Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 858 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Idea: Nacjonalizm dla wszystkich!

czwartek, 31 grudnia 2009 18:49


   W Stalowej Woli pojawiły się pierwsze bannery w stylu autonomicznych nacjonalistów, zaraz za nimi poszli AN z Wielko- polski. Kwestią czasu jest dalszy rozwój tego ruchu wbrew wiecznym internetowym narzekającym (bądź podszytym pod nich naszym przeciwnikom politycznym - pamiętajcie o tym!). Wchodzimy coraz dalej czego jednym z nowszych efektów są wątki nacjona- listyczne w muzyce hip hop (zapraszamy do słuchania playera mp3 na www.inicjatywa14.net). Oczywiście wraz z rapem pojawili się sceptycy.


   Najciekawsze są „argumenty" skinheadów, że hip hop pochodzi od czarnych i dlatego jest „be". Pomijają przy tym, że czarni bywali także pierwsi skinheadzi. Te i temu podobne opinie należą do skinheadów, którym bardziej chyba zależy na subkulturze samej w sobie niż na rozwoju ideologii, którą można propagować niekoniecznie muzyką gitarową. To samo z tekstami w stylu „rap jest lewacki". A pierwszy skinhead jaki był? Na pewno nie prawicowy... Skinhead, rap to jedynie metody w dotarciu do jakiejś grupy ludzi. Na szczęście są wśród narodowców osoby zainteresowane hip hopem i tworzą utwory o tematyce patriotycznej. W efekcie dociera to do szerokiego grona młodzieży i z tego faktu powinniśmy być najbardziej zadowoleni, nie zaś z formy w jakiej to zrobiono.


   Przede wszystkim liczy się nacjonalizm, nie zaś rodzaj butów czy spodni. Dlatego jak widzę falangę i Romana Dmowskiego w promomixie hip hopowej kapeli Zjednoczony Ursynów to mogę się tylko cieszyć. Bo nacjonalista nie ma wytycznych co do ubioru i rodzaju muzyki. Nacjonalizm to uczucie i poglądy. Skoro ma je raper to niby czemu zabraniać mu to wyrażać? Pewnie, że nie żyje zgodnie z zasadami nas, nacjonalistycznych aktywistów, ale to złe rozumowanie. Zamiast martwić się „lukami" w jego postępowaniu i poglądach należy cieszyć się, że przyjął choćby część! To jest panowie dowód na sukces, a nie na porażkę. Zmieńmy w końcu sposób myślenia i nie ograniczajmy się nawzajem.


  Zwróćmy uwagę na to, że przed wojną było wielu nacjonalistów i nie były im potrzebne żadne subkultury, które zresztą na dobrą sprawę nie były wtedy rozwinięte. Nacjonalista mógł chodzić w swetrze, mundurku czy też w eleganckim garniturze - liczyło się to, że jest nacjonalistą, a nie jakie ma ubranie. Teraz kiedy po ulicach chodzą przedstawiciele różnych subkultur musimy jak najbardziej to zacierać i sprowadzić do wspólnego słowa - nacjonalizm. W Polsce „ortodoksi" narzekają na hip hop, a ciekawe co oni na to, że przykładowo we Francji bądź w Rosji działają nacjonalistyczni vegetarianie. Są to ludzie aktywnie angażujący się w ruch nacjonalistyczny, nie rzadko bardziej niż inni. Są nacjonalistami i propagują ten pogląd w danej grupie społecznej i żadna niechęć ludzi do wegetarianizmu tego nie zmieni.


   Róbmy więc swoje - każdy to co umie najlepiej. Dawajmy z siebie wszystko by codziennie jak najwięcej ludzi dowiedziało się o nacjonalizmie. Czy to ze środowiska hip hopowego, wegetariańskiego czy z koła malarskiego.  Ł.& S.

Źródło: inicjatywa14.net


Podziel się
oceń
0
0

MW: “Ruki pa szwam!” czyli myśl narodowa wg Jana Engelgarda

czwartek, 31 grudnia 2009 18:32


Polemiki...

   13 grudnia, wzorem lat poprzednich, przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej pojawili się pod domem Wojciecha Jaruzelskiego by wyrazić swój jednoznaczny stosunek do roli tej postaci w najnowszej historii Polski. Data wprowadzenia stanu wojennego jest bowiem najbardziej symboliczną kwintesencją tego, co reprezentuje sobą ów wysokiego stopnia komunistyczny aparatczyk i gorliwy wykonawca sowieckich poleceń. Nasza postawa, po raz kolejny, spotykała się z krytyką środowiska, które, mieniąc się narodowym i uzurpując sobie prawo do tego, by wydawać certyfikat "endeckości", pokazało, że za nic ma podmiotowość naszego Narodu. Warto więc przy tej okazji wziąć na warsztat i dokładnie przyjrzeć się wypowiedzi lidera owego środo- wiska, red. Engelgarda, będacej polemiką w stosunku do tekstu naszego kolegi, Karola Kaźmierczaka. Jest ona wielce pouczająca - pokazuje bowiem, jak powołując się na dziedzictwo wielkiego, żywego intelektualnie ruchu, można uczynić z owej spuścizny martwą, kostyczną konstrukcję myślową, służącą usprawiedliwieniu własnej bezradności i nijak się mającą w stosunku do rzeczywistości.


 Jakie podstawowe tezy wychwycić można z ostatnich enuncjacji Jana Engelgarda? Przedstawiają się one następująco:


 Teza 1. Pozytywny stosunek do stanu wojennego i PRL jest czynnikiem wyróżniającym myśl narodową spośród innych prądów ideowych. Negatywny stosunek do stanu wojennego i PRL oznacza przejście do "obozu przeciwnego myśli narodowej".


   Fałszywa. Ruch narodowy zawsze stawiał sobie za cel budowę państwa, w którym nasz naród byłby podmiotem, byłby gospodarzem. PRL takim państwem nie był od początku aż po ostatni dzień swojego istnienia. PRL przez prawie 45 lat miażdżył polskiemu narodowi kręgosłup moralny, był systemem promującym miernoty w każdym praktycznie obszarze życia społecznego i niszczącym jednostki wybitniejsze i potrafiące niezależnie myśleć, czyli jednostki, od których zależy powodzenie i możliwości rozwoju narodu. Jeśli ktokolwiek myśli o budowie społeczeństwa, które ma mieć myślenie podmiotowe i państwa, które taką podmiotową politykę będzie prowadziło, musi PRL oceniać jak najsurowiej, ponieważ kształcił on w swoich obywatelach, a już zwłaszcza w tzw. elitach, postawy zupełnie przeciwne. Idealnym wręcz przykładem takiej postawy jest generał Jaruzelski; skrajny oportunista, człowiek potrafiący posunąć się do każdej podłości i zdrady w imię budowania swojej pozycji i kariery (polecam film "Towarzysz generał"), wreszcie człowiek kierujący się przez cały okres swojej służby wojskowej i politycznej aktywności jedną lojalnością - wobec sowieckich mocodawców. Ponuro wygląda na tym tle tekst redakcyjnego kolegi Engelgarda, Macieja Motasa, który pisząc o Generale (tak jest - z wielkiej litery!) starał się udowodnić związek jego postępowania z faktem noszenia we wczesnej młodości mieczyka Chrobrego i lektury Dmowskiego...


   Ewolucja systemu komunistycznego w Polsce, na którą tak chętnie powołują się apologeci PRL, nie wynikała wszak z faktu, że komunistyczne kierownictwo chciało stopniowo przywracać narodowi jakieś namiastki normalnego funkcjonowania. Nie - owe zmiany miały miejsce ze względu na zmieniające się warunki międzynarodowe i opór jaki społeczeństwo stawiało sowietyzacji; to było kilkadziesiąt lat biernego, momentami przeradzającego się w rozpaczliwe zrywy, oporu, który można nazwać nową "najdłuższą wojną nowoczesnej Europy". Przy czym, nie oszukujmy się, PRL stanowił dla tożsamości polskiej o wiele większe zagrożenie niż walka jaką przyszło toczyć naszym przodkom pod zaborami, w tym nawet i pruskim. PRL zatruł Polaków nijakością, bylejakością i serwilizmem - to była masowa, kilkudziesięcioletnia demoralizacja, której skutki, choćby brak samodzielnie myślących elit (niezależnie od tego czy w czasach komunizmu byli w opozycji czy nie - wszyscy są przecież niejako dziećmi tego systemu) odczuwamy przez ostatnie 20 lat i odczuwać jeszcze długo będziemy.


   Gdy idzie o kwestię "Solidarności" i stanu wojennego, warto sobie zadać jedno pytanie - jakie nastroje panowały wśród wielomilionowego aktywu tego ruchu, do kogo było ideowo bliżej szeregowemu członkowi "S", najczęściej prostemu robotnikowi - do wąskiej grupy lewicowo-liberlanych intelektualistów (o nierzadko poststalinowskim rodowodzie) spod znaku KOR, czy do środowisk narodowo-katolickich? Przyjmując, a sądzę, że to nie podlega dyskusji, że do tych drugich, to dlaczego mielibyśmy przyjmować za pewnik, że to właśnie korowcy musieli przejąć rząd dusz i faktyczne kierownictwo tego ruchu? Czy nie warto się zastanowić co by było, gdyby środowiska narodowe w owym czasie włączyły się do walki o przywództwo w "S"? Niestety, ludzie nawiązujący do spuścizny endeckiej nie zdali w owym czasie zupełnie egzaminu, przed jakim postawiła ich historia. Większość zachowała postawę bierną lub, co gorsza, postawę, której niestety nie da się porównać z pacyfikowaniem przez Dmowskiego rewolucji w 1905r.; jeśli już miałbym snuć jakąś paralelę, to bardziej przypominało to słynny zwrot "przy Tobie, Najjaśniejszy Panie stoimy i stać chcemy"... Usprawiedliwianie impotencji politycznej własnego, lub zbliżonych do niego środowisk, w momencie ważnych wydarzeń dziejowych, odwoływaniem się do swoiście rozumianego "realizmu" z pewnością nie jest kanonem myśli narodowej. Myśl narodowa nie jest myślą zachowawczą i ugodową i nigdy taką nie była. Jeśli zaś chodzi o sam fakt wprowadzenia stanu wojennego i okoliczności, w jakich zapadała decyzja o nim, to wiedza, jaką na ten temat posiadamy, w zupełności wystarcza do stwierdzenia, że jedyną racją stanu jaką kierował się w tym momencie Jaruzelski, był interes socjalizmu i sowieckiej dominacji w Polsce.


Teza 2.Wierność idei narodowej oznacza opcję prorosyjską w polityce międzynarodowej, wybór zaś innej opcji oznacza przejście "na pozycje posttrockistowskiego neokonserwatyzmu amerykańskiego".


   Fałszywa. Pokazuje intelektualną niemoc niektórych środowisk nawiązujących do endecji, do wyjścia poza naśladownictwo konkretnych wyborów politycznych swoich poprzedników sprzed wielu dziesiątek lat; wyborów podniesionych do rangi wszechobowiązujących schematów. Przy okazji dyskusji o polityce międzynarodowej państwa polskiego w XXI wieku trzeba sobie powiedzieć jasno, że jej uwarunkowania w dobie globalizacji są inne, niż miało to miejsce ponad sto lat temu, gdy Dmowski pisał książkę "Niemcy, Rosja i kwestia polska". To pierwszy problem, który, sądząc po stylu w jakim się pisze o tym na łamach "Myśli Polskiej", umyka percepcji tego środowiska. Drugim jest brak jasnego postawienia pytania: czy w planach Moskwy jest miejsce dla partnerskich stosunków z Polską? Oczywiście, red. Engelgard nie stawia sobie takiego pytania, bo trzeba by zastosować jakąś "logikę alternatywną" wobec standardowych zasad zdroworozsądkowego myślenia, by odpowiedzieć na nie pozytywnie. Rosja, dążąca do odtworzenie swoich wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej nigdy nie zaakceptuje podmiotowej, dążącej do zbudowania sobie silnej pozycji na arenie międzynarodowej, polityki państwa polskiego. Jaki z tego wniosek? - konfrontacja z Rosją i jej wpływami w naszym regionie Europy jest nieunikniona. Chowanie głowy w piasek i ustępowanie rosyjskim żądaniom jest metodą samobójczą, ponieważ uległość wobec Moskwy zawsze ośmielała ją do coraz dalej idącego "rozpychania się" - taka jest po prostu jej neoimperialna logika. Oczywiście - można mieć wiele słusznych zastrzeżeń do stylu w jakim kolejne polskie rządy reagowały na kolejne posunięcia "niedźwiedzia" i do działań, jakie same podejmowały, nie zmienia to jednak sedna sprawy.


   Wydaje się jednak, że kwestia sporu o polską politykę międzynarodową pomiędzy nami a środowiskiem "Myśli Polskiej" dotyczy nie tylko wyboru takiej czy innej opcji, takiego czy innego sojuszu. Dzieli nas bowiem prawdziwa przepaść w sprawie, którą już wcześniej poruszałem - w podejściu do podmiotowości państwa polskiego. Red. Engelgard ustawia nas w prostej, biało - czarnej dialektyce swojego myślenia: skoro nie jesteśmy zwolennikami powrotu pod opiekuńcze skrzydła dobrotliwego olbrzyma ze wschodu, to stajemy się ekspozyturą "posttrockistowskiego neokonserwatyzmu amerykańskiego". Pomijam już fakt, że sam styl w jakim użyto tego sformułowania przywodzi mi na myśl "psy łańcuchowe amerykańskiego imperializmu"... Warto jednak zauważyć tą ciekawostkę; podporządkowywanie się Polski rosyjskiej ekspansji politycznej to przejaw myślenia "narodowego", zaś próba sformułowania innej wizji to bycie "przyczółkiem antyrosyjskiej dywersji w tym regionie świata". Jan Engelgard stawia nas przed fałszywą alternatywą; albo zgodzimy się na dominację Rosji, albo będziemy "pod butem" USA. W jego wizji nie ma miejsca na państwo polskie prowadzące swą politykę zgodnie z celami wytyczanymi w Warszawie, a nie w Moskwie czy Waszyngtonie. Za zupełnie absurdalną należy również uznać sugestię, jaka wyłania się z publicystyki obecnej na łamach "Myśli Polskiej": oprzyjmy się o Rosję, "powierzmy się" Rosji, bo ciągle aktualnym zagrożeniem są Niemcy. Problem tego typu myślenia polega na tym, że najpewniejszym rosyjskim sojusznikiem w tej części Europy są właśnie Niemcy. Nigdy nie będzie nim Polska traktowana przez obu sąsiadów jako strefa wpływów.


   Podsumowując: myślenie kategoriami podporządkowania się jednemu z wielkich graczy na arenie międzynarodowej i rezygnacja z prowadzenia aktywnej i nieunikającej konfrontacji polityki zagranicznej nie ma nic wspólnego z myśleniem narodowym - jest jego zaprzeczeniem. Niestety, ale odnoszę wrażenie, że ten problem związany jest z tym, o czym pisałem odnośnie pierwszej tezy; z wykształceniem przez PRL w ludziach poczucia, że nic od nich nie zależy, że ani jako jednostki, ani jako zbiorowość nie są w stanie być podmiotami.


Teza 3. "Ewolucja ideowa" MW to wynik sterowania nią przez Romana Giertycha dla osiągnięcia bieżących korzyści politycznych.


    Fałszywa. Nie da się zaprzeczyć, że przez pewien okres działalność MW powiązana była z przedsięwzięciami politycznymi podejmowanymi przez rodzinę Giertychów. Miało to swoje dobre strony, zarówno patrząc przez pryzmat ruchu narodowego, który ze względu na własną mizerię kadrową musiał się posiłkować młodymi, jeszcze nie w pełni ukształtowanymi, działaczami, jak i przez pryzmat organizacji, która dzięki wypłynięciu na szersze wody publicznego oddziaływania wyrwała się ze społecznej niszy i nauczyła o wiele efektywniej promować i zgłębiać ideę narodową. Oczywiście, niosło to ze sobą wiele negatywnych skutków, skutków, które tak trafnie zdiagnozował Dmowski, a którego słowa red. Engelgard był łaskaw w swoim tekście przytoczyć. Trzeba sobie powiedzieć, że o ile aktywność polityczna poszczególnych działaczy MW może być niekiedy wskazana, a nawet pożądana, o tyle aktywność całej organizacji na niwie działalności partyjnej stoi w zasadniczej sprzeczności z jej celami wychowawczymi i formacyjnymi. Zastrzegamy sobie prawo do wypowiadania się i zajmowania stanowiska w szczególnie istotnych dla narodu kwestiach, do manifestowania naszych przekonań i do walki o obecność w życiu publicznym wartości, które wyznajemy. Jednocześnie, pomni na słowa Dmowskiego, unikamy wikłania się w tzw. "bieżączkę politpartyjną".

  
   Nieprzypadkowo starcie z linią wyznawaną przez środowisko "Myśli Polskiej" przypadło w naszej organizacji na czas, w którym LPR jest politycznym trupem a jego niegdysiejszy lider nie jest specjalnie znany działaczom, którzy w ostatnich latach pojawili się w Młodzieży Wszechpolskiej. Nie mamy żadnych zewnętrznych zobowiązań, nie prowadzimy żadnych politycznych kalkulacji i nie unikamy otwartego wyrażania naszych opinii. Przede wszystkim jednak prowadzimy intensywną pracę nad intelektualnym przetrawieniem narodowego dziedzictwa i wydobyciem z niego zasadniczych, stale aktualnych treści. Jeśli ktoś uważa, że można poczytać Dmowskiego, Rybarskiego, Piaseckiego i innych i na tej podstawie formułować współczesną "myśl narodową" w postaci bieżącej publicystyki, to głęboko się myli. Nie mam pretensji o to, że środowiska "Myśli Polskiej" nie stać na nic więcej, ale nie zamierzam pozwolić, by w imię tak pojmowanej filozofii myśli narodowej ktoś chłostał nas za to, że ośmielamy się wyjść poza ogólnie przyjętą sztampę.


   Wart uwagi jest również poruszony przez Jana Engelgarda epizod z namiotowym miasteczkiem jako ilustracja naszych różnic w podejściu do kwestii wschodniej. Redaktor dopuścił się tu zresztą swoistej manipulacji, pisząc o tym, że protestowaliśmy "przeciwko łamaniu praw człowieka przez reżim Łukaszenki", bo przecież w całej sprawie chodziło o prześladowanie Polaków na Białorusi; argument "praw człowieka" pełnił zaś co najwyżej rolę retoryczną.. Kwestia mniejszości polskiej w państwie rządzonym przez Łukaszenkę jest dobrą ilustracją tego, jak środowisko "Myśli Polskiej" nagina rzeczywistość do obranej linii ideologicznej, w tym wypadku do notorycznej rusofilii. Problemy mniejszości polskiej nie zaczęły się bowiem wcale wraz z wyborem Andżeliki Borys na Prezesa ZPB, ani też nie skonczyłby się gdyby Polacy gremialnie zadeklarowali lojalność wobec "baćki". Uporczywe forsowanie na łamach "MP" postaci skompromitowanego wśród naszej mniejszości Tadeusza Kruczkowskiego potwierdza tylko tezę, że nie liczy się dobro polskiej wspólnoty, a jedynie obrany kurs każący spoglądać tęsknym wzrokiem na Moskwę, w której orbicie, póki co, znajduje się Mińsk. Podobnie zresztą sprawa ma się z Ukrainą - Jan Engelgard doskonale wie, kto swój, kto wróg. A wrogiem jest "pomarańczowa rewolucja" bo dzięki niej "odradza się nacjonalizm". Jak widzą to sami zainteresowani, jak widzą to Polacy mieszkający na zachodniej, "pomarańczowej, Ukrainie? Dobrym przykładem jest tu tekst redaktora naczelnego "Kuriera Galicyjskiego", Marcina Romera, który wprost pisze o tym, że bez "pomarańczowej rewolucji" myślenie o perspektywach na rozwój polskich kresów w ogóle byłoby niemożliwe ("KG" pismo Polaków na Ukrainie, 17-18.11.09). Engelgard, wzorem wszystkich papierowych teoretyków, wie lepiej od samych kresowych Polaków co jest dla nich dobre, a co nie. Niestety, to co dzieje się za naszą wschodnią granicą nie jest wcale tak jednoznacznie czarno-białe.


Teza 4. Poparcie dla lustracji i dekomunizacji, a także inna niż prorosyjska wizja polskiej polityki międzynarodowej, to "odcięcie się także od szkoły myślenia politycznego i ideowego jaki pozostawili nam nasi starsi koledzy z Dmowskim na czele".


   Fałszywa. Dmowski pozostawił nam kanon myślenia w kategoriach podmiotowego państwa polskiego, kanon myślenia realistycznego, które zasadza się na dogłębnym rozpoznaniu sytuacji wewnętrznej i zewnętrznej, na uchwyceniu procesów dziejących się w rzeczywistości społecznej, politycznej i gospodarczej.. Nie pozostawił nam gotowych recept, gotowych, wiecznotrwałych sojuszów, nie pozostawił nam wreszcie polityki chowania głowy w piasek jako jedynej zasługującej na miano "roztropnej". Doprawdy nie wiem, czy "nasi starsi koledzy" z wielkiego pokolenia, które wywalczyło Polskę w I połowie XX wieku, przychyliliby się do tezy, że "realistami" są ci, którzy mówiąc o niezależnym państwie liczą na jego zbudowanie u boku najbardziej zaborczego i bezwzględnego sąsiada. Nie jestem też przekonany, że "romantykami" nazwaliby narodowców chcących widzieć świat trochę inaczej, niż przez pryzmat schematów utartych 70 czy 100 lat temu.


   Ciekawy jest pewien fragment polemiki Engelgarda: "Kaźmierczak (szef wydziału szkoleniowego MW) powtarza w swoim tekście te same argumenty co zawsze („rusofilstwo", „obsesja antylustracyjna", „archaiczność", „paleoendecja"). Brzmi to jakoś dziwienie blisko z tym co głosili i głoszą przez lata najwięksi wrogowie myśli narodowej. Nie będę z tym polemizował, bo chyba nie ma sensu."
Otóż problem polega na ty, że jest sens, Panie Redaktorze. Jest sens, bo takie twierdzenia nie formułują wcale "najwięksi wrogowie myśli narodowej", ale bardzo często ludzie, którym dziedzictwo endeckie, a przynajmniej myślenie kategoriami państwa narodowego, jest bliskie, lub z którym się wprost utożsamiają. Zdumiał mnie ten fragment tym bardziej, że zawsze za największych wrogów myśli narodowej uważałem postkomunistyczną lewicę z jej kosmpolitycznym (uprzednio internacjonalistycznym) nastawieniem i romaitych liberałów, ci natomiast, jak wiemy, lustrację atakują co najmniej równo mocno, jak Państwo. Łączy was zresztą więcej - wszak serwilizm jaki wykazują oni w stosunku do Berlina, Brukseli czy Waszyngtonu jest niczym więcej niż lustrzanym odbiciem stosunku środowiska "MP" do Moskwy. Może i jest to jakaś szkoła myślenia politycznego - ale proszę nie profanować dziedzictwa Narodowej Demokracji, twierdząc, że w niej posiada ona swe zakotwiczenie.


   Polemika, którą zechciał Pan Redaktor opublikować, nie wniosła nic nowego. Powtórzone zostały łatki i schematy, zadekretowano "jedyną słuszną linię", od której odejście nie jest wyrazem krytycznego spojrzenia i próby zdefiniowania celów polskiej polityki na miarę czasów; jest herezją wobec dogmatów, jakie Pańskie środowisko zbudowało żonglując pojęciami "idei narodowej" i "realizmu politycznego". Dlatego też charakter tej dyskusji został z Pańskiej strony określony z góry; nie prowadzimy sporu o wizję polityczną, prowadzimy krucjatę wobec tych, którzy ośmielili się nasze dogmaty zakwestionować. Tylko co to ma wspólnego z endeckim myśleniem politycznym i realizmem?...


Robert Winnicki
Prezes Młodzieży Wszechpolskiej

Źródło: mw.org.pl


Podziel się
oceń
1
0

MW: Obchody 71. rocznicy śmierci Romana Dmowskiego w Częstochowie

czwartek, 31 grudnia 2009 18:10


 Rocznica śmierci Romana Dmowskiego

    3 stycznia 2010 roku z okazji 71. rocznicy śmierci Romana Dmowskiego, zostanie odprawiona w częstochowskiej archikatedrze Msza Święta w jego intencji. Wcześniej pod jego płytą zostaną złożone wieńce, kwiaty oraz zapalone zntemu wydarzeniuicze. Chcących pomóc o przypomnieniu rocznicy zapraszamy do pobrania oraz wydrukowania nekrologów poświęconych .

Źródło: mw.slask.pl


Podziel się
oceń
0
0

KZM: Zmiany w Radzie Głównej Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego

czwartek, 31 grudnia 2009 12:43

  Komunikat Prezesa Rady Głównej Klubu Zachowawczo - Monarchi- stycznego

   W związku z reorganizacją struktur naszej organizacji w dniu 30 XII 2009 roku odwołałem z funkcji Sekretarza RG KZM kol. Marcina Musiała, dziękując mu za miłą i sympatyczną współpracę. Równocześnie mianuję na tę funkcję kol. Aleksandra Majewskiego, znanego wszystkim naszym Czytelnikom jako Redaktor Naczelny konserwatyzm.pl

Prof. Adam Wielomski
Prezes Rady Głównej KZM

Źródło:
Konserwatyzm.pl


Podziel się
oceń
0
0

RPN: Msza Św. w intencji ś.p. Romana Dmowskiego

czwartek, 31 grudnia 2009 10:39


Ruch Przełomu Narodowego

zaprasza na Mszę Świętą

w intencji

ś.p. Romana Dmowskiego

w niedzielę 3.01.2010


o godz. 10.00

do Kościoła O.O Jezuitów w Łodzi

przy ul. Sienkiewicza 60

Źródło:
rpn.com.pl


Podziel się
oceń
0
0

ŁRN "Szczerbiec": Krótkie rozważania na temat "dobrodziejstwa Lizbony"

czwartek, 31 grudnia 2009 10:30


   Traktat Lizboński wszedł w życie. Jak słyszymy w wypowiedziach większości „specjalistów" niesie on wiele możliwości dla Państw członkowskich.

 Artykuł 49a
1. Każde Państwo Członkowskie może, zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi, podjąć decyzję o wystąpieniu z Unii.

2. Państwo Członkowskie, które podjęło decyzję o wystąpieniu, notyfikuje swój zamiar Radzie Europejskiej. W świetle wytycznych Rady Europejskiej Unia prowadzi negocjacje i zawiera z tym Państwem umowę określającą warunki jego wystąpienia, uwzględniając ramy jego przyszłych stosunków z Unią. Umowę tę negocjuje się zgodnie z artykułem 188n ustęp 3 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Jest ona zawierana w imieniu Unii przez Radę, stanowiącą większością kwalifikowaną po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego.

3. Traktaty przestają mieć zastosowanie do tego Państwa od dnia wejścia w życie umowy o wystąpieniu lub, w przypadku jej braku, dwa lata po notyfikacji, o której mowa w ustępie 2, chyba że Rada Europejska w porozumieniu z danym Państwem Członkowskim podejmie jednomyślnie decyzję o przedłużeniu tego okresu.

4. Do celów ustępów 2 i 3 członek Rady Europejskiej i Rady reprezentujący występujące Państwo Członkowskie nie bierze udziału w obradach ani w podejmowaniu decyzji Rady Europejskiej i Rady dotyczących tego Państwa.
Większość kwalifikowaną określa się zgodnie z artykułem 205 ustęp 3 litera b) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

5. Jeżeli Państwo, które wystąpiło z Unii, zwraca się o ponowne przyjęcie, jego wniosek podlega procedurze, o której mowa w artykule 49".

Wyżej została zamieszczona możliwość wystąpienia z UE. Jednak czy mamy powody do zadowolenia? Artykułem 49a stara się zamknąć usta wszystkim tym, którym owy traktat kojarzy się jednoznacznie z uciemiężeniem Państw Europy. W końcu dlaczego mamy się przejmować, przecież zawsze można wystąpić z UE... Czyżby?(proszę zwrócić uwagę na pogrubione zdania) Serdecznie dziękuję , ale Polska przed 1989rokiem była w podobnej Unii. W przeszłości, też mogliśmy z niej wystąpić- oczywiście za jej pozwoleniem.

Maciek „Yogi"
autor jest działaczem
Łódzkiego Ruchu Narodowego "Szczerbiec"


Podziel się
oceń
0
0

Świat - Ukraina: Marsz przeciwko nielegalnej imigracji przeszedł pomimo prowokacji

środa, 30 grudnia 2009 15:33


   26 grudnia odbył się kolejny na Ukrainie marsz przeciwko nielegalnej imigracji - tym razem w Sewastopolu. Około 80 nacjonalistów (autonomiczni nacjonaliści, członkowie organi- zacji "Svoboda" itd.) z Sewastopola i Symferopola zebrało się tego dnia pomimo medialnej nagonki ze strony mediów.

   Na trasie marszu nacjonalistów czekała kolejna przeszkoda w postaci zbiegowiska komunistów, anarchistów, antyfaszystów (również sprowadzonych z Rosji) a nawet zwołanych przez nich kolorowych imigrantów. W stronę nacjonalistycznego marszu antyfaszyści ciskali butelki, kamienie i wyzwiska. Jeden z nacjonalistów został zraniony w głowę. Sformowany czarny blok nie został jednak rozbity. Podczas próby skradzenia nacjonalistycznych flag i transparentów antyfaszyści i komuniści (pomimo przewagi liczebnej) zostali poturbowani, a kilku musiało skorzystać z pomocy medycznej.

   Pomimo przeszkód, na koniec marszu odbyły się przemowy m.in. o zagrożeniach płynących z nielegalnej imigracji oraz zbliżania się Ukrainy do UE. Więcej zdjęć jak zawsze na Reaktorze: LINK.


Źródło:
autonom.pl


Podziel się
oceń
0
0

Idea: Dlaczego nacjonalizm?

środa, 30 grudnia 2009 7:48


   Wykładni pojęcia nacjonalizmu dokonało wielu wybitnych polskich nacjonalistów z Romanem Dmowskim na czele. Dziś antynarodowi politycy i antynarodowe media przypisują nacjonalizmowi wszelkie negatywne cechy szowinizmu, choć są to zasadniczo różne, sprzeczne pojęcia. Ci politycy i media dopuszczają jedynie patriotyzm.

Przypomnę zasadnicze cechy nacjonalizmu

   Zakres pojęciowy nacjonalizmu jest znacznie szerszy niż patriotyzmu, który jest umiłowaniem ojczyzny i narodu, ojczystej kultury i historii. Patriotyzm nie zawiera w sobie krytycyzmu, nie analizuje i nie ocenia żadnych kwestii związanych z życiem i funkcjonowaniem narodu w ojczyźnie, czyli nie wyciąga wniosków mogących konstruktywnie kształtować rozwój własnej państwowości. Spełnia te funkcje nacjonalizm. Jest patriotyzm uczuciem miłości do ojczyzny i narodu z całym dobrodziejstwem inwentarza, z jego wszystkimi zaletami i wadami, a nawet szerzej - jest uczuciem miłości do społeczeństwa, czyli do narodu z mniejszościami wpływającymi pozytywnie i negatywnie na całokształt tych wszystkich spraw, które tworzą obraz ojczyzny i państwa.

Nacjonalizm zawiera w sobie patriotyzm, ale wyzbywa się jego sentymentalizmu. Nacjonalizm analizuje, poddaje krytycznej ocenie wszystko to, co tworzy obraz ojczyzny, narodu i w końcu państwa. Jest racjonalnym myśleniem o narodzie i państwie. Pracuje nad wyborem najlepszej drogi dla rozwoju narodu i państwa. Stara się wynieść naród i państwo na wyższy poziom rozwoju i zagwarantować maksimum bezpieczeństwa we wszystkich sferach funkcjonowania narodu i państwa.

Nacjonalizm, ponieważ odnosi się do nacji, szanuje inne narody i państwa, dąży do pokojowej koegzystencji z nimi. Szanuje i uznaje prawa mniejszości narodowych żyjących w obrębie państwa, ale pod warunkiem, że mniejszości te nie uzurpują sobie prawa do przejmowania kontroli i władzy nad rdzennym narodem i nie dążą do jego eliminacji w jakiejkolwiek sferze funkcjonowania organizmu państwowego.

Nacjonalizm może niekiedy przybierać niebezpieczną, zwyrodniałą formę - tak w historii się zdarzało - i może uznać wyższość własnej nacji i własnej organizacji państwowej nad każdą inną. Mamy wtedy do czynienia z szowinizmem. Szowinizm jest jednak zaprzeczeniem nacjonalizmu, nie posiada żadnego prawa, ani racjonalnego uzasadnienia dla własnego istnienia.

W tym miejscu można i trzeba postawić pytanie: czy procesy i ludzie dążący do przekształcenia unii europejskiej w organizm państwowy z jakimś nieokreślonym narodem europejskim, łamiący i odrzucający naturalne prawa poszczególnych narodów kierują się europejskim-unijnym nacjonalizmem, czy raczej już szowinizmem?

I dlaczego media i politycy odrzucają i negują nacjonalizm narodów, a hołubią szowinizm europejsko-unijny? Nacjonalizm może ulec degeneracji również w przeciwnym kierunku, może zostać osłabiony (samoistnie lub częściej celowo przez czynnik obcy) i zaniknąć. Naród i państwo staną się wtedy podatne na wszelkie procesy zmierzające do ich unicestwienia.

Widzimy, więc, że procesy degeneracji nacjonalizmu w kierunku jego zaniku, czy w kierunku szowinizmu są dla narodu tak samo niebezpieczne i szkodliwe.

Dlaczego jestem nacjonalistą?

   Otóż uważam, że do stawienia skutecznego oporu nacjonalizmowi żydowskiemu w Polsce - nie oszukujmy się, występuje on z rosnącą siłą, od co najmniej stu lat -, nacjonalizmowi niemieckiemu w ramach UE (czy to jeszcze nacjonalizm?) oraz nacjonalizmowi, a właściwie szowinizmowi unii europejskiej niezbędna jest siła podobna do nich w swej zasadniczej treści. Niezbędny jest rodzimy, polski nacjonalizm.

W polityce, w funkcjonowaniu i życiu narodów występują te same prawa, które od początku istnienia Wszechświata rządzą naturą. Pierwsze prawo dynamiki Newtona mówi: „Każde ciało trwa w swym stanie (spoczynku lub ruchu prostoliniowego jednostajnego), jeżeli siły przyłożone nie zmuszą ciała do zmiany tego stanu". Gdy równowaga tych sił (akcja = reakcji) zostanie zakłócona nastąpi przemieszczenie ciała lub jego ruch będzie ulegał przyśpieszeniu. W polityce to przemieszczenie należy rozumieć jako usunięcie, eliminację narodu, państwa z danego obszaru lub z życia w ogóle (proces ten może ulegać również przyśpieszeniu).

W dzisiejszej Polsce mamy nie tylko do czynienia z procesem eliminowania narodu z gospodarki, kultury, polityki, ale także z jego eliminacją fizyczną poprzez świadomie wywołany ekonomią regres demograficzny (nie wspominam już o niszczeniu ochrony zdrowia narodu).

Osłabianie sił polskiej reakcji, czyli osłabianie, likwidacja polskiego nacjonalizmu trwa od dwustu lat i dziś szczególnie przybiera na sile. Patriotyzm tak, nacjonalizm nie - głoszą głupcy i wrogowie Polski i nie brak ich nawet wśród dostojników polskiego Kościoła. Polskim patriotą można sobie być wszędzie, w Polsce, w Ameryce, na Grenlandii, ale czy coś z tego patriotyzmu dla Polski wyniknie?

Powtórzę jeszcze za prof. Feliksem Konecznym, że „Polska będzie katolicka, albo nie będzie jej wcale". Musimy jednak odróżnić katolicyzm posoborowy (sobór Watykański II i nauki JPII), ekumeniczny lansowany przez zliberalizowane kręgi Kościoła katolickiego od katolicyzmu tradycyjnego, kultywującego tradycyjne treści i wartości religijne i nie pozwalającego relatywizować człowieka - człowiek jest podmiotem szeroko rozumianej polityki, nigdy zaś jej przedmiotem. W tym miejscu odrzucamy oczywiście wszelki liberalizm, a co za tym idzie i każdą konstytucję UE.

   Logika niniejszego wywodu znajduje niestety potwierdzenie w aktualnej polskiej rzeczywistości. Nacjonalizm w Polsce jest blokowany i zaciekle tępiony, a co dzieje się z naszą Ojczyzną, każdy uczciwy i myślący Polak widzi.  Dariusz Kosiur

Źródło:
dariuszkosiur.streemo.pl


Podziel się
oceń
1
0

Idea: Gospodarka Narodowa

środa, 30 grudnia 2009 7:34




Jaka gospodarka?

   Państwo by być silne musi mieć gospodarkę opartą na krajowych przedsiębiorstwach. Działalność gospodarcza powinna omijać ideologię i dopuszczać na równych prawach i zasadach przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne. Dążyć należy do tego by miały nowoczesny park maszynowy, posiadały duże zasoby finansowo i nowoczesne technologie.

   Rynek powinien być regulowany popytem i podażą, handel zagraniczny wspomagany ulgami i zabezpieczany polityką celną. System bankowy winien opierać się na banku państwowym zapewniającym niskooprocentowane kredytowanie gospodarki. Dopuszczone powinny być także w ograniczonym zakresie i pod kontrolą banku państwowego, banki spółdzielczo - oszczędnościowe. Kluczowym znaczeniem dla gospodarki jest właściwy kurs i obieg złotego System ubezpieczeń społecznych musi być wyłącznie państwowy. Służba zdrowia w całości państwowa i bezpłatna.

   Szkolnictwo wszystkich poziomów nauczania państwowe, darmowe i nakierowane na kształcenie techniczne. Miałoby to na celu likwidację nikomu nie potrzebnych wykształciuchów, pozbawionych jakiejkolwiek wiedzy przydatnej społeczeństwu i jakichkolwiek umiejętności praktycznych. Okres kształcenia powinien zamykać się do wieku lat dwudziestu. Oznacza to, że na wykształcenie i dobre przygotowanie do zawodu młody człowiek dostawałby aż 14 lat życia.  W tym okresie powinien posiąść odpowiednią wiedzę z zakresu języka polskiego, matematyki, fizyki, biologii, geografii i historii, powinien nauczyć się dwóch języków obcych i zdobyć wiedzę techniczną w wybranej dziedzinie. Osoby mniej zdolne winny być kształcone do wieku lat osiemnastu w co najmniej dwóch zawodach. Np. tynkarz- murarz- glazurnik, posadzkarz, jako jeden z zawodów i monter, zbrojarz, cieśla, jako zawód drugi.
Po tym okresie każdy człowiek powinien być zdolny do poszerzania swojej wiedzy i umiejętności we własnym zakresie. W tym okresie rola państwa sprowadzałaby się do udostępniania odpowiednich materiałów tematycznych, badawczych i rozwojowych. Szkoły podstawowe powinny serwować dzieciom darmowe obiady, szkoły średnie i wyższe posiłki po kosztach surowców.

   Działy gospodarki o znaczeniu strategicznym winny być państwowe w całości. Byłby to: transport lotniczy, morski, telekomunikacja, kolej, poczta i przemysł zbrojeniowy. Działalność spółdzielcza i prywatna w tych sektorach mogłaby być jedynie wspomagająca i uzupełniająca ( poddostawcy i kooperanci ).  Armia powinna opierać się na strategii obronnej i na wojskach mieszanych, zawodowych i z poboru. Wojska zawodowe, to przede wszystkim korpus dowódczy i oficerski, oraz te jednostki i specjalności, które wymagają długiego okresu szkolenia i najwyższych kwalifikacji zawodowych, a zatem lotnictwo, wojska rakietowe i pancerne, marynarka wojenna. Jednostki z poboru miały by za zadanie szkolenie i obeznanie ze sprzętem jak największej grupy obywateli, tak, aby w momencie zagrożenia wojną, stanowić mogli kilkumilionową przeszkoloną rezerwę armii. Takie szkolenie powinno być nie dłuższe niż sześć miesięcy.

   Szczególnie winny być rozwijane wojska i systemy rakietowe, jako zabezpieczenie przed, z jednej strony atakiem naziemnych jednostek pancernych i lotnictwa, a z drugiej strony, jako możliwość dokonania zmasowanych uderzeń rakietowych na obiekty i miasta agresora. (rakiety średniego zasięgu, do co najmniej 2000 km z głowicami o wielkiej sile rażenia). Wojenna flota morska powinna składać się z małych jednostek patrolowych i ratownictwa morskiego, a także z okrętów podwodnych wyposażonych w rakiety i zdolnych do operowania na wszystkich morskich i oceanicznych akwenach.  Do zadań pilnych należy odbudowa przemysłu ciężkiego: (wydobywczy, maszynowy, transportowy), okrętowego, zbrojeniowego, przetwórstwa spożywczego. Gospodarka powinna być tak rozwijana by każda dorosła osoba mogła znaleźć w niej zatrudnienie. Innym celem rozwoju gospodarki powinno być zapewnienie odpowiedniego poziomu życia. Przez to ostatnie należy rozumieć własne mieszkanie dla każdej rodziny wraz z wyposażeniem. Własny środek lokomocji, dostęp do kultury i rekreacji. Możliwość dokształcenia się i pracy twórczej.

   Nie trzeba dodawać, że nasz przemysł wszędzie gdzie jest to możliwe opierać się powinien na surowcach i materiałach krajowych. Gospodarka rolna powinna zapewniać wyżywienie narodu w 100% i w takiej ilości by nikt nie chodził głodny, czy niedożywiony. Musi być wyraźny rozdział kościoła od państwa, przy czym kościół nie może być państwem samym w sobie, związkiem religijnym kierowanym przez władzę z zewnątrz. Kościół katolicki, jak i inne wyznania religijne winny podlegać i być kontrolowany przez sejm.

Komentarz

   Wyobrażam sobie ciężki dyliżans pocztowy poruszający się pomiędzy Londynem i Edynburgiem. Z pewnością byłby zaprzężony w cztery rosłe i silne konie. Nasza gospodarka, aby była silna, musi mieć także te cztery konie. Ich wyobrażenie to przedsiębiorstwa państwowe, spółdzielcze i prywatne. Każdy zauważy, że tu brakuje jeszcze jednego konia. Tak, tym czwartym mogą być przedsiębiorstwa o kapitale zagranicznym bądź mieszanym. Mogą to być na przykład fabryki Toyoty, Sony, czy Generl Motors. Ale nie Fast food, czy Mac Donaldy.

   Duży i silny sektor przedsiębiorstw państwowych w gospodarce powinien zapewnić znaczne obniżenie podatków dla przedsiębiorców spółdzielczych i prywatnych, poprzez fakt, iż państwo będzie się w stanie w przeważającej mierze utrzymywać z dochodów swoich fabryk i przedsiębiorstw. Innymi słowy utrzymanie administracji państwowej, służby zdrowia i szkolnictwa, a także milicji i armii nie będzie już spoczywało w całości na barkach prywatnych firm.

   Z kolei żadne polskie prywatne czy spółdzielcze przedsięwzięcie nie może być niszczone przez nieograniczony niczym dopływ zagranicznych towarów. Przez złośliwość polskich biurokratów, przez bezduszny fiskalizm. Tu potrzeba stworzyć silne i skuteczne narzędzia wsparcia w postaci nie oprocentowanych kredytów, poprzez darmowy dostęp do działek budowlanych i poprzez uproszczone do minimum przepisy. Takim uproszczeniem mogło by być dopuszczenie do budowy obiektów budowlanych o powierzchni zabudowy do 300 m² i do wysokości dwóch kondygnacji na podstawie uproszczonej dokumentacji możliwej do ściągnięcia w każdej chwili z Internetu, bez wymaganych dzisiaj zezwoleń na budowę. Obiekty większe mogłyby być tworzone na podstawie modułów np. 300m² x 2, 3, 4 itp.

   Służba zdrowia i szkolnictwo to służba i powołanie. Jednakże ludzie tam zatrudnieni muszą być opłacani wyżej niż w administracji rządowej czy bankach. Wymagania, jakie winny być stawiane tym dwom grupom zawodowym, powinny być także wyższe od przeciętnych.  Tych, którym służba nie odpowiada, którzy ze zdrowia chcieliby zrobić intratny interes, winni być natychmiast kierowani do innych działów gospodarki, w tym głównie do gospodarki prywatnej. Bo jak już ktoś zauważył, szpital to nie przetwórnia i nie magazyn ludzkich podrobów i narządów, podobnie jak zakłady pogrzebowe i pogotowia ratunkowe, to nie spółki handlu ,,skórami"

Pieniądz i jego wartość. Kurs złotego wczoraj i dziś

   W okresie powojennym kurs złotego ukształtował się na stosunkowo niskim poziomie, jego wartość w stosunku do dolara była niewielka i jak się wydaje stale spadała. Sytuację naszej waluty pogarszał jeszcze tak zwany czarny rynek, na którym wartość dolara do złotówki przekraczała nawet dziesięciokrotną rzeczywistą siłę nabywczą tej waluty. Spikerzy radia Wolna Europa podawali, że polski górnik, którego płace w Polsce zaliczały się do najwyższych zarabia miesięcznie 18 dolarów. W tym samym czasie mogłem się przekonać, że bilet tramwajowy w Wiedniu kosztował jednego dolara.

   Bierut, Gomółka, Gierek potrzebowali twardej waluty na odbudowę i rozbudowę polskiego przemysłu. Jedynym sposobem na jej zdobycie był eksport polskich towarów na zachód. Towar ten musiał mieć konkurencyjnie niską cenę, co doprowadziło w efekcie końcowym do tego, że sprzedawaliśmy po cenie jaką chciano nam zapłacić i z kolei kupowaliśmy sprzęt, technologie i szereg surowców, po cenie jaką nam podyktowano. W praktyce oznaczało to sprzedaż polskich produktów i towarów za grosze i nabywanie produktów zachodnich za krocie. Takie relacje gospodarcze budowało poczucie dobrobytu w społeczeństwach zachodnich i przekonanie o własnym ubóstwie i zacofaniu. Po załamaniu gospodarczym w latach osiemdziesiątych i po dojściu do władzy elementów opozycyjnych, poddając się dominacji i wpływom zachodu, przyjęto wysoki kurs walutowy, co miało ułatwić zachodowi eksport i jednocześnie blokować import z Polski. Narzucona dodatkowo polityka drogiego pieniądza i kolosalnie wysokich odsetek bankowych spowodowała chaos gospodarczy, a w efekcie łatwe i szybkie przejęcie polskich zakładów wytwórczych.  Nasz niby nagły dobrobyt i ,,cud gospodarczy" powstał z przejścia od bardzo niskiego do wysokiego kursu złotego. Co gorsza dzisiejszy kurs złotówki nie ma żadnego oparcia w gospodarce i jest jak balon, z którego w każdej chwili można spuścić powietrze. 

Innym zagadnieniem jest pytanie, co stało się z pieniędzmi, które kolejne rządy otrzymały za tak zwaną prywatyzację przemysłu. Czy pieniądze te zostały ulokowane w bankach zachodnich, to znaczy czy wróciły do tych którzy je wydali, czy ulokowane zostały w portfelach ludzi przy korycie.  Nie jest też tajemnicą, że na nasz niski poziom życia i niewielkie dochody ma wpływ coroczny kolosalny drenaż wypracowywanego przez nas dochodu.

Pierwsze kroki w odbudowie gospodarki 

To przede wszystkim stworzenie takich warunków już istniejącym zakładom prywatnym by w okresie dwóch trzech lat były w stanie podwoić produkcję.  Drugim krokiem to budowa dużych zakładów przemysłowych o kluczowym znaczeniu z taką opcją by były kołem zamachowym gospodarki i jednocześnie umożliwiały powstawanie prywatnych firm jako poddostawców. 

Jest to tylko pobieżny zarys ogólnych kierunków w polityce gospodarczej. Plan bardziej rozwinięty powinien być opracowywany nie przez polityków, lecz doświadczonych fachowców, specjalistów wielu branż i zawodów. Powinien on być rozpisywany z uwzględnieniem terminów, możliwości i celowości rozwoju.

Polityka zagraniczna

   To inny dział. Aby o niej pisać dwie tezy trzeba postawić na samym początku. Suwerenność państwa, a to oznacza wyjście z niewoli i wyzysku tak zwanej Unii Europejska i prowadzenie polityki współpracy z wszystkimi, jednakże na absolutnie równych zasadach. Sprawy bezpieczeństwa opierać nie na NATO, lecz na równowadze sił w świecie i przyjaznych, partnerskich stosunkach z Rosją.

Rozliczenie złodziei i szabrowników

   Każdy, kto choć trochę zna historię, wie, że władzy i majątków nikt nie oddaje dobrowolnie. Rewolucja francuska i rosyjska, to doskonały przykład jak ci, którzy tracą, potrafią walczyć o swoje. Stosunkowo dobrze znamy historię upadku caratu i wiemy, że nim bolszewicy umocnili swoją władzę, w wojnie domowej zostało wylane morze krwi, w walkach białych z czerwonymi.

   W Polsce nie może się to powtórzyć. Znacznie lepszym rozwiązaniem będzie powtórzenie wariantu grubej kreski. Niech ci, którzy przejęli polski majątek narodowy, zatrzymają swój stan posiadania. Zapewniając im bezkarność zneutralizujemy ich i nie dopuścimy by stali się naszymi wrogami. Nie wojujmy z komuną, żydami, kosciołami ( bo też żażydzony), z masonami, szatanami, globalistami, z wszystkimi wokół nas, bo przegramy. Skupmy się na gospodarce, na podnoszeniu poziomu naszego życia. Przyjmijmy zasadę, kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami. Popatrzmy na Putina. Zamknął jednego Chodorkowskiego, inny jego przeciwnik Bieriezowski uciekł za granicę, wszyscy inni złodzieje i szabrownicy pozostali i są przy Putinie. Żadnego z nich nie tyka. W gruncie rzeczy to ludzie bardziej operatywni od przeciętnych, a zatem bardziej wartościowi i każdy z nich, choćby nie wiem jak się nakradł, ma tylko jeden żołądek. Nie ma wśród nich nikogo, kto przełknie więcej niż talerz zupy, miskę ziemniaków, kotleta schabowego i miski budyniu. Niech wypije jeszcze trzy kieliszki wina. To wszystko. Posra się, pożyga, a więcej nie zeżre. Tego im nie będziemy odbierać. Wszystko inne i tak pozostaje w kraju. To, co chce Putin, to przerobić ich na narodowców, by nauczyli się okradać nie swoichm a świat zachodni. By rola się odwróciła, by nie oni nas okradali, a my ich. I to jest właściwa polityka, polityka narodowa. By nie wszczynać wojen domowych, a obrócić kota ogonem na własną korzyść. Lepper, Giertych, a później Kaczyński, straszyli ludzi i stracili. Ludzie w popłochu uciekali od nich. Tak polityki uprawiać nie wolno, bo wynik zawsze będzie klęską.

   Być może wkrótce się zagotuje. W całej Europie. U nas na scenie narodowej pustki. Żadnego działania. Martwa cisza. Jeśli ludzie wyjdą na ulice by obalić rządy PO, to po władzę sięgną ci bystrzejsi, Młodzi Demokraci, dzieci burżuazji. Będziemy mieć ,,nowe" rządy młodych POpaprańców z młodymi PiSdziukami, bo starzy wyłysieli i wylinieli, a narodowców ani za grosz. Chmiel

Źródło: sarmata.blog.ru


Podziel się
oceń
0
0

Inne. org: Akcja ulotkowa „Żadnych wojen za Izrael" w Stalowej Woli

środa, 30 grudnia 2009 7:11




   W grudniu 2009 roku miała miejsce zorganizowana przez nas akcja ulotkowa przeciwko udziałowi polskiej armii w bandyckich napadach na suwerenne kraje oraz okupacji ich na rzecz interesów amerykańsko-izraelskich. Akcja planowana na drugi tydzień grudnia opóźniła się i zbiegła z tragicznym wydarzeniem jakim była śmierć pochodzącego ze Stalowej Woli młodego żołnierza, kolejnej ofiary amerykańskich wojen. Do trzech tysięcy mieszkań trafiły ulotki mówiące o udziale Wojska Polskiego w cudzych wojnach. Dodatkowo miasto zostało oklejone dwoma tysiącami naklejek antysyjonistycznych z hasłem „Żadnych wojen za Izrael".

   Jak wiemy, sprzedajna banda zwana „polskim rządem" szykuje do wysłania do Afganistanu kolejnych 600 żołnierzy, którzy mają wesprzeć dodatkowe siły amerykańskie, skierowane tam przez laureata Pokojowej Nagrody Nobla - Baracka  Obame, który mimo szumnych zapowiedzi pokoju, kontynuuje zbrodniczą politykę swojego niesławnego poprzednika. Udział polskiej armii w wojnach, które w żadnym stopniu nie dotyczą naszego kraju traktujemy w kategoriach zbrodni popełnianej na napadanych narodach oraz polskich żołnierzach. Koalicja państw NATO, ze Stanami Zjednoczonymi na czele napada i okupuje kolejne kraje, by instalować tam marionetkowe, podległe Waszyngtonowi rządy oraz czerpać gigantyczne zyski z eksploatacji bogactw tychże krajów. Agresywny sojusz ma na sumieniu setki tysięcy ofiar cywilnych, NATO-wscy dowódcy i ich przełożeni winni są zburzeniu setek irackich i afgańskich miast i miasteczek, zniszczeniu infrastruktury krajów tylko po to by móc odbudowywać ją osiągając maksymalne zyski.

   Nasza akcja jest wyrazem sprzeciwu wobec wspierania cudzych wojen zarobkowych. Nie damy nabrać się na medialno-rządową propagandę mówiącą o „przynoszeniu pokoju, stabilizacji i demokracji". W wytartych sloganach polityków pojawiają się „argumenty sojuszniczych zobowiązań a wojsko i społeczeństwo polskie karmione jest kłamstwami o „walce naszych żołnierzy za Ojczyznę". Kolejne rządzące kliki uczyniły z naszej armii tanią formacje najemników walczących o cudze interesy. Amerykański, zbrodniczy imperializm potrzebuje wojsk sojuszu do wytworzenia pozorów międzynarodowej misji, nasza armia, podobnie jak armie innych krajów stanowią wyłącznie „listek figowy" amerykańskich agresji. Polska nie osiągnęła żadnych korzyści z udziału w tych napadach, nie spełniono obietnic, którymi karmiono Polaków odnośnie wojen w Irku i Afganistanie. Wojsko nie zostało zmodernizowane, polskie firmy nie dostały obiecanych kontraktów, nawet działająca na wyobraźnie Polaków obiecanka zniesienia wiz do USA była czystym kłamstwem. Wojny te finansowane są przez nas samych, podczas gdy brakuje pieniędzy na cele socjalne, coraz więcej Polaków żyje na granicy ubóstwa, podatnicy finansują rozlew krwi w odległych krajach. Koszt wojny w Afganistanie w 2010 roku ma sięgnąć dwóch miliardów złotych!  „Polski rząd" zdegradował nasz kraj do roli sługusa wypełniającego z zapałem rozkazy z Waszyngtonu, często wykazując nawet nadgorliwość w „czapkowaniu" nowym panom, dla których nie jesteśmy żadnym „strategicznym sojusznikiem".


   Badania opinii Polaków na temat udziału Wojska Polskiego w amerykańskich wojnach pokazują że nie popierają oni działań „polskiego rządu" w tej kwestii, wielu z pytanych ma poważne problemy z uzasadnieniem naszej obecności w okupowanych krajach. Polskie wojsko powinno zostać natychmiast wycofane z Afganistanu i nigdy więcej nie powinno stanowić zasłony dymnej amerykańskich wojen! Zachęcamy wszystkich, którzy nie dali nabrać się na wciskane nam z ekranów telewizorów kłamstwa by w każdej formie sprzeciwiali się wojennej polityce rządu, by w każdy możliwy sposób dawali wyraz swemu niezadowoleniu a przede wszystkim by w kolejnych wyborach nie dawali kłamcom, zdrajcom i zbrodniarzom zielonego światła do dalszych działań na szkodę Polski i jej wizerunku jako agresora.

Źródło: answ.wordpress.com


Podziel się
oceń
0
0

Inne. org.: Wielkopolscy AN na 91. rocznica wybuchu Powstania Wielkopolskiego

wtorek, 29 grudnia 2009 11:24



   27 Grudnia z okazji 91 rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego w obchodach pod pomnikiem Powstańców udział wzięło bardzo sporo Wielkopolan.


   Również Autonomiczni Nacjonaliści pojawili się w kilkanaście osób z banerem na którym widniała data wybuchu powstania „27.XII.1918" a pod nią tekst „Bohaterska walka o Polskość, w Nas dziś żywa jest" oraz podpis „Autonomiczni Nacjonaliści Wielkopolska - anw14.wordpress.com". Grupa aktywistów wywoła spore zainteresowanie wśród osób biorących udział w obchodach powstania, a szczególnie wśród osób młodych co bardzo cieszy. Nie zabrakło także krótkiej wzmianki na jednym z portali o obecności nacjonalistycznej młodzieży. Po odśpiewaniu hymnu i złożeniu kwiatów pod pomnikiem nadeszła pora na przemarsz ulicami Poznania w kierunku Poznańskiej Fary. Podczas pochodu nie zabrakło oczywiście Autonomicznych Nacjonalistów.

Źródło: anw14.wordpress.com


Podziel się
oceń
0
0

Ogłoszenia: UWAGA KONKURS !!! UWAGA KONKURS !!! UWAGA KONKURS !!!

wtorek, 29 grudnia 2009 11:15

Motto konkursu: Rewolucja myślenia i rewolucja działania - oto droga po której dążymy - Jan Mosdorf

 Konkurs na najlepszą inicjatywę w Ruchu Narodowym 2009r.


   Redakcja Kroniki Narodowej ogłasza konkurs „Na najlepszą inicjatywę organizacji narodowej w 2009 r.". Zgłoszenia przyjmowane są do 31 grudnia 2009 r.

   Więcej informacji:
LINK - Regulamin Konkursu


Podziel się
oceń
0
0

Rozmaitości: Antyfaszyści i establishment - współpraca ponad podziałami

poniedziałek, 28 grudnia 2009 22:16


  Tegoroczna nacjonalistyczna manifestacja z okazji święta niepodległości spotkała się z mobilizacją tzw. środowisk antyfaszystowskich. Na blogu LINK znaleźć można teksty, które zachęcać miały do walki z nacjonalistycznym pocho- dem, czy (już po 11 listopada) podsumowujące podjęte działania.

   Na blogu znaleźć można tekst, w którym "antyfaszyści" chwalą się, iż "protest przeciwko marszowi neofaszystów poza mieszkańcami Warszawy wsparły autorytety takie jak: Halina Bortnowska (przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka), prof. Edmund Wnuk-Lipiński (rektor Colegium Civitas) czy Seweryn Blumsztajn (redaktor naczelny warszawskiego dodatku Gazety Wyborczej)."

   Warto przyjrzeć się wymienionym osobom - Gazeta, w której pracuje S.Blumsztajn, prócz tego, że z etyką dziennikarską ma niewiele wspólnego, jest organem prasowym wspierającym wojny w Iraku i w Afganistanie.

   Prof. Edmund Wnuk-Lipiński był postacią, która bardzo gorąco wspierała działania młodych internacjonalistów wysyłając im jeszcze przed 11 listopada list poparcia. E. Wnuk Lipinski to również rektor Colegium Civitas, na pozór elitarnej jednostki edukacyjnej. Większe zainteresowanie winno jednak budzić działający przy Colegium Centrum Badań nad Terroryzmem - zajmujące się inwigilowaniem radykalnych ruchów antyimperialistycznych eufemistycznie nazwanych terrorystycznymi. CBnT jest partnerem neokonserwatywno-syjonistycznych thinktanków takich jak: Rand Corporation, Rand Europe (stworzonych z inicjatywy US Army) czy Middle East Media Research Institute (zakładane przez oficerów wywiadu izraelskiego).

   Środowisko "antyfaszystowskie" wiele razy udowadniało swoją hipokryzję w podejściu do takich kwestii jak antysystemowość, antyimperializm, czy antysyjonizm. Skoro internacjonaliści w imię walki z wyimaginowanym faszyzmem gotowi są wchodzić w każde sojusze to jest to najwyższy czas by zrezygnowali z uznawania siebie jako wolnościowców, co tylko w oczach zorientowanych na ich temat ludzi wywołuje wyłącznie uśmiech politowania.


Źródło:
Nacjonalista.pl


Podziel się
oceń
0
0

OMP: 40 lat Nowej Mszy

poniedziałek, 28 grudnia 2009 8:46

 

   12 grudnia 2009 roku w Warszawie odbyło się zorganizowane w ramach współpracy Stowarzyszenia Patriotycznego Serenissima z Organizacją Monarchistów Polskich spotkanie poświęcone 40-leciu wprowadzenia nowego rytu Mszy świętej.


Uczestnikami spotkania byli ksiądz Rafał Trytek oraz Michał Buszewski. Nagranie jest dostępne do ściągnięcia bezpośrednio z serwisu Rapi- dshare: LINK lub Megaupload: LINK.

Źródło: legitymizm.org


Podziel się
oceń
0
0

Pisma: JUBILEUSZOWY TOM „TEMPLUM NOVUM”!

poniedziałek, 28 grudnia 2009 7:52

   Nabierają przyspieszenia prace redakcyjne nad tomem X. Za wszelką cenę pragniemy by spełnił Wasze wyrafinowane oczekiwania pod względem intelektualnych inspiracji :) Osoby wybijające się ponad przeciętną zapraszamy do współpracy. Teksty, tłumaczenia etc. należy przesyłać na adres Naczelnego: rekonkwista72@poczta.onet.pl

Źródło: templumnovum.com


Podziel się
oceń
0
0

Licznik odwiedzin:  245 993  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O bloogu




Czołem Wielkiej Polsce!

Witamy na bloogu "Kronika Narodowa".
Bloog w swym zamyśle, ma być czysto informacyjny. Znajdziecie tu relacje z inicjatyw/ akcji praktycznie wszystkich środowisk i organizacji szeroko pojętego Obozu Narodowego. Nie zapomnimy jednak o działalności nacjonalistów spoza granic naszego kraju i artykułach oscylujących wokół tematyki ideologiczno – historycznej.
Jesteśmy otwarci na współpracę z wszystkimi środowiskami narodowymi. Przy czym, z całą stanowczością stwierdzamy, iż nie interesują nas jakiekolwiek antagonizmy organizacyjne... CWP!

Redakcja

ZASADY PRZEDRUKU Z KN: ZASADY PRZEDRUKU - LINK

Kontakt: kronikanarodowa@wp.pl

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 245993

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości