesią­tych XIX wieku karę zesłania na Syberii. I napotkał tam - gdzieś hen, w zabajkalskiej krainie - wielo­letniego legendarnego zesłańca, Piotra Wysockiego. Według relacji Gillera, dawny bohater Nocy Listopa­dowej niezwykle dużo teraz czytał i dużo rozmyślał na tematy historyczne. Poglądy niegdysiejszego an­tyrosyjskiego radykała były już raczej jednoznaczne: „Niemców uważa za niebezpieczniejszych dla nas niż Moskali - pisał Giller - nie nazywa ich Niemcami, lecz Dajczerami i ze smutkiem przypomina, ile to już milionów Polaków nad Elbą i Odrą mieszkających wynarodowili." 


   Po upadku Powstania Styczniowego (którego zamysł Wysocki potępił i przystąpienia do niego odmówił), antypolskie represje dotknęły nie tylko mieszkańców zaboru rosyjskiego. Już wkrótce zagrożona została też polskość ziem znajdujących się pod pruskim zabo­rem. Pretekstem do rozpoczęcia bismarckowskiej po­lityki „kulturkampfu", czyli przekształcania ludności polskiej w „Prusaków mówiących po polsku" stało się zjawisko „cofania się niemczyzny" (Der Rueckang des Deutschtums), spowodowane „ostfluchtem" - prze­mieszczaniem się niemieckiej ludności zaboru na za­chodnie, uprzemysławiające się gwałtownie obszary Niemiec - a także napływem do wschodnich prowin­cji pruskich tanich polskich robotników z Królestwa i Galicji. Zauważono, że w latach 1871-1885 przyrost ludności polskiej w prowincji poznańskiej był kilka­krotnie większy niż przyrost ludności niemieckiej: przybyło 22,3 tys. Niemców i aż 109,6 tys. Polaków. 


   Niemiecki filozof, Eduard Hartman, sformułował wobec tego w 1885 r. prosty wniosek: „musimy wy­korzenić („ausrotten") słowiańszczyznę w naszych granicach", zaś cesarz Wilhelm I zapowiedział na początku 1886 r. podjęcie nadzwyczajnych kroków mających „zabezpieczyć interesy zagrożonej ludno­ści niemieckiej na kresach wschodnich". W pierw­szej kolejności wydalono z tych obszarów większość Polaków nie posiadających obywatelstwa pruskiego, a więc głównie owych „najtańszych i najmniej wyma­gających" polskich najemników. W kwietniu 1886 r. cesarz zatwierdził bismarckowską „Ustawę dotyczącą popierania niemieckiego osadnictwa w prowincjach Prus Zachodnich i Poznania". Jej germanizacyjne cele miała realizować specjalna Komisja Koloniza­cyjna dla Prus Zachodnich i Poznańskiego, na której czele stanął Robert Zedlitz Und Tritzschler, prezes prowincji poznańskiej. 


   Komisja Kolonizacyjna otrzymała olbrzymie sumy pieniędzy na swą działalność i zakupiła od Polaków w latach 1886-1889 około 42,2 tys. hektarów ziemi, z czego większość nabyto w drodze dobrowolnych umów. Władze niemieckie powiększały systema­tycznie fundusz komisji, a także utworzony w 1897 roku „fundusz dyspozycyjny naczelnych prezesów (prowincji) celem popierania i wzmocnienia żywio­łu niemieckiego w prowincji poznańskiej i Prusach Zachodnich, tudzież w regencji opolskiej". Fundusz dyspozycyjny miał umocnić niemczyznę w miastach zaboru, ponieważ np. w Poznańskiem liczba polskiej ludności miast wzrosła w l. 1861-1895 z 32,8 proc. do 44,5 proc. ogółu ich mieszkańców. Zaczęto więc otaczać wiele wytypowanych miast łańcuchami no­wych wsi niemieckich, które tworzono na gruntach wykupionych z rąk Polaków i zaludniano własnymi osadnikami.  


   Hasło połączenia wysiłków germanizacyjnych w miastach i na prowincji wysunęli jako pierwsi członkowie tzw. Hakaty, czyli powstałego w 1894 r. Niemieckiego Towarzystwa Marchii Wschodniej (Deutscher Ostmarkenverein), skupiającego wkrót­ce kilkadziesiąt tysięcy aktywistów z całych Niemiec. Prym w Ostmarkenverein wiedli nie tylko junkrzy pruscy, lecz również urzędnicy państwowi, profeso­rowie, nauczyciele i przedsiębiorcy - przedstawiciele elit, które pchnęły naród niemiecki w tragedię I wojny. Hakatyści podsycali antypolskie nastroje i domagali się od rządu radykalnych posunięć. Za ich namową dokonano w 1904 r. nowelizacji ustawy osadniczej i odtąd chłopi nabywający parcele nie mogli stawiać na własnej ziemi budynków bez uzyskania zgody władz administracyjnych (casus Drzymały). 


   Niemieckie pomysły na wykorzenienie polskości zaczęły jednak przynosić odwrotne skutki: w latach 1886-1894 wzrosła znacznie liczba polskich gospo­darstw w prowincjach, które poddawano akcji kolo­nizacyjnej, zaś w latach 1896-1904 polska własność ziemi zwiększyła się w zaborze pruskim o 59,1 tys. hektarów. Mimo zaostrzonej polityki narodowo­ściowej odsetek ludności niemieckiej w Poznań­skiem zmalał z 39,8 proc. (1890) do 38,5 proc. w roku 1905. W odpowiedzi na zakaz używania języka polskiego na lekcjach religii (1900) doszło w latach 1901-1903 do wielu protestów dzieci i rodziców, a w latach 1906-1907 strajki szkolne objęły niemal cały zabór i dziesiątki tysięcy uczniów. 


   Widząc co się dzieje, Niemcy uciekli się do naj­drastyczniejszych metod. W listopadzie 1907 roku kanclerz von Buelow przedstawił projekt ustawy pt. „O środkach wiodących do wzmocnienia żywio­łu niemieckiego w prowincji poznańskiej i Prusach Zachodnich". Przewidywał on przymusowy wykup polskich majątków ziemskich, wytypowanych uzna­niowo przez władze Komisji Kolonizacyjnej. Po burzliwej debacie, zaaprobowały ten „fakt wprost niesłychany, urągający cywilizacji, prawu i sprawie­dliwości" (H. Sienkiewicz) obie izby niemieckiego parlamentu (16 stycznia - 3 marca 1908 r.). W listo­padzie 1907 roku wniesiono także pod obrady par­lamentu Rzeszy projekt ustawy o stowarzyszeniach, który wprowadzał przymus używania języka nie­mieckiego podczas publicznych zgromadzeń. Usta­wa ta została przyjęta w kwietniu 1908 roku. Igna­cy Daszyński powiedział o tych aktach, że „Ustawa pierwsza (wywłaszczeniowa) ma zrobić naród nasz bezbronnym, (a) druga chce uczynić go niemym". Cały świadomy naród protestował przeciwko „ru­gom pruskim". 


   W tych dramatycznych okolicznościach narodziła się „Rota". Maria Konopnicka napisała ją na prze­łomie 1907/1908 roku we wsi Istebna (lub we wsi Bystra) na Śląsku austriackim. Tekst „Roty" opubli­kowano po raz pierwszy w połowie listopada 1908 r. w krakowskim miesięczniku „Przodownica", wyda­wanym przez Marię Siedlecką dla kobiet wiejskich. Załączona dedykacja: „Ludowi śląskiemu - Maria Konopnicka" i dopisek redakcji: „Wiersz ten napisa­ła i przeznaczyła znana poetka umyślnie dla Gwiazd­ki Cieszyńskiej, chcąc podnieść ducha narodowego w Polakach przechodzących obecnie ciężkie chwile." - były nawiązaniem do krwawych starć polsko-nie­mieckich, do których doszło latem 1908 r. w Cieszy­nie. W pierwotnym jednak zamyśle „Rota" była ad­resowana do mieszkańców Wielkopolski i stanowiła poetycką odpowiedź na wieloletnie, zaprogramowa­ne niszczenie polskości. 


   Inteligencja polska szybko doceniła ładunek pol­skości zawarty w „Rocie". Przedrukowały ją gazety wydawane w kraju i na obczyźnie, a masową popu­larność osiągnęła jako pieśń wszechpolska jeszcze przed wybuchem I wojny światowej. Niosąc pod strzechy przykazania obrony ziemi, mowy i Ducha - wskazywała najprościej i najlepiej główne cele dla narodu polskiego w okrutnym XX wieku. 


KOMU ZAWADZAŁA „ROTA"?
 


   O polskości inteligencji w 1918 r. przesądzało coś wię­cej, aniżeli ponoszone w czasie wojen ofiary: była to miłość, przywiązanie do ziemi ojczystej! To właśnie ów silny, częstokroć jeszcze bezpośredni związek du­żej części naszych ówczesnych elit ze wsią, z tradycją życia i pracy na ziemi przesądzał w praktyce o tym, że była to istotnie autentyczna warstwa przywódcza. Jej patriotyczni przedstawiciele posiadali nie tylko solidne wykształcenie, lecz mieli także swoje natural­ne zaplecze i bronili świadomie czegoś konkretnego - bronili Narodu zakorzenionego mocno we własnej ziemi i uparcie strzegącego każdego skrawka teryto­rium odziedziczonego po przodkach.  


   W kraju, w którym zdecydowana większość współ­rodaków żyła z ziemi i dla ziemi, zadanie stojące przed każdym wykształconym Polakiem było jasne i oczywiste: „Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród"! Wła­śnie dlatego potrzebne były polskie uniwersytety, potrzebna była myśl państwowa, inteligencja i... Nie­podległa Polska. Same elity, ich „jedność ideowa" czy wręcz partyjna, ich „syntezy" koncepcji państwowo­twórczych - nie były żadnym rzeczywistym celem dla polskiego Narodu. Celem tym była własna ziemia: ta, którą orano, i ta, na której stały domy, fabryki i ko­ścioły. Maria Konopnicka rozumiała to doskonale.  


   Jako autentyczna przedstawicielka „postępowej", a nawet antyklerykalnej części inteligencji polskiej z przełomu XIX i XX wieku, poetka stanęła w końcu na gruncie kiełkującej idei katolicko-narodowej i stała się sztandarową postacią obozu polskiego. Albowiem „W myśl ideologii wczesnej Narodowej Demokracji w chłopie polskim widziano ostoję narodowego bytu, kładąc równocześnie nacisk na niemilitarne, niepo­wstańcze metody organizowania walki z zaborcą, głównie zresztą niemieckim, przed którym - wtedy właśnie, gdy Konopnicka pisała Rotę, ostrzegał Ro­man Dmowski w głośnej książce Niemcy, Rosja a kwestia polska". „Rota" zyskała sobie olbrzymią po­pularność „w całym społeczeństwie bez względu na polityczne podziały (..) była śpiewana przez niepodle­głościowców zarówno endeckiej, jak i socjalistyczno-piłsudczykowskiej proweniencji. (..) gdybyśmy spró­bowali odtworzyć atmosferę schyłku roku 1918, kiedy społeczeństwo zrzucało więzy okupacji niemieckiej, ujrzelibyśmy zjawisko nieoczekiwane: Niepodległość zdobywali Polacy z Rotą na ustach." (A. Romanowski, Rota - Pieśń Niepodległości, „Pamiętnik Literacki" nr 2/1987). 


   I dopiero w tej niepodległej Drugiej Rzeczpospolitej „ze wszystkich stron, z podziwu godną jednomyślno­ścią, zaczęto piętnować frazę Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", zaś „W Polsce sanacyjnej Rota nie cie­szyła się na ogół szczególnymi względami (..) Wacław Kostek-Biernacki oficjalnie zakazał śpiewania Nie rzucim ziemi w swym 38. pułku piechoty. Stanisław Rostworowski (bohater spod Rokitny, a w przyszłości generał AK) deklarował w roku 1930 na łamach Pol­ski Zbrojnej: Armia także nie chce Roty! (..) Z kolei opozycja rewanżowała się żarliwym kultem Roty: w dalszym ciągu była ona pieśnią szczególnie bliską Na­rodowej Demokracji i stronnictwom ludowym. Rzecz jednak charakterystyczna: ci ludowcy, którzy współ­pracowali z rządami Piłsudskiego, przyłączyli się do krytyki Roty". 


   Eugeniusz Małaczewski (1897-1922), potomek rodziny drobnoszlacheckiej z okolic Humania, był ochotniczym żołnierzem armii rosyjskiej (1915), dowódcą kompanii w 3. dywizji I Korpusu gen. Do­wbor-Muśnickiego, a od stycznia 1918 r. żołnierzem III Korpusu Polskiego w Rosji. Po rozbrojeniu tej ostatniej formacji przez Austriaków, Małaczewski został aresztowany i skazany na rozstrzelanie przez bolszewików. Wyrwawszy się śmierci, dotarł do Ar­changielska i tam, w szeregach walczących z Armią Czerwoną „murmańczyków", zastała go wieść o Nie­podległości. I oto, w jego „Koniu na wzgórzu" (1921), czytamy: „z gardzieli założonych szlochem szczęścia wyrwała się - razem u wszystkich - pieśń zrodzona w godzinie najgłębszej niedoli narodu. Jej znana me­lodia jest posępna jak psalm nieszporny. Lecz pieśń, oskrzydlona bezdennym zapałem młodych dusz, brzmiała fanfarami, jakich w sobie nie ma nawet pło­mienna Marsylianka. A słowa: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz!"rozległy się pełnią takiego trium­fu, a zarazem groźby niezłomnej, że zdało się, iż po nich nastąpi coś wspaniałego (..) - tyle potęgi ducha zalewało śpiew i - wyszarpnęło się zeń, jak z pochwy wylata nagi jasny miecz." 


   Tryumf - groźba niezłomna - potęga ducha - nagi miecz... - komuż to mogło przeszkadzać w Polsce Niepodległej? (nie licząc, rzecz jasna, polskich Niem­ców). Pierwszym takim osobnikiem był podobno ar­tysta rzeźbiarz, Ludwik Puget-Puszet, który jeszcze w roku 1918 wydał za własne pieniądze broszurę: Prze­ciw „Rocie" Konopnickiej. Zaatakował w niej zwłasz­cza słowa: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz", wołając z pasją: „I my to śpiewamy? Mamy to śpiewać jako hymn narodowy, z głową odkrytą, w skupieniu i świętym szacunku? (..) Wstyd i oburzenie zalewają człowieka, gdy się słucha tej pieśni". W roku 1942 Lu­dwik Puget został aresztowany przez gestapo w kra­kowskim Domu Plastyków, a w rok potem Niemcy przynieśli go na noszach pod oświęcimski mur śmier­ci i rozstrzelali... 


   W roku 1921, Tadeusz Boy-Żeleński (kolega Puge­ta z kabaretu Zielony Balonik, późniejszy profesor literatury francuskiej i kandydat do Wielkiej Loży Narodowej w Warszawie) wypowiedział się o nie­mieckim „pluciu w twarz" następująco: „Nigdy nie mogłem słuchać tego ustępu pieśni bez najwyższej przykrości i niesmaku." (Nicht spucken. Nieśmiały głos dobrego Polaka, „Czas" nr 248/1921). W dniu 11 listopada 1939 roku, owi potraktowani przez Konop­nicką z „niesmakiem" Niemcy przeprowadzili obławę w podwarszawskiej Zielonce i zatrzymali, a następnie zamordowali w pobliskim lesie 11 harcerzy w wieku szkolnym. Pretekstem był wywieszony nocą plakat z napisem: „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz i dzieci nam germanił". W półtora roku później Niem­cy zgładzili również nieszczęsnego Boya... Jesienią 1926 roku rozpoczęła się kampania medial­na elitarnego, konserwatywnego dziennika „Słowo".


   W jej wyniku władze miejskie Wilna musiały zastąpićodgrywaną dotąd z wieży katedralnej melodię „Roty" jakimś bardziej tolerowanym hejnałem. Profesor Sta­nisław Cywiński (nauczyciel Cata-Mackiewicza, Mi­łosza i Gołubiewa, wykładowca USB i członek PAU) przychylił się wówczas do zdania, że śpiewanie o pluciu nam w twarz przez Niemców „jest absolutnie niedopuszczalne", a w październiku 1939 r. - w kon­sekwencji wspólnej, niemiecko-sowieckiej agresji na Polskę - został aresztowany i zmarł po półtora roku w szpitalu więziennym w Kirowie (ob. Wiatka). 


   Z kolei w styczniu 1927 roku polski Urząd Woje­wódzki w Katowicach zakazał śpiewania „Roty" w niektórych placówkach szkolnych na Śląsku (w tzw. szkołach mniejszościowych). W dniu 5 września 1939 roku Michał Grażyński (doktor filozofii i praw, wojewoda śląski od 1926 r.) mianowany został mi­nistrem propagandy i urządził w Warszawie konfe­rencję pra-sową, po której „stolicę ogarnęła panika i trwała przez trzy dni" (J. Ślaski, Polska walcząca, Warszawa 1990, s. 98). Eks-wojewoda śląski uciekł z kraju jeszcze przed kapitulacją Warszawy, obawiając się niemieckiej zemsty m.in. za... anulowanie zakazu „Roty" w kwietniu 1928 roku. 


   W roku 1930 oficerowie WP - jak już była mowa - wyrażali niechęć do „Roty" na łamach Polski Zbrojnej, której wydawcą był do śmierci w sierpniu 1928 r. piłsudczyk Maciej Kuhnke, absolwent Szkoły Handlowej Kronenberga, były kierownik Wydziału Finansowego Komendy Naczelnej POW, „uczestnik najbardziej konspiracyjnych zebrań obozu niepod­ległościowego - odbywały się w jego mieszkaniu" (Hass), wieloletni członek Zarządu Głównego Związ­ku Strzeleckiego, a po 1922 r. członek honorowy POW. A zarazem... wybitny mason, członek tzw. Rady Najwyższej 33. i ostatniego stopnia Obrządku Szkockiego Dawnego i Uznanego na Polskę, skarb­nik Wielkiej Loży Narodowej w Warszawie.  


   Generał „Odra" (Stanisław Rostworowski), któ­ry pozwolił następcom (uczniom?) Kuhnke'go na wykorzystanie autorytetu polskiego oficera do dys­kredytowania „Roty", był w III Powstaniu Śląskim szefem sztabu wojsk polskich, a od maja 1942 r. „jednym z najwybitniejszych dowódców armii pod­ziemnej w kraju". W roku 1944 Rostworowski został zakatowany na śmierć w trakcie beznadziejnej bójki z przesłuchującymi go Niemcami, jaka miała miejsce w krakowskiej siedzibie gestapo. 


   Jak pisał na początku lat 30. Stanisław Pigoń (O „Rocie" Marii Konopnickiej - słowa spokojne, „Ku­rier Poznański" nr 592/1931), pieśń „Nie rzucim ziemi.." była „źle słyszana" przez sanacyjne czynniki decyzyjne i „wypychana" ze śpiewników dla młodzie­ży i z oficjal-nych uroczystości. Pułkownik Kostek-Biernacki - który „wypchnął" skutecznie „Rotę" z podległego mu pułku piechoty - również nie uniknął konieczności przystąpienia do dziejowego „egzami­nu": „Po rozpoczęciu działań wojennych (w 1939 roku) został on powołany na stanowisko ministra, z powierzeniem mu funkcji głównego komisarza cywilnego przy Głównej Kwaterze Naczelnego Wo­dza. Z tej nominacji nic nie wyniknęło, prócz tego, że przekreśliła ona nadzieje na utworzenie rządu zjed­noczenia narodowego". Osławiony piłsudczyk-sady­sta („lubujący się - jak zapisał Witos - w okrucień­stwie i krwi") „funkcji nie objął, niczego nie osiągnął i wkrótce znalazł się w Rumunii. Ci, których miał or­ganizować do przeciwstawienia się najazdowi, uczy­nili to sami". 


ZADANIE INTELIGENCJI
 


   Dzisiaj tamte spory wokół „Roty" wydawać się mogą już nieważne. Nie żyją już świadkowie prawykonania pieśni na odsłonięciu pomnika grunwaldzkiego w Krakowie i mało kto pamięta, że w listopadzie 1939 r. okupanci niemieccy przystąpili do jego zburzenia. Wiosną 1940 roku, po zaledwie 30 latach od posta­wienia - nie było po nim śladu. Pomnik odbudowa­no, lecz czy przetrwały nauka i przysięga zapisane w strofach i dziejach „Roty"?Minęło sto lat. Inna epoka. Migracje. Nawet chło­pów pozostało już niewielu. 


   A jednak, wbrew pozorom, najważniejsze jest dzi­siaj to, czy inteligencja żyjąca w Polsce dostrzega swój cel główny i podstawową rację swojego istnie­nia. Czy młode elity rozumieją i czy podejmą Hasło. Jest nim nadal „Rota" - „pieśń na cześć ziemi i na cześć trwania przy ojcowiźnie, (..) ślubowanie na wierność zagonowi ojczystemu, pracy na nim i straży nad jego całością, nienaruszalnością.". Jest to nasza Synteza Polskości - konkretna, prawdziwa i jasna. Musimy wierzyć, że - jak pisał prof. Pigoń - „po­kolenia niepodległe znajdą w niej prosty wyraz dla najwyższej swej, elementarnej woli zbiorowej: jeste­śmy na ziemi praojców i wytrwamy na niej - do krwi ostatniej kropli z żył". To zadanie numer jeden dla każdego myślącego po polsku.


Grzegorz Grabowski


Źródło: Artykuł ukazał się w kwartalniku Myśl.pl, zima 2008, numer 12


Podziel się
oceń
2
0

IN14: Inicjatywa Narodowa na gólnopolskiej pikiecie NSZZ "Solidarność" w Toruniu

sobota, 28 listopada 2009 6:57


   27 listopada w Toruniu miała miejsce ogólnopolska manifestacja NSZZ „Solidarność". Nie patrząc na to czy całkowicie nam po drodze z dzisiejszymi związkowcami czy nie, wystawiliśmy skromną delegację. Pikieta miała miejsce o godzinie 12:00 przed zakładami Torfarm S.A. i Officina Labor SP. ZOO.

   Chodziło o obronę bezprawnie zwolnionych pracowników, w tym wszystkich założycieli związku zawodowego! Związkowcy zarzucali także łamanie praw pracowniczych i związkowych oraz dyskryminację członków NSZZ „Solidarność". Podkreślano też łamanie przez pracodawcę zasad bezpieczeństwa i higieny pracy na stanowiskach pracy w Officina Labor Sp. ZOO. w Rzgowie. W petycji żądano niezwłocznego przywrócenia do pracy zwolnionych.

   Zbiórka wyznaczona była na parkingu toruńskiego stadionu żużlowego. Zjechali się pracownicy z wszystkich stron kraju, przyjeżdżali samochodami, busami bądź autokarami. Łącznie zebrało się kilkuset ludzi, a nad ich głowami powiewały flagi z nazwami różnych miast i regionów. Wszędzie pełno było flag bądź chust „Solidarności". Dzisiaj różne są opinie o związkowcach, ale jednak „Solidarność" kojarzy nam się dobrze - oczywiście poglądami bardziej spójni jesteśmy z „Solidarnością Walczącą" niżeli panami od „Okrągłego stołu". Takie pikiety to jedna z niewielu okazji podczas, której mamy możliwość wykrzyczenia wyzyskiwaczom co o nich sądzimy. To (pomijając karierowiczów) piękna inicjatywa ludzka i prawdziwa solidarność z pokrzywdzonymi pracownikami!


   Podczas pikiety odpalono sporo petard, a w stronę zakładu Torfarm poleciało wiele jajek oraz kamieni. Podjęto próbę obalenia bramy wjazdowej lecz ta była przytwierdzona łańcuchami. W międzyczasie przeczytano przemówienia i żądano by ktoś podszedł do ludzi. Odważna kobieta w asyście kilku ochroniarzy znalazła się dopiero po ponad godzinie manifestowania. Niedługo po tym odśpiewano hymn Polski i pikieta dobiegła końca.


   Szkoda, że organizatorzy tak słabo rozreklamowali swoją pikietę i informacja o niej dotarła do nas wręcz na ostatnią chwilę. Aspekt propagandowy na pewno jest do poprawienia. Mimo to zdążyliśmy rozdać trochę ulotek. Do zobaczenia na innych akcjach!  Niżej kilka naszych zdjęć, a wyżej możecie zobaczyć nasz klip z pikiety.



Źródło:
INICJATYWA NARODOWA "14"

Podziel się
oceń
0
0

MW: Konkurs „Polityki Narodowej” i Młodzieży Wszechpolskiej

piątek, 27 listopada 2009 10:56


"Jak współcześnie poza życiem polityczno-partyjnym najłatwiej i najlepiej realizować ideę narodową?"

   Ruch Narodowy posiada wspaniałe tradycje działalności społecznej, budowania tożsamości i siły narodu polskiego. Dzięki prowadzonej z konsekwencją pracy u podstaw w dziedzinach kultury, nauki czy samorządu, endecja sprawowała rząd dusz w okresie międzywojennym.


   Obecnie w systemie demokracji liberalnej, w epoce mediatyzacji polityki i zastąpieniu celów programowych wizerunkiem, a ruchów społecznych sztabami specjalistów od marketingu, walka prowadzona przez Ruch Narodowy, walka w obronie wartości fundamentalnych dla naszej tożsamości, musi szeroko wykraczać poza narzucone przez mainstream sztywne ramy. Przy okazji tej refleksji nasuwa się wiele pytań o cele, metody i taktykę działania. Odpowiedzi na te i wiele innych zagadnień pozostawiamy uczestnikom konkursu.

   Aby wziąć udział w konkursie, należy do dnia 12 grudnia przysłać pracę w formacie doc lub txt pod adres e-mailowy redakcja@mw.org.pl. Forma (esej, felieton, opowiadanie) dowolna. Objętość od 5 do 20 tysięcy znaków. Trzy najlepsze prace zostaną nagrodzone publikacją w najnowszym numerze „Polityki Narodowej" (styczeń 2010), a ich autorzy otrzymają atrakcyjne upominki książkowe.

Źródło:
mw.org.pl


Podziel się
oceń
0
0

ONR Podhale: Zakopane - uroczystości Święta Niepodległości

czwartek, 26 listopada 2009 15:11

 

    Obchody 91. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości przebiegły na Podhalu wedle ustalonego wcześniej programu, tak zresztą, jak to bywało rok czy dwa lata temu.
    Tylko pogoda nieco pokrzyżowała plany organizatorów uroczystości. Być może to spowodowało, że ludzi młodych, którzy spontanicznie przyszliby na obchody, było niewielu. Wyjątek oczywiście stanowili członkowie ONR Podhale.
    W Zakopanem, poczty sztandarowe stawiły się na Nowym Cmentarzu, gdzie najpierw złożono kwiaty przed pomnikiem legionistów, a potem z banderią konną na czele wszyscy przeszli aż do sanktuarium na Krzeptówkach gdzie odprawiono mszę w intencji Ojczyzny. (baz)

Źródło:
onrpodhale.boo.pl


Podziel się
oceń
0
0

ONR: Kamieńsk; Odsłonięcie pomnika Stanisława Sojczyńskiego

czwartek, 26 listopada 2009 13:10


   W niedziele 8 listopada w Kamieńsku (Łódzkie) przy ul. Sportowej delegacja Brygady Częstochowskiej wzięła udział w uroczystym odsłonięciu pomnika bohatera ziemi radomszczańskiej kapitana Stanisława Sojczyńskiego "Warszyca", zastepcy dowódcy okregu radomszczanskiego AK.Walczył on z hitlerowcami,a później z komunistami aż do 1946 roku. O godzinie 10 zaczęła się uroczysta msza święta, po niej przemarsz pod pomnik. Podczas odsłonięcia pomnika postać i działalność "Warszyca" uczestnikom uroczystości przypomniał minister ds. kombatantów Zbigniew Zieliński. Po przemowach zaczęto składać kwiaty.

Uroczystość skończyła się o 13:30.

Źródło: onr.h2.pl


Podziel się
oceń
0
0

Świat: Kraj Basków/Nawarra: Represje wobec członków lewicy nacjonalistycznej

czwartek, 26 listopada 2009 7:26


Z CYKLU: CIEKAWOSTKI...


   Jak donosi baskijski dziennik "Gara", w nocy z 23 na 24 listopada doszło do aresztowania przez hiszpańską Policję 34 członków lewicowo-nacjonalistycznej organizacji młodzieżowej Segi.

   W wydanym 25 listopada rano oświadczeniu hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, iż akcja, która odbyła się z nakazu sędziego Fernando Grande Marlaska, koordynowana była z San Sebastian (bask. Donostia) i skierowana była przeciwko procesowi wzmacniania struktury organizacyjnej Segi, która miała zwiększać liczbę bojowników przez wzmocnienie procesu szkolenia ich przez członków ETA.

   Obszarem operacji, w której wzięło udział 650 członków Policji i Gwardii Cywilnej (Guardia Civil), były trzy prowincje w Kraju Basków oraz region Nawarra. Wskutek policyjnej akcji, oprócz licznych aresztowań liderów organizacji (w regionie Nawarra 7, w prowincji Gipuzkoa 11, Araba 9, Bizkaia 7), dokonano rewizji 92 mieszkań, wskutek których zabezpieczono m.in. obszerną dokumentację, nośniki komputerowe, naklejki, turystyczne butle gazowe, 6.000 euro i publikacje separatystycznego pisma "Zutabe". Oprócz zatrzymanych członków Segi, aresztowano również dwie osoby oskarżone o naganę i zniewagę Gwardii Cywilnej.

   Powstała w 2001 r. Segi, uznawana jest za kontynuatorkę zakazanych wcześniej organizacji Haika i Jarrai. Działa w Hiszpanii i Francji na terenach zamieszkiwanych przez Basków. Opowiada się za utworzeniem niepodległego Kraju Basków oraz rewolucją socjalistyczną. Kojarzona jest również z ruchem feministycznym. Wskutek podejrzeń o powiązanie z baskijską separatystyczną organizacją ETA, została uznana w 2007 roku przez hiszpański sąd najwyższy za organizację terrorystyczną. Pozostaje jednak nadal legalna we Francji.

   W ramach solidarności z aresztowanymi, 24 listopada wieczorem zorganizowano wiece i marsze w wielu miastach baskijskich (również we Francji). Planowane są także akcje protestacyjne w szkołach i na uczelniach.  Przemysław Łaski

Źródło:
Lewica.pl


Podziel się
oceń
0
0

Licznik odwiedzin:  243 912  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

O bloogu




Czołem Wielkiej Polsce!

Witamy na bloogu "Kronika Narodowa".
Bloog w swym zamyśle, ma być czysto informacyjny. Znajdziecie tu relacje z inicjatyw/ akcji praktycznie wszystkich środowisk i organizacji szeroko pojętego Obozu Narodowego. Nie zapomnimy jednak o działalności nacjonalistów spoza granic naszego kraju i artykułach oscylujących wokół tematyki ideologiczno – historycznej.
Jesteśmy otwarci na współpracę z wszystkimi środowiskami narodowymi. Przy czym, z całą stanowczością stwierdzamy, iż nie interesują nas jakiekolwiek antagonizmy organizacyjne... CWP!

Redakcja

ZASADY PRZEDRUKU Z KN: ZASADY PRZEDRUKU - LINK

Kontakt: kronikanarodowa@wp.pl

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 243912

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl