Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 858 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Rozmaitości: Jacek Tomczak - "Refleksje po Marszu Grunwaldzkim"

poniedziałek, 26 lipca 2010 13:02


   W sobotę, 17 lipca miałem okazję uczestniczyć w Marszu Grunwaldzkim - pochodzie zorganizowanym z okazji rocznicy wiktorii Polaków nad krzyżakami. Nie wnikam, czy rozmachu i animuszu w organizacji całego przedsięwzięcia dodała organizatorom świadomość, iż tego dnia przez ulice Warszawy maszerowały również środowiska homose- ksualne. Jest faktem, że mieliśmy w weekend do czynienia z dwoma imprezami, których uczestnicy stoją na ideologicznych antypodach i aksjologicznych biegunach.

  Dotychczasowy schemat manifestacyjnych połajanek środowisk homoseksualnych z przeciwnikami tychże wyglądał następująco: z jednej strony grupa, która deklaratywnie i postulatywnie afirmując uniwersalne, mające jednoznacznie pozytywne konotacje wartości (miłość, wolność), w praktyce je negowała skupiając się na propagowaniu permisywizmu, relatywizmu i kontestowaniu tradycyjnych fundamentów kultury, zaś z drugiej - niewielka horda „krewnych i znajomych królika", która, chcąc zaznaczyć swoją obecność artykułowała radykalne hasła, jakby zapominając, że nawet te umiarkowane, oparte o prostą logikę świadczą na jej korzyść. Innymi słowy, hersztowie medialnej polit-agitki i orędownicy postępu oraz political coretness mogli opisywać rzeczywistość w oparciu o rozróżnienie na przyjaznych i krzewiących pozytywne przesłanie homoseksualistów oraz pragnących zaznaczyć swój udział w debacie publicznej jedynie poprzez negację i „zianie nienawiścią" ich przeciwników (tutaj zazwyczaj pojawiało się wiele epitetów, niekiedy odwołujących się do wrażeń estetycznych np. „skini", „łysi", „chuligani").

Porównanie obydwu pochodów, które przeszły ulicami Warszawy odbiera powyższemu schematowi resztki racjonalności.

Po pierwsze, po nastąpieniu pewnego rodzaju instytucjonalizacji przeciwników wymierzonej w ugruntowane w naszej kulturze wartości okazało się, że jest ich sporo. To już nie była setka otoczonych przez kordon policyjny osób.

Po drugie, okazało, się że przeciwnicy propagandy homoseksualnej są w wielkim stopniu podatni na hasła pozytywne i pochód, podczas którego przypomina się wielkie chwile z polskiej historii zgromadził wielokroć więcej osób niż pikiety organizowane jedynie w celu bezpośredniego sprzeciwienia się oponentom.

Po trzecie, w sobotę mieliśmy do czynienia z wielką konfrontacją autentyzmu i nadętego, bufonowatego spektaklu masek. Skrywana pod wymuszonym uśmiechem pogarda dla wszystkiego, co w naszej kulturze piękne, wulgarna prowokacja poprzez negację uniwersalnych wartości (homoseksualiści przebrani za księży, symbole powstańcze przedstawione na homoseksualną modłę) poległa w rywalizacji z niewymuszonym, wynikającym z głęboko ugruntowanych przekonań podziwem dla tego, co godne podziwiania (śpiewanie hymnu polskiego, oklaski dla ludzi, którzy mimo podeszłego wieku zdecydowali się w upalny poranek pójść na marsz) i odrzuceniem tego, co godne odrzucenia. Wspierana przez wielkie instytucje i wspomagana finansowo przez wielu możnych parada homoseksualna przyniosła znacznie mniejsze profity niż organizowany przez grupę młodych, dzielących się w upalny dzień wodą mineralną ludzi marsz. Nie jest to jedynie moja optyka, wystarczyło posłuchać choćby audycji w radiu TOK FM, by przekonać się, że podobnie widzieli to moi antagoniści. Jakże wymowną sceną z tego festiwalu masek była sytuacja, w której jeden z obecnych na jadącej platformie homoseksualistów zaczął się uśmiechać, zaś drugi - jakby zapomniawszy, że wyszedł na scenę - pokazywał przeciwnikom środkowy palec.

Po czwarte, legł w gruzach kolejny element wspominanego wyżej schematu przedstawiania pojedynku uczestników parady z jej przeciwnikami jako konfrontacji „Wszechpolaków" czy „ONR-owców" z depozytariuszami pozytywnych wartości, których wspomagają „całe rodziny z dziećmi". Sądzę, iż obecnie można by ten kategoryzujący opis odwrócić. Myślę, że porównanie profilu przeciętnego uczestnika Marszu Grunwaldzkiego z wizerunkiem osoby, która brała udział w Europride nakazałoby pokusić się o konkluzję, iż ten pierwszy jest znacznie bliższy przeciętnemu członkowi społeczeństwa niż ten drugi. Przeciwstawienie wielu moich znajomych, których stygmatyzacja w wąskiej, zuniformizowanej grupie o jednakowych poglądach na cały konglomerat spraw byłaby niemożliwa ludziom widocznym na wszystkich, bez względu na to przez kogo robionych fotografiach z parady upominającej się o „prawa homoseksualistów" jest na to aż nadto dosadnym dowodem.

Jest to z jednej strony istotne, bo pierwszy raz uwidoczniło się w sposób tak jaskrawy, z drugiej zaś - stanowi, jak się zdaje, dość naturalną konsekwencję permanentnego eksponowania w dyskursie wizerunku „homoseksualisty politycznego" - człowieka, którego orientacja jest nie jedynym (do czego chciałby przekonać), a jednym z bardzo wielu czynników odróżniających go od przeciętnego członka społeczeństwa (można tu wręcz mówić o całym stylu życia, generującym jednolite, grupowe - w tym wypadku skrajnie lewackie - poglądy na multum kwestii).

Tegoroczna parada równości (nawiasem, jak wielkim semantycznym nadużyciem i faryzejskim zabiegiem erystycznym jest eksponowanie hasła „równości" przez ludzi, którzy budują kluby tylko dla siebie samych, organizują ligi piłkarskie, w których tylko oni mogą uczestniczyć, czy też tworzą „chóry gejowskie", do których nie dopuszczają osób o innej orientacji) i reakcja na nią pozwala na postawienie dwóch wniosków natury bardziej ogólnej - po pierwsze, nie jest tak, że środowiska homoseksualne wspólnie wychodzą na ulice, bo reprezentowani przez nie ludzie (zdaje się zresztą, że reprezentowani tylko w świetle mniemań i założeń tychże środowisk; wystarczy odwołać się do samych zainteresowanych i przytoczyć słowa Roberta Biedronia o 2 milionach homoseksualistów pośród polskiego społeczeństwa, a następnie przypomnieć, jakie wyniki w wyborach otrzymują np. „Zieloni 2004"; można też zadać pytanie czy przeciętny, nie angażujący się w krzewienie nachalnej propagandy homoseksualista naprawdę chciałby być kojarzony z posłanką Senyszyn, która wulgarnie parodiuje słowa papieża?) są dyskryminowani. Jest dokładnie odwrotnie - niechęć do homoseksualistów jest pokłosiem kojarzenia ich z bezczeszczącymi uniwersalne wartości lewackimi aktywistami. Po drugie, co zresztą stanowi logiczną konsekwencję pierwszego, wraz z kolejnymi paradami proporcje między ich zwolennikami a przeciwnikami wcale nie zmieniają się na korzyść tych pierwszych, a owa mitologizowana i ustawicznie przypominana „dyskryminacja" homoseksualistów wcale nie maleje.

W sumie ani mnie to grzeje ani ziębi, cieszy jedynie to, że to nie obrońcy tradycyjnych wartości strzelają sobie w pięty.

Jacek Tomczak

Źródło: Konserwatyzm.pl


Podziel się
oceń
0
0

Idea: Adam T. Witczak - "Narodowy anarchizm Troya Southgate'a"

poniedziałek, 26 lipca 2010 12:15


   Pojęcie „narodowego anarchizmu" jest obecnie w Polsce bardzo mało znane, a jeśli już wypłynie podczas dyskusji w kręgach czy to „nacjonalistycznych", czy to „anarchistycznych" - wtenczas trakto- wane jest jako oksymoron, jako zbitka sprzeczna wewnętrznie i niedorzeczna. Wynika to z pośpiesznego kojarzenia „nacjonalizmu" z konceptem totalnego, uporządkowanego państwa narodowego, zaś anarchizmu - z wizją społeczeństwa będącego spontanicznym tłumem jednostek wyzwolonych nie tylko spod władzy aparatu państwowego, ale i z rozmaitych „opresyjnych" rygorów, narzu- canych przez struktury „zorganizowanej religii" i „narodowe tradycje".

 W ostateczności, jeśli już narodowy anarchizm zostanie zauważony, to traktowany jest bądź jako swoista „lewacka" agentura na gruncie nacjonalizmu, bądź też jako „faszystowska" infiltracja środowisk anarchistycznych i anty(alter?)globalistycznych. To zresztą w najlepszym wypadku - wtedy gdy ideologia ta nie zostanie z góry uznana za niepoważną żonglerkę doktrynami w manierze jałowego postmodernizmu.

Nie należy jednak poprzestawać na pierwszych wrażeniach - bywają one bowiem złudne, a poza tym takie stawianie sprawy trąci nieuczciwością. Warto więc prześledzić postulaty i ewolucję ideową narodowego anarchizmu. Prąd ten jest obecnie rozwijany przede wszystkim przez Anglika Troya Southgate'a, który ma ten atut, że jest postacią znaną także (dla niektórych - przede wszystkim) jako artysta - ściślej: muzyk, udzielający się w kilku zespołach z kręgów militarnego industrialu, neofolku i muzyki „neoklasycznej". Jest mianowicie wokalistą grupy „H.E.R.R." (Holy Empire Rome Reborn - Święte Imperium Odrodzenie Rzymu), znanej z konceptualnych wydawnictw poświęconych np. ostatniej obronie Konstantynopola, budowie i pożarowi Kryształowego Pałacu w Londynie. H.E.R.R. zrealizował także (w formię swoistej neoklasycznej deklamowanej opery) sztukę niderlandzkiego dramaturga katolickiego Joosta Vondela, żyjącego w XVII wieku. Southgate udziela się także w polskim projekcie Horologium Grzegorza Siedleckiego, w grupie neofolkowej Seelenlicht i kilku innych projektach (m.in. jego głos słychać na płycie „Germanium Metallicum" grupy Von Thronstahl).

Southgate urodził się w roku 1962 w londyńskiej dzielnicy Crystal Palace. Krótko po osiemnastych urodzinach wziął udział w wyborach i głosował wówczas na Partię Pracy, postrzegając ją jako - niedoskonałą być może - alternatywę dla liberalnych porządków, zaprowadzanych przez Małgorzatę Thatcher. W tamtym okresie Troy związał się z subkulturą skinheads, był nawet wokalistą kapeli Banana Skins. Subkultura ta - u swych korzeni czysto uliczna, robotnicza, chuligańska - zmierzała wówczas ku zaangażowaniu politycznemu i werbunek w jej szeregach prowadzili m.in. działacze National Frontu. Southgate poznał aktywistów tej partii w roku 1984 w Croydon, na koncercie Bad Manners. Jak sam twierdzi, tym co skłoniło go do przystąpienia, były dwie koncepcje ekonomiczno-polityczne, lansowane przez środowiska narodowo-rewolucyjne. Mowa tu o idei „dżamahirija" (rządów ludu) Muammara Kaddafiego, wyrażonej w „Zielonej Książeczce" oraz o dystrybucjonizmie Chestertona i Belloca, opartym (przynajmniej w przekonaniu twórców) o naukę społeczną Kościoła Katolickiego, wyrażoną w encyklikach Leona XIII (Rerum Novarum) i Piusa XI (Quadragasimo Anno). W roku 1987 Southgate - pod wpływem „Ortodoksji" Chestertona i książki „I believed" („Uwierzyłem") Douglasa Hyde'a - dokonał konwersji na rzymski katolicyzm i związał się z tradycjonalistycznymi środowiskami skupionymi wokół Bractwa św. Piusa X.

W roku 1988 Troy Southate został skazany na osiemnaście miesięcy więzienia za
pobicie i okaleczenie (jak sam twierdzi - w akcie samoobrony) aktywisty Rewolucyjnej Partii Komunistycznej. Jesienią roku 1989 dołącza do świeżo powstałej International Third Position (Międzynarodowej Trzeciej Pozycji) - frondy z National Frontu, która miała prezentować bardziej radykalne społecznie i sprawniej działające oblicze ruchu nacjonalistycznego. Głównymi ideologami ITP byli Derek Holland (znany w Polsce choćby z książeczki „Polityczny Żołnierz") oraz włoski imigrant Roberto Fiore. Southgate wydawał w ramach ITP czasopisma i broszury, m.in. takie tytuły jak: „The Kent Crusader", „Surrey Action" i „Eastern Legion". Trwało to blisko trzy lata. Jesienią roku 1992 Troy uznał, że jego drogi z Hollandem i Fiore rozeszły się. Zarzucał im hipokryzję i przywłaszczenie sobie pewnych sum pieniędzy organizacyjnych, które miały być przeznaczone na budowę osiedla w północnej Francji, ale chodziło także o różnice ideologiczne. Southgate twierdzi, że ITP zaczęło w tamtym czasie odchodzić od „społecznego radykalizmu" i zmierzać w stronę aprobaty dla systemów „klero-faszystowskich" oraz kultywowania takich jednostek jak Franco, Mussolini czy Petain. Z powodu tych rozbieżności i pretensji Troy Southgate wraz ze swymi sojusznikami powołał nową organizację: „English Nationalist Movement" (Angielski Ruch Nacjonalistyczny), wydający m.in. pisma The Crusader i English Alternative. W roku 1998 grupa ta przekształciła się w „National Revolutionary Faction", strukturę zdecentralizowaną i częściowo zakonspirowaną, co miało być sposobem na uniknięcie obserwacji ze strony sił bezpieczeństwa. Wykorzystano tu m.in. zasady „leaderless resistance". Organizacja ta posiadała także umundurowane grupki tzw. Greenshirts (Zielone Koszule), wzorowane na Żelaznej Gwardii Codreanu - wymownym nawiązaniem były marsze z pochodniami i woreczki z ziemią zakładane na szyje.

Kolejne inicjatywy Southgate'a to pismo internetowe Synthesis i stowarzyszenie kulturalne (rodzaj klubu dyskusyjnego) New Right, działające od roku 2005. Te inicjatywy są już znacznie mocniej związane z konceptem stricte „narodowo-anarchistycznym".

Możemy zatem przejść do analizy tego nurtu.

Tak naprawdę pomysł połączenia pewnych elementów „narodowych" czy „konserwatywnych" (obyczajów, tradycji, poczucia tożsamości, więzi etnicznej, plemiennej etc.) z pewnymi elementami „anarchistycznymi" (jak brak państwa w nowoczesnym rozumieniu „państwa narodowego" z całym jego wielkim, zcentralizowanym aparatem - i postawienie zamiast tego na decentralizację i autonomię mniejszych społeczności) - nie jest czymś wewnętrznie sprzecznym, nawet jeśli jest utopijne czy też nieopłacalne (ale to już kwestia ocen, w które teraz wchodzić nie będziemy). O takie właśnie połączenie chodzi - z grubsza! - w ideałach Southgate'a. Poniekąd jest to podobne do „anarcho-konserwatywnej" wizji H.H. Hoppego, ale Southgate mocno odcina się od „reakcjonizmu", „kapitalizmu" i „liberalizmu", bynajmniej nie marząc o leseferystycznym wolnym rynku. Jak sam twierdzi, tym co odróżnia narodowy anarchizm od większości innych nurtów, jest radykalne odrzucenie typowego (podobno) dla Europy protestanckiego (może raczej post-protestanckiego) etosu pracy. Ten sposób myślenia, skoncentrowany na pracy, ma być typowy dla liberałów (którzy chcą by rządzili nami właściciele i menedżerowie), marksistów (serwujących rządy biurokratów) i innych grup. Oczywiście tyczy się to także faszystów i innych nacjonalistów postulujących te rzeczy, które narodowi anarchiści odrzucają, a mianowicie (jak wymienia sam Southgate): biurokrację, centralizację, kult jednostki (wodza), państwo policyjne i ruch masowy.


Można więc powiedzieć, że narodowy anarchizm Southgate'a to postulat swoistego „nowego średniowiecza" - to znaczy społeczeństwa opartego o stosunkowo niewielkie i mocno niezależne grupy, oparte o prawo naturalne, spontaniczną hierarchię (wspartą obyczajem), drobną (powszechną) własność prywatną. Wspólnoty takie mogłyby tworzyć konfederacje w celu ułatwienia ewentualnej obrony przed wrogami. Jest to oczywiście opis uproszczony, ale taka wizja stale przewija się w wypowiedziach Southgate'a. Rzecz jasna do jej zrealizowania konieczne musiałoby być z jednej strony przekonanie dostatecznej ilości ludzi, z drugiej zaś - wielki krach społeczny, gospodarczy i polityczny obecnego systemu, rodzaj „małej apokalipsy" Zachodu, wieszczonej zresztą przez licznych myślicieli, tak z radykalnej lewicy, jak i z radykalnej prawicy (oraz oczywiście - z niejednoznacznych obszarów w rodzaju narodowego anarchizmu właśnie). Czy taki scenariusz jest możliwy, czy też jest to jedynie seria pobożnych życzeń - to inna kwestia.

Narodowy anarchizm Troya Southgate'a czerpie z kilku źródeł. Zasadniczym trzonem jest tu oczywiścia tradycja nacjonalistyczna, narodowo-rewolucyjna, trzeciopozycyjna - dodatkowym zaś zastrzykiem, bocznym niejako, jest klasyczny anarchizm „indywidualistyczny" spod znaku Proudhona, znanego przecież z optowania za wizją małych wspólnot opartych na samopomocy i poczuciu społecznej więzi. Warto tu jednak dodać, że Southgate zasadniczo odcina się od typowego dla współczesnych anarchistów ładunku „obyczajowo-kulturowego", w którym na ogół mieszczą się takie kwestie jak poparcie dla aborcji i emancypacji homosexualistów, feminizm, postulat demontażu tradycyjnej rodziny, mitologia „tolerancji", czy afirmacja excesów subkultury punk. Inne inspiracje Southgate'a to rewolucja konserwatywna w stylu Ernesta Jungera (a jeszcze bardziej - jego późniejsza koncepcja niezależnego Anarchy), narodowy bolszewizm w interpretacji Aleksandra Dugina i koncepcja Eurazji, niektóre środowiska „ekologiczne" (Richard Hunt i pismo „Alternative Green"), francuska Nowa Prawica, muzyka industrialna, tradycjonalizm integralny Evoli i Guenona oraz pewne nurty ezoteryczne. Lista inspirujących postaci zamieszczona na głównej stronie magazynu Synthesis jest długa i różnorodna: Ernst Juenger, Michael Bakunin, Julius Evola, Arthur Moeller van den Bruck, Jean Parvulesco, Friedrich Nietzsche, Aleister Crowley, Otto Strasser, Miguel Serrano, Ernst Niekisch, Jean-Francois Thiriart, R.A. Schwaller de Lubitz, Sergiusz Nieczajew, Savitri Devi, Austin Osman Spare, Richard Walther Darre, Alexander Dugin, Karl Haushofer, Arthur Machen, Rene Guenon, Percy Bysshe Shelley, Francis Parker Yockey, H.P. Lovecraft i Friederich Hielscher.

Dugina Southgate postrzega raczej jako wybitną indywidualność niż przedstawiciela „ruchu". Tak czy inaczej z narodowymi bolszewikami nie dzieli co prawda koncepcji organizacji społeczeństwa, ale akceptuje ich geopolitykę, wizję przyszłej Eurazji oraz opozycji pomiędzy owym wyśnionym eurazjatyckim „Imperium Tradycji", a zgniłą, demoliberalną, zachodnią kulturą „atlantycką". Oczywiście, w zgodzie ze swoimi koncepcjami „anarchistycznymi" i decentralizacyjnymi Southgate postrzega takie ewentualne Imperium jako stosunkowo luźną federację podobnie myślących sojuszników, federację dopuszczającą różnice w regionalnych tradycjach i szczegółach organizacji poszczególnych składowych wspólnot. Southgate przypomina także o różnicy pomiędzy tradycyjną koncepcją imperium, a nowożytnym, kolonialnym imperializmem takich mocarstw jak Stany Zjednoczone czy (niegdyś) Wielka Brytania.

Jeśli chodzi o tradycjonalizm integralny, neopoganizm i „ezoteryzm", to jest to wątek szczególnie istotny począwszy do momentu, gdy Troy Southgate porzucił rzymski katolicyzm. Tak bowiem uczynił po okołu 10 latach zaangażowania i ten element jego biografii jest dla wielu najbardziej kontrowersyjnym. Southgate wymienia co najmniej trzy przyczyny tego. Najmniej przekonujący jest motyw osobistej hipokryzji i bigoterii poszczególnych katolików, istotniejsze są chyba przyczyny „doktrynalne" i „religioznawcze". Z jednej strony Southgate zaczął postrzegać Kościół Rzymsko-Katolicki jako instytucję opresyjną, zbiurokratyzowaną i przez to zbliżoną do modelu państwa, z drugiej zaś doszedł do wniosku, że rzymski katolicyzm tak naprawdę jest kolażem źródłowego chrześcijaństwa i całej masy naleciałości zaczerpniętych tak naprawdę z mitraizmu, filozofii i mitologii antycznej, wierzeń pogańskich ludów germańskich, celtyckich i słowiańskich etc. Jest to refleksja typowa dla wielu „tradycjonalistów integralnych" i neopogan, zresztą niekoniecznie musi ona prowadzić do uznania katolicyzmu za fałszywy - przeciwnie wręcz, może pomóc umiejscowić tę religię w szerszym kontekście („Wszystko co wiem, to fakt, że Chrystus przybył nie znieść, ale wypełnić - nie tylko prawo mojżeszowe, ale wszelką tradycję" - mówi prawosławny religioznawca i muzyk z Francji, Thierry Jolif). Tak czy inaczej Southgate odciął się od katolicyzmu i podążył w stronę poszukiwań zbliżonych do neopoganizmu germańskiego i tradycjonalizmu integralnego (Julius Evola, Rene Guenon, Miguel Serrano, Savitri Devi, Peter J. Carrol). Bliskie jest mu pojmowanie „Tradycji" jako pewnego wiecznego nurtu, przenikającego rozmaite religie i formy duchowości.

Narodowi anarchiści (tzn. sympatycy Southgate'a, NRF i New Right) zasadniczo nie deklarują się jako rasiści, acz postulują separatyzm rasowy dla zachowania odrębności i tożsamości, w opozycji do multikulturowego tygla. Prócz tego istotny jest wątek antysyjonistyczny i sympatie pro-palestyńskie. Jeśli chodzi o stosunek do samego islamu, to jest on niewątpliwie postrzegany jako siła anty-syjonistyczna, religia mieszcząca się w nurcie „religii tradycyjnych" - i wreszcie jako inspirujący przykład organizacji własnych struktur (Southgate podaje tu przykład już istniejących w Zachodniej Europie muzułmańskich sądów, szkół czy banków). Z drugiej strony Southgate przewiduje konflikt na tle rasowym i religijnym pomiędzy Europejczykami a napływową ludnością muzułmańską. Co ciekawe, sądzi że obecne ustępstwa rządów demoliberalnych przed muzułmanami nie pójdą zbyt daleko i w ostateczności rządy te zaakceptują co najwyżej rozwodnioną, zliberalizowaną formę islamu.

Nie do końca jasna jest koncepcja współistnienia grup narodowo-anarchistycznych z innymi wspólnotami w przypadku ewentualnej realizacji tego modelu. Southgate podkreśla, że tym, co go przede wszystkim interesuje, jest przekonywanie (a nie narzucanie) i to przekonywanie konkretnych, zdeterminowanych osób, nie zaś ruch masowy. Pojawia się tu swoiście libertariański tok myślenia: niech wewnątrz wspólnot panują dowolne prawa, póki wspólnoty nie próbują ich narzucać innym grupom. Z drugiej jednak strony w tych samych wypowiedziach Southgate podkreśla wagę i konieczność dominacji „prawa naturalnego" (Natural Law) i „porządku naturalnego" (Natural Order), z którymi kłoci się np. aborcja, homosexualizm czy radykalny feminizm. Trudno powiedzieć, czy zatem wspólnoty „zwolenników Southgate'a" podejmowałyby w przyszłości „misjonarskie" akcje przeciwko grupom łamiącym (wewnętrznie) owo „prawo naturalne", czy też poprzestawałaby na zainteresowaniu własnymi sprawami.

Jeśli chodzi o stosunek do monarchii, to Southgate nie definiuje się jako przeciwnik monarchii jako takiej, tym niemniej zdecydowanie krytykuje „bezwartościowe zwłoki, które obecnie rozmieściły swoje gnijące tyłki na angielskim tronie". To co aprobuje to raczej dawny, średniowieczny (i nieco wyidealizowany) model króla jako naturalnego autorytetu plemienia czy szczepu, cechującego się dzielnością i innymi przymiotami ducha. Ma to zatem niewiele wspólnego z obecną monarchią parlamentarno-konstytucyjną, aczkolwiek trudno tu mówić o odwołaniu np. do legitymizmu w ścisłym tego słowa znaczeniu.

Podsumowując, można rzec, iż narodowy anarchizm Troya Southgate'a jest radykalnym odłamem Trzeciej Pozycji, wyrosłym z korzenia narodowego rewolucjonizmu, z tego jego nurtu, który nacjonalizm postrzega przede wszystkim jako żywioł „ludowy" (ale niekoniecznie masowy!), wyzwoleńczy, radykalny społecznie i przeciwny zarówno faszystowskiemu kolektywizmowi, jak i „prawicowemu autorytaryzmowi" w typie Franco czy tym bardziej Pinocheta. Tym niemniej ta „lewicowość" nie ma wymiaru marksistowskiego i materialistycznego, albowiem silna jest inspiracja tradycjonalizmem, duchowością Legionu Michała Archanioła, zakorzenieniem w mitach i symbolach indo-europejskich. Paradoksalnie zamiłowanie do swoiście „neo-średniowiecznej" wizji niewielkich, organicznych wspólnot może czynić ten nurt bardziej „konserwatywnym", niżby się to mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Ewentualnej realizacji swoich koncepcji narodowi anarchiści upatrują w budowaniu na uboczu obecnego systemu własnych struktur oraz w upadku systemu „kapitalistycznego", tj. demoliberalizmu Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych - pewną nadzieją ma tu być islam oraz anty-amerykańskie prądy w krajach Ameryki Łacińskiej, Azji czy Afryki. Oczywiście pojawia się tu także typowe dla tradycjonalistów różnej maści przekonanie o postępującej dekadencji i zgniliźnie Zachodu, o upadku wartości duchowych i heroicznych, zakażeniu hedonizmem i kultem przeciętności.

Poglądy Troya Southgate'a przeanalizowałem przede wszystkim na podstawie kilku wywiadów z nim oraz artykułów jego autorstwa i na jego temat (źródła w przypisach). Troy Southgate wydał także (nakładem „Inner Traditions") książkę „Tradition & Revolution: Collected Writings of Troy Southgate" z wyborem swoich artykułów (są tam zawarte także wywiady z nim). W roku 2006 Troy udzielił wywiadu dla pierwszego numeru polskiego pisma internetowego „Młodzież Imperium".

Oczywiście Southgate nie jest jedynym ideologiem narodowego anarchizmu, można tu wspomnieć jeszcze takie nazwiska jak Hans Cany czy Peter Topfer - tym niemniej Southgate wydaje się być najbardziej wyrazistym i - mimo niewielkiej liczebności tego ruchu - najbardziej znanym. To rzecz jasna względne, bo np. w Polsce narodowy anarchizm i tak kojarzony jest raczej tylko przez nieliczne jednostki lubujące się w ideowych poszukiwaniach. Nie ma póki co żadnej organizacji odwołującej się do koncepcji Southgate'a. Taki jest stan rzeczy na lipiec roku 2009. Trudno powiedzieć, czy w przyszłości coś się w tej materii zmieni.

Adam T. Witczak


Źródła:
1) http://www.extremepolitic...troy-southgate/
2) http://www.rosenoire.org/interviews/southgate.php
3) http://www.rosenoire.org/interviews/troy.php
4) http://rosenoire.org
5) http://www.rosenoire.org/interviews/southgate2.php
6) http://en.wikipedia.org/wiki/Troy_Southgate
7) http://www.myspace.com/troysouthgate


Podziel się
oceń
3
0

ONR: 600. rocznica bitwy pod Grunwaldem

poniedziałek, 26 lipca 2010 12:01


Gdańsk, Grunwald:
   600 lat po wielkiej wiktorii na polach Grunwaldu, 15 lipca 2010 roku Brygada Pomorska ONR zorganizowała spotkanie dotyczące tego pamiętnego wydarzenia, poświęcone konsekwencjom politycznym zwycięstwa nad Zakonem Krzyżackim.

   Wygrana w tej największej bitwie w dziejach średniowiecznej Europy przesądziła o losach wojny polsko-krzyżackiej zakończonej I pokojem toruńskim. Podczas zebrania omówione zostały zarówno korzyści jak i niewykorzystane dla Rzeczpospolitej szanse, jakie wytworzyły się po jednym z największych zwycięstw w dziejach rycerstwa polskiego.

Patriotyczne spotkanie zakończyło się pamiątkowym zdjęciem pod Konsulatem Republiki Niemiec przy Al. Zwycięstwa w Gdańsku.

Delegacji Brygady Pomorskiej nie zabrakło również na "Dniach Grunwaldu 2010" podczas jubileuszowej inscenizacji bitwy pod Grunwaldem.

Źródło: ONR


Podziel się
oceń
0
0

OWP: Akcja propagandowa krakowskiego oddziału OWP

niedziela, 25 lipca 2010 13:37


 Akcja propagandowa krakowskiego oddziału OWP

   Krakowski oddział OWP przeprowadził akcję na krakowskim Podgórzu czyli jednego z największych skupisk osiedli w Krakowie. Akcja miała charakter informacyjny i została przeprowadzona kilku stopniowo, czyli w formie, rozlepiania wlepek, jak i rozprowadzania ulotek. Akcja ta będzie kontynułowana nadal, wraz z innymi formami działań, o których będziemy informować.

 Źródło: OWP Kraków


Podziel się
oceń
0
0

Ogłoszenia: Spotkanie z Piotrem Szubarczykiem w Mielcu

niedziela, 25 lipca 2010 12:57


Podziel się
oceń
1
0

Inne org. OSN: Akcja Informacyjna Przeciwko „Dopalaczom” Trwa!

niedziela, 25 lipca 2010 12:54


  Ulotki, a za ich pośrednictwem informacje o szkodliwości tzw. dopalaczy, systematycznie trafiają do skrzynek pocztowych. Inicjatywa, która została zapoczątkowana w maju, a której pomysłodawcą jest Aktyw Lubuski, trwa w najlepsze. Dowodem tego inicjatywa Aktywu Małopolskiego.

     Ostatnio w Polsce, po śmierci dwóch nastolatków, którzy zażywali dopalacze, zapanowała moda (bo inaczej tego nazwać nie sposób), aby pokazać, że władze zaczynają przeciwdziałać tym niebezpiecznym środkom. Przykład: łódzcy włodarze i ich publiczne deklaracje i medialne pokazówki. Problem w tym, że jak zwykle wszystko dokonuje się po czasie, a i tak, jak to bywa z naszą niewydolną władzą, wydaje się, że chodzi tu bardziej o szum medialny, aniżeli konkretne działania. Jak zwykle władza spóźniona i nieskuteczna.

     Niestety, ale przekaz naszych ulotek „Stop Śmierć Shopom" nabrał diabolicznie realnego charakteru w kontekście ostatnich wydarzeń i śmierci wspomnianych nastolatków. 

Źródło: OSN


Podziel się
oceń
0
0

Inne org. - AN: Grunwald 1410-2010

niedziela, 25 lipca 2010 12:49




   17 lipca wybraliśmy się na Pola Grunwaldzkie, by uczestniczyć w inscenizacji bitwy w okrągłą 600 rocznicę triumfu polskiego oręża nad Zakonem Krzyżackim. W całonocną podróż wyruszyliśmy około godziny 22 by na miejscu zameldować się z samego rana.

   Wesoły bus z ośmioma osobami ze Stalowej Woli, Tarnobrzega, Jeżowego i Trzydnika melduje się na polach gdzie czekają już inni uczestnicy wyprawy podróżujący samochodem. Podróż minęła w wesołej atmosferze oraz z kilkoma małymi przygodami. Na miejscu nie ma jeszcze tłumów więc spacerujemy spotykając nacjonalistów z innych miast. Wędrujemy pod oblężony sklep w miejscowości Grunwald by w upalnym słońcu posiedzieć tam jakiś czas. Po powrocie na miejsce inscenizacji zastajemy spory tłum czekający już na rycerzy. Mimo, że byliśmy na miejscu wiele godzin przed bitwą nie zdecydowaliśmy się na siedzenie w upale i pilnowanie najlepszych miejsc widokowych. W efekcie tego bitwę widzieliśmy z dalszej, choć tez nie najgorszej odległości. Sama inscenizacja była przygotowana bardzo dobrze, naprawdę świetna była narracja oddające atmosferę pola bitwy. Jako, że w upale spędziliśmy już trochę godzin, postanawiamy, że po bitwie ruszymy nad Bałtyk, na kilkugodzinny relaks.

 Niestety plany pokrzyżowała nam organizacja dojazdu na miejsce bitwy. Zamiast słonecznej plaży i szumu fal spędziliśmy kolejnych pięć godzin na spacerach po okolicy, zanim nasz bus zdołał wyjechać z pola. Spacerując spotykamy narodowców z Olsztyna, z którymi spędzamy kilka chwil po czym ruszamy w drogę powrotną. Podsumowując wyjazd, był on ciekawy i wesoły ze względu na towarzystwo, warty zachodu by zobaczyć rycerskie widowisko, być w miejscu chwały polskiego rycerstwa równo 600 lat po tamtych wydarzeniach ale niezbyt dobrze zorganizowany przez odpowiedzialnych za imprezę, pod koniec dnia ciężko było kupić cokolwiek zimnego do picia. Drażnić mogło też zrobienie z tej imprezy komercyjnego cyrku, który psuł atmosferę cofnięcia się w czasie do pamiętnych wydarzeń. To zresztą jest zmora innych podobnych, dużych imprez np. Festiwalu Wikingów na Wolinie.  Powrót do Stalowej Woli to na zmianę sen i postoje na stacjach benzynowych z celu uzupełnienia płynów. Poniżej zamieszczamy kilka zdjęć z wyprawy, pomijając te przedstawiające samą bitwę. Przyczyną tego jest słaba jakość naszych bitewnych ujęć a także ogólna dostępność dla zainteresowanych zdjęć robionych przez zawodowców.

Źrodło: ANSW


Podziel się
oceń
0
0

ONR: Manifestacja z okazji 600.rocznicy Bitwy pod Grunwaldem

sobota, 24 lipca 2010 17:46


Tarnobrzeg:
   10 lipca 2010 roku o godzinie 20.00 pod pomnikiem Bartosza Głowackiego zgodnie z planem rozpoczęła się trzecia z kolei manifestacja z okazji rocznicy wiktorii grunwaldzkiej organizowana przez Obóz Narodowo Radykalny.

Po wysłuchaniu przemówienia i odśpiewaniu Hymnu Młodych narodowcy sformowali szyk i przemaszerowali głównymi ulicami miasta wznosząc patriotyczne okrzyki. Na trasie przemarszu złożono wieńce i zapalono symboliczny znicz pod pomnikiem Hieronima Dekutowskiego ps. "Zapora". Tutaj również jeden z członków tarnobrzeskiego ONR wygłosił krótkie przemówienie, po którym odśpiewano Rotę. Manifestacja zakończyła się pod pomnikiem Jędrusiów na tarnobrzeskim osiedlu Skalna Góra, gdzie przed rozwiązaniem manifestacji odśpiewano Hymn. Manifestacja zgromadziła ok. 80 osób m. in. z: Rzeszowa, Krosna, Wrocławia, Lublina, Stalowej Woli. Podczas pochodu przez miasto okrzyki narodowców spotkały się ze spontanicznie wyrażanym poparciem ze strony przechodniów. szczególny odzew zyskały hasła antyunijne. Organizatorzy mają nadzieję na liczne przybycie osób spoza Tarnobrzega na manifestację zaplanowaną za rok.

Źródło: ONR


Podziel się
oceń
0
1

Ogłoszenia: VI edycja Rajdu im. Jana Mosdorfa

sobota, 24 lipca 2010 7:45



Podziel się
oceń
0
0

Świat - Ukraina: Potomkowie ludobójców z UPA wykorzystują sport do propagowania swoich idei: Klub piłkarski w koszulkach banderowców

sobota, 24 lipca 2010 7:14

 

   W przeddzień rozpoczęcia rozgrywek ligi ukraińskiej Klub Piłkarski Karpaty Lwów zaprezentował nowy rezerwowy komplet strojów. Ich kolorystyka to ukłon w stronę ruchu nacjonalistycznego i Stepana Bandery - mówi kierownictwo klubu.

   Karpaty na co dzień grają w barwach zielono-białych. Ich drugim zapasowym strojem będą odtąd koszulki czerwono-czarne, nawiązujące do kolorów, którymi od 1940 roku posługuje się Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (banderowska). Podobnych barw używało również zbrojne ramie OUN (b) - Ukraińska Powstańcza Armia (UPA)

Nowe stroje zaprezentowali dziennikarzom dwaj piłkarze podstawowego składu Artem Fedecki i Ihor Hudobiak. Ich producentem jest hiszpańska firma "Joma".

"Wybór właśnie takich kolorów stroju to swoisty ukłon w stronę kolorystyki ruchu narodowo-wyzwoleńczego walczącego o wolność Ukrainy, na czele którego stał Bohater Ukrainy Stepan Bandera" - wyjaśniał na konferencji prasowej kierownik centrum prasowego klubu Danyło Nikulenko.

"Powszechnie wiadomo, że kibice Karpat czczą sławną przeszłość swojego kraju, więc nie bez podstaw ten szacunek znalazł swoje odzwierciedlenie w nowych strojach wiodącej drużyny regionu" - dodał.

Natomiast dziennik "Wysokij Zamok" przytacza inną wersję: "Idea projektu rezerwowego kompletu strojów powstała nie bez uczestnictwa prezesa honorowego klubu Petra Dyminskiego. Mówi się, że aktywnie wspiera on niektórych radykalnie-prawicowych polityków... Przebąkuje się, że nowa kolorystyka lwowskiej - to jeszcze jedna, bezpłatna "odsłona" partyjnej marki..."

Nowe stroje lwowskiej drużyny już pochwalił w wywiadzie dla portalu zik.com.ua wiceprezes Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów (KUN) Mykoła Przewłocki. "Staliśmy się jeszcze bardziej gorącymi zwolennikami Karpat" - powiedział. Partia ta, nawiązująca do tradycji OUN-UPA, używa również czerwono-czarnej symboliki.

Szalikowcy lwowskiego klubu znani są ze swoich sympatii do ruchu nacjonalistycznego. W ich sektorach wiszą czerwono-czarne flagi, napisy Banderstadt, wizerunki liderów OUN-UPA. Podczas meczów na trybunach często wykrzykiwane są partyjne pozdrowienia OUN (b): "Sława Ukrainie! - Sława Bohaterom!" oraz UNA-UNSO: "Sława Narodowi! - Śmierć wrogom!". Tak było na przykład podczas towarzyskiego meczu reprezentacji Ukrainy i Rumunii, który odbył się 29 maja br. na stadionie Karpat Lwów:



Klub Piłkarski Karpaty Lwów został założony w 1963 roku. W ubiegłorocznych rozgrywkach ukraińskiej Premier Ligi klub zajął 5 miejsce i zakwalifikował się do rozgrywek Ligi Europejskiej. W zakończonej wczoraj II turze eliminacji Karpaty wyeliminowały islandzki klub KR Reykjavík. W III turze zagrają z klubem z Gruzji - FC Zestafoni.

Stepan Bandera
był przywódcą jednej z frakcji OUN, odpowiedzialnej za ludobójstwo na ludności polskiej, dokonywanego przez swoje zbrojne ramię - UPA, dowodzoną przez Romana Szuchewycza. W wyniku ich działalności ukraińscy nacjonaliści zamordowali od 100 do 150 tys. osób. tr

Źródło: Kresy.pl, Za: Biubuła.pl


Podziel się
oceń
0
0

Rozmaitości: Macjej Motas - Niesiołowski o neoendecji

czwartek, 22 lipca 2010 17:21


    W„Gazecie Wyborczej" z 30 czerwca br. ukazał się artykuł Stefana Niesiołowskiego zatytułowany „Dmowski by się zdziwił". Niesiołowski, odnosząc się w jego treści do działalności środowisk nawiązujàcych, zdaniem polityka, do tradycji obozu narodowego i spuścizny obozu narodowego, dokonuje znamiennego zabiegu polega- jącego na wrzuceniu do jednego worka z napisem „neoendecja" wszystkiego, co na scenie politycznej funkcjonuje na prawo od PO.

    W szczególności konsekwentnie zalicza do obozu „spadkobierców Dmowskiego" Radio Maryja oraz środowisko PiS. Dla Niesiołowskiego tak utożsamiana dzisiejsza neoendecja to ruch działający „przeciwko podstawowym interesom narodu i państwa polskiego", antyzachodni, żywiący się fobiami. Dalej pisze także o wykorzystywaniu „katastrofy pod Smoleńskiem do walki politycznej, apoteozy prezydentury Lecha Kaczyńskiego, jego brata i całego PiS-u". Wszystko to, jego zdaniem, prowadzi „do kultu klęski, przegranych bitew i powstań. Do takiego fałszowania historii, że politycznie błędna decyzja o Powstaniu Warszawskim, które skończyło się zagładà miasta i smiercią ponad 100 tys. ludzi (niezależnie od patriotycznych motywacji podejmujących tą decyzję i bohaterstwa samych powstańców), jest przedstawiane prawie jak zwycięstwo".

Artykuł zawiera tezy znane już z poprzednich wystąpień Niesiołowskiego. Przed paru laty w tekście pt. „Ich wrogiem III RP" („Gazeta Wyborcza" z 25. 10. 2002) pisa¸: „To, co usiłuje się przedstawić jako nawiązanie do idei Narodowej Demokracji, jest co najwyżej jej karykaturą (...) Narodowa Demokracja była zawsze stronnictwem patriotycznym, a więc antykomunistycznym. To działacze obozu narodowego walczyli najdłużej z komunistyczną okupacją w latach powojennych, odrzucali jakąkolwiek myśl o kolaboracji z komunistami. Walczyli o wolną i niepodległą Polskę, zabijani, katowani, torturowani, a dodatkowo zniesławiani, często po dziś dzień. To w tej tradycji wyrastałem w rodzinnym domu (...) Nie bardzo rozumiem, na czym ma polegać «zmartwychwstanie» tych poglądów". Obecnie, Niesiołowski, piszàc o historycznym obozie narodowym, podkresla: „Nie był¸a też dla nich miarą polskiego patriotyzmu nienawiść do Rosji. Jednak dla wielu polityków i wspierających ich publicystów ważnym kryterium patriotyzmu jest dzis demonstrowanie wrogości do Rosji właśnie". Dla potwierdzenia swoich słów autor przytacza szeroki ustęp z „Polityki polskiej i odbudowania państwa" R. Dmowskiego.

Odnosząc się do powyższych tez, wyrażanych przez Stefana Niesiołowskiego w komentowanym artykule, w pierwszej kolejności należy zauwazyć, iż wprawdzie o torunskiej rozgłośni mozna powiedziec wiele, ale nie to, że jest emanacją poglàdów nawiazujacych do tradycji narodowo - demokratycznej. Podobnie PiS, którego liderzy nieraz odżegnywali się od wszelkich zwiàzków z ideą wszechpolską. Zaliczenie tych środowisk do grona „spadkobierców Dmowskiego" zamazuje rzeczywistość i niczemu nie służy. Nie można bowiem stawiac znaku równości pomiędzy poglądami formułowanymi przez „prawdziwych" narodowców i tymi głoszonymi w dwóch wymienionych wyzej srodowiskach. Uwazam, ze trudno byłoby znaleźć wsród współczesnych neoendeków takich, którzy utrzymywaliby, ze „miarą polskiego patriotyzmu jest nienawiść do Rosji". Konstruowanie spiskowych teorii na bazie tragedii smoleńskiej też nie należy chyba do repertuaru dmowszczyków (zresztą autor sam pisze, że specjalizuja się w tym propisowscy publicysci). Czemu zatem autor wpisuje pisowskie „grzechy" na konto srodowisk narodowych (na co wskazuje już sam tytu¸ artykułu)?

Ciekawe, że w podobnym utożsamianiu obozu J. Kaczyƒskiego z obozem narodowym celują publicyści lewicowi (np. na łamach „Przeglądu"), co ułatwia im po prostu jednoznaczną (to co, że mylną) identyfikację przeciwnika. Dla dużej części środowisk lewicy ma nim być obóz klerykalny, antyeuropejski, przy tym silnie antyniemiecki i antyrosyjski, konserwatywny obyczajowo, wyznający ideologię bedącą mieszaniną megalomanii narodowej (często i rasowej!), klęskowego patriotyzmu oraz spiskowych teorii. Patrona tego obozu siły liberalne i lewicowe chętnie upatrują w Dmowskim. Pogląd taki dosyć dobrze oddaje cytat: „W ciągu niecałego roku Prawo i Sprawiedliwość udało się to, czego postkomunistyczna (i żadna inna) lewica nie była w stanie zrobić przez 15 lat (w tym przez osiem lat, gdy była przy władzy). Muzeum Powstania Warszawskiego, nowy IPN, pomnik dla ideologów (Dmowski), praktyków (Ogień) i neofitów (Kukliński) skrajnej prawicy" (P. Wielgosz, „Polityka historyczna lewicy?", „Przegląd" z 31. 12. 2006). W tym ujęciu nawet „moczaryzm" był „bladym cieniem dmowszczyzny, której politycy PiS stawiają dziś pomniki" (kłania się J. T. Gross).

Czemu jednak S. Niesiołowski powtarza ten b¸łdny schemat? Przecież nie wypiera się swoich zwiàzków z ideą Dmowskiego (co prawda interpretowaną w duchu pamiętnego wystapienia Richarda Czarneckiego, który w artykule „Silna Polska" z 2002 r. czyni z Dmowskiego zwolennika polskiej akcesji do UE). Z pietyzmem wspominając: „Mam przed sobą cudem ocalały odbity na własnej być może roboty powielaczu egzemplarz «Wszechpolaka» z dnia 15 października 1945 roku. Wydawany w głębokim podziemiu, ukrywany w Łodzi, został przeze mnie odnaleziony w jednej z piwnic, pod stertą węgla i miału" (S. Niesiołowski, „Prostą drogą. O Polske z Bogiem", IW PAX, Warszawa 1993). Zdaje sobie chyba sprawę, że rodzony brat jego matki - Tadeusz Łabędzki w latach 1937-1939 red. naczelny „Wszechpolaka", członek SN, wczasie wojny jeden z przywódców Narodowo - Ludowej Organizacji Wojskowej, jest dla wspomnianych powyzej sił takim samym przedstawicielem polskiego ciemnogrodu, jak pozostali narodowcy.

Dużą część artykułu Niesiołowski poświeca także „typowym" zarzutom o antysemityzm (tekst ilustruje zdjęcie wykonane w ubiegłym roku podczas manifestacji środowisk narodowych pod ŻIH przeciw stanowisku historyk Aliny Całej, oskarżającej Dmowskiego o przygotowanie gruntu pod zagład´ Żydów) i inne „przewiny".

 Niesiołowski nie jest jedynym politykiem i publicystą „establishmentu", który w swoich wystąpieniach odnosi się do tradycji Narodowej Demokracji. Tematyka ta pojawia się w wypowiedziach Tomasza Wołka (np.: „Czy endecja miała wybitnych pisarzy?", „GW" z 18. 02. 2008), Aleksandra Halla, czy nawet w publicystyce Władysława Bartoszewskiego (wywiad z P. Zychowiczem „Wielu endeków pomagało Żydom", „Rzeczpospolita" z 26. 05. 2008). Wspomniane wypowiedzi posiadaja pewną wspólna cechę, mianowicie podkreslany w nich jest w sensie pozytywnym historyczny dorobek obozu narodowego, negatywnie zaś oceniana jest aktywność współczesnych propagatorów idei Dmowskiego.

 Maciej Motas

Źródło: Myśl Polska


Podziel się
oceń
0
0

Świat - Szwajcaria: Wielka Szwajcaria zaprasza sąsiadów: przejdźcie z UE do nas

czwartek, 22 lipca 2010 16:17


   Szwajcarska skrajna prawica chce powiększyć kraj o przygraniczne regiony Niemiec, Francji, Austrii i Włoch. Ich mieszkańcom pomysł się podoba, bo Helwetom żyje się lepiej

   Pomysł powiększenia Szwajcarii o ponad połowę zgłosiła jeszcze w czerwcu skrajnie prawicowa Szwajcarska Partia Ludowa (SVP), ta sama, której rok temu udało się przeforsować w kraju zakaz budowy minaretów. - Trzeba tak zmienić naszą konstytucję, by sąsiednie regiony mogły stać się kantonami i wejść w skład Szwajcarii - wniosek takiej treści zgłosił Dominique Bättig, przedstawiciel SVP w rządzie.

- To nie żart - pisała wówczas prasa, pokazując na mapie, o jakie regiony chodzi Bättigowi. Według SVP Szwajcaria miałaby się powiększyć o niemiecki land Badenię-Wirtembergię, francuskie departamenty Alzacji, Sabaudii, Jury oraz Ain, włoskie prowincje Aosta, Como, Varese i Bozen, a także austriacki land Voralberg. W sumie 7-mln Szwajcarii miałoby przybyć 17 mln nowych mieszkańców. Największym miastem nowej konfederacji stałby się 600-tys. Stuttgart. - Tym regionom trzeba ułatwić integrację z nami. Cierpią pod rządami europejskiej klasy politycznej, która się nimi nie interesuje. Od lat patrzą na nasze samorządne państwo i tęsknią za demokracją z ludzką twarzą - przekonują politycy SVP.

- Tyle się mówi o wejściu Szwajcarii do UE. A my stawiamy na prawo ludzi do samostanowienia - dodaje na łamach "Basler Zeitung" szef SVP Toni Brunner.

Władze w sprawie wniosku skrajnej prawicy nie zajęły stanowiska, choć politycy innych partii go odrzucali, strasząc potwornymi kosztami rozszerzenia Szwajcarii albo pogorszeniem stosunków z sąsiadami. To ostatnie raczej Szwajcarii nie grozi, bo według tamtejszej prasy np. w ambasadzie Niemiec w Bernie z pomysłów SVP śmiano się do rozpuku. Padło nawet pytanie, kiedy Szwajcaria zażąda dostępu do morza.

Ale sprawa jest mimo wszystko ciut bardziej poważna. Wychodzący w Badenii "Südkurier" poddał pomysł SVP pod internetowe referendum. Trzy czwarte głosujących chciało zostać Szwajcarami. - Mamy dość rządów Berlina, nie chcemy wybierać między Merkel a jej opozycją - pisali w komentarzach. Internetowa sonda jest oczywiście mniej wiarygodna od sondażu. Takowy w zeszłym tygodniu zamówił szwajcarski tygodnik "Weltwoche". Okazało się, że na prawie 1,8 tys. przepytanych Niemców, Włochów, Szwajcarów i Austriaków aż 63 proc. chciałoby anszlusu do Szwajcarii. Rekord padł w austriackim Voralbergu, gdzie za pozostaniem pod władzą Wiednia jest jedynie co trzeci mieszkaniec.

Komentatorzy uznali sondaże za niewiarygodne, bo przeprowadzone na zbyt małej próbie, a zresztą "Weltwoche" od lat sprzyja skrajnej prawicy. Pomysł SVP okrzyknęli owocem sezonu ogórkowego. Ale w lakonicznych informacjach, które pojawiały się w austriackiej czy badeńskiej prasie czuć też nutkę niepokoju. Gdzie się podziała narodowa duma, skoro nasi obywatele tak chętnie staliby się Szwajcarami?

Odpowiedź wydaje się prosta. Szwajcaria jest krajem, w którym zarabia się lepiej niż np. w Niemczech. Właśnie dlatego tak chętnie w Zurychu czy Bernie osiedlają się niemieccy lekarze, architekci czy naukowcy. Ma to jednak drugie dno, bo Szwajcarzy nie patrzą na przybyszów łaskawie. W zeszłym roku media informowały o prowadzonej w niektórych miastach kampanii przeciwko emigrantom z Niemiec, których oskarżano o to, że się szarogęszą i zabierają miejscowym pracę. O dziwo, wówczas kampanię wspierali też politycy SVP.

To nie pierwsza międzynarodowa dyskusja o granicach Szwajcarii. Wcześniej głośno było o pomyśle libijskiego dyktatora Muamara Kaddafiego, który chciał podzielić kraj między Niemcy, Francję i Włochy, Miała być to kara za upokarzające aresztowanie jego syna Hanibala przez policję w Genewie

Źródło: Gazeta Wyborcza


Podziel się
oceń
0
0

Książki: „Różne oblicza nacjonalizmów. Polityka - Religia - Etos"

czwartek, 22 lipca 2010 14:55

   Prof. Bogumi¸ Grott jest w tej chwili najwybitniejszym znawcą tematyki związanej z klasyfikowaniem nacjonalizmów. W niniejszym tomie zebra¸ 29 tekstów różnych autorów, zajmujàcych się tą tematyką. Gros tekstów dotyczy polskiego nacjonalizmu. Redaktor tomu we wstępie poddaje krytyce prostactwo liberalnej interpretacji polskiego ruchu narodowego.


   Polemizuje z „Gazetà Wyborczà" i jej tendencyjnymi publikacjami, będącymi połączeniem ignorancji z ideologicznym zacietrzewieniem. To dobitny głos, może tylko niezbyt fortunnie dobrany zosta¸ przedmiot sporu (oceny NSZ), gdy tymczasem mamy liczne przypadki skrajnej tendencyjności przy omawianiu innych fragmentów dziejów Narodowej Demokracji. Takim przykładem jest np. publikacja Grzegorza Krzywca pt. „Szowinizm po polsku. Przypadek Romana Dmowskiego 1886-1905", wyjątkowo perfidna i kłamliwa ksiàżka.

W omawianym tomie na uwagę zasługują rzecz jasna artykuły samego B. Grotta, tak o polskim ruchu narodowym, jak i ukraińskim. Autora interesują głównie wpływy religii i myśli chrześcijańskiej na oblicze ideowe obu nacjonalizmów (jeśli już mamy używać takiego terminu). O ile w przypadku polskim ten wpływ był zbawienny, o tyle w przypadku Kościoła greko-katolickiego katastrofalny.

Warto też zwrócić uwagę na artykuły Rafała Łętochy o Andrzeju Trzebińskim i myśli ideowo-politycznej Stanisława Piaseckiego, a także na świetny tekst Przemysława Bibika o narodowcach więźniach Auschwitz, w którym autor obala teorie o odejściu działaczy ND od ideologii własnego obozu pod wpływem doświadczeń obozowych. Tu znajdziemy bardzo ciekawą informację o stanowisku prof. Witolda Staniszkisa (zmarł w obozie w 1941 r.), ojca Witolda W. Staniszkisa (1908-2008) i dziadka Jadwigi Staniszkis. Rozważając los Polski uznał on, że z dwojga złego „wolałby widzieć zwycięstwo Związku Radzieckiego i wprowadzenie ustroju komunistycznego niż być pod rządami hitlerowskimi, które niosą całkowitą zagładę dla Polski i biologiczne wyniszczenie Polaków". Życzenie czy przepowiednia starego profesora się ziściło, a jego syn zaangażował się w budowę nowej Polski po 1945 roku, oczywiÊcie z pobudek patriotycznych. Mamy w tomie sporo tekstów o innych europejskich ruchach narodowych - Adam Wielomski pisze bardzo ciekawie o stosunku Frontu Narodowego do religii i Charlesa Maurrasa do protestantyzmu, a Wiesław Bator w obszernym eseju omawia histori´ nacjonalizmu węgierskiego.

„Różne oblicza nacjonalizmów. Polityka - Religia - Etos" (red. prof. Bogumi Grott), Wyd. NOMOS, Kraków 2010, ss. 613. Zamówić można:
www.nomos.pl

Źródło: Myśl Polska


Podziel się
oceń
0
0

Świat - USA: Tea Party oskarżone o rasizm i faszyzm

czwartek, 22 lipca 2010 11:01


  







    Antyrasistowska amerykańska organizacja NAACP oskarżyła bez konkretnych powodów działaczy i kierownictwo Tea Party o rasizm i neofaszyzm. Noam Chomsky, guru lewicy nazwał TP "widmem faszyzmu wiszącym nad Ameryką."
 

   Tea Party jest amerykańskim ruchem antyimperialistycznym, antywojennym, konserwatywnym i liberalnym gospodarczo. Żąda zmniejszenia socjalistycznej biurokracji, zwiększenia kompetencji stanów i zaprzestania wciskania się przez USA do spraw innych państw. Popiera także postulat obniżenia imigracji i usunięcia z kraju bezrobotnej ludności napływowej.

W działalność TP zaangażowało się wielu amerykańskich nacjonalistów, którzy do haseł głoszonych przez partię dołączyli także krytykę wielkiego kapitału i spekulantów z Wall Street. Jednocześnie słusznie i mocno odcięli się od wychwalających Hitlera neonazistów.

Prawicowi działacze skrytykowali NAACP, która zajmuje się tropieniem rasizmu wyłącznie wśród białych, zupełnie pomijając nietolerancyjnych czarnych. Zdecydowana większość incydentów na tle rasistowskim jest związana z atakami osób o ciemniejszym kolorze skóry.

Źródło: Nacjonalista.pl


Podziel się
oceń
0
0

Muzyka: Newsleter zespołu Irydion

czwartek, 22 lipca 2010 10:26


Witamy wszystkich chłodno i ozięble lecz tym bardziej se- rdecznie.

   Z braku jakichś bardziej pozytywnych wiadomości z pola walki o nasz album "44" (tym razem poczta zakosiła nam materiał przesyłany do innego studia) postanowiliśmy... odpocząć nieco na polach GRUNWALDU.

Było git: 45 stopni w cieniu, disco polo, korki, brak wody i piwa - jednym słowem: pełne średniowiecze. Ale była też bitwa i... o niej
będzie ta opowieść.

A opowieść, ilustrowana muzyką RAHOWY jest dostępna pod adresem: LINK lub po wpisaniu w Youtube hasła: GRUNWALD SZAMIL.



Mam nadzieję, że ta proteza naszej twórczości jakoś wynagrodzi Wam całą tę żenadę związaną z produkcją naszej płyty. Robimy też drugie video do następnego kawałka z "44!", ale nie jestem jeszcze w stanie określić kiedy się ukaże.

3mcie się grzecznie!

I44!


Podziel się
oceń
0
0

Licznik odwiedzin:  245 984  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

O bloogu




Czołem Wielkiej Polsce!

Witamy na bloogu "Kronika Narodowa".
Bloog w swym zamyśle, ma być czysto informacyjny. Znajdziecie tu relacje z inicjatyw/ akcji praktycznie wszystkich środowisk i organizacji szeroko pojętego Obozu Narodowego. Nie zapomnimy jednak o działalności nacjonalistów spoza granic naszego kraju i artykułach oscylujących wokół tematyki ideologiczno – historycznej.
Jesteśmy otwarci na współpracę z wszystkimi środowiskami narodowymi. Przy czym, z całą stanowczością stwierdzamy, iż nie interesują nas jakiekolwiek antagonizmy organizacyjne... CWP!

Redakcja

ZASADY PRZEDRUKU Z KN: ZASADY PRZEDRUKU - LINK

Kontakt: kronikanarodowa@wp.pl

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 245984

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości