Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 263 575 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

IN14: II toruńska bitwa paintballowa!

niedziela, 30 maja 2010 15:55




   29 maja 2010 odbyła się długo oczekiwana „II toruńska bitwa paintballowa", która ma za zadanie integrować nacjonalistów. Pierwsza edycja miała miejsce 15 sierpnia 2009. Wszyscy wspominaliśmy ją dobrze...

   Podzieliliśmy się wtedy na kilka drużyn, rozpisaliśmy turniej, ustaliliśmy zasady. Pierwsze walki były szybkie i mało efektowne gdyż dopiero zapoznawaliśmy się ze sprzętem. Z każdą kolejną bitwą było coraz ciekawiej i coraz bardziej ponosiła niektórych fantazja :). Skakanie po drzewach czy pseudo salta przez krzaki nikogo więc nie dziwiły :). Po walce „każdy z każdym" walczono najpierw o brązowy medal, a później odbył się finał. Podczas bitwy został rozdany nasz biuletyn „Inicjatywa", który wyszedł dokładnie w dzień imprezy. Wokoło „I toruńskiej bitwy paintballowej" miało miejsce kilka integracji, a przewinęło się dobre kilkadziesiąt osób. Teraz - bogatsi o doświadczenia i...lepsi w paintballu przystąpiliśmy do II edycji.

Liczba uczestników, która przewinęła się przez sam turniej oraz towarzyszące mu integracje była podobna jak w roku ubiegłym. Tylko organizacja przeszła jakby sprawniej, wszystko odbywało się zgodnie z planem i uczestnicy spędzili ze sobą praktycznie cały dzień (sama bitwa trwała ponad 4 godziny...) oraz długą, imprezową noc :). I o ile w 2009 roku podzieliliśmy się na kilka grup to teraz podzielono nas na dwie większe. Zabawę z bronią paintballową urozmaiciliśmy poprzez różne konkurencje jak zdobywanie flag czy górek...

Na koniec pozdrowienia dla wszystkich uczestników bitwy oraz integracji (szczególnie dla „drajwera :) i do zobaczenia na III edycji. Kto wie co wtedy wymyślimy dla urozmaicenia imprezy :). W każdym razie pomysłów nie brakuje...

INICJATYWA NARODOWA „14"

Źródło: IN14


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Zine "Inicjatywa" nr 6 (kwiecień 2010)

piątek, 23 kwietnia 2010 6:31


   Uff...Kilka dobrych miesięcy musiało upłynąć zanim w Wasze ręce trafił 6, kwietniowy numer zina „Inicjatywa". Ostatni wydaliśmy jeszcze w starym, 2009 roku - w grudniu.

   Siłą rzeczy nazbierało się więc dość dużo materiałów i ten numer jest najgrubszy ze wszystkich. Zmuszeni też byliśmy pomniejszyć czcionkę, bo gdybyśmy tego nie zrobili to numer miałby z 80 stron... Zine ten kierowany jest do wszystkich. Staraliśmy się zachować równowagę by znalazła coś dla siebie osoba zaangażowana w aktywizm polityczny jak i „szary przychodzień", którego chcemy zainteresować naszymi poglądami. Mamy nadzieję, że udało nam się spełnić wymagania wszystkich. Znajdziecie więc trochę o muzyce, o ruchu narodowym, ale także o naszej działalności społecznej, historii, polityce, filmach aż po religię. Jak zawsze mamy dla Was wersję PDF „Inicjatywy"! Już teraz możecie pobrać ją na swój komputer. Przypominamy też o „puszczeniu jej dalej" - rozpowszechnianie wskazane!

Ilość stron: 40, Format: .pdf. Jakość: bdb

Zine do pobrania na: LINK

Źródło: IN14


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Członkowie IN14 odwiedzili ośrodek dla uzależnionych

wtorek, 30 marca 2010 7:35


   W marcu ludzie z Inicjatywy „14" po raz pierwszy odwiedzili ośrodek dla uzależnionych od alkoholu i przede wszystkim narkotyków. Jest to ośrodek młodzieżowy i znajduje się w nim kilkudziesięciu dzieciaków, którzy gdzieś zbłądzili na swojej ścieżce. Nie są to stereotypowi narkomani - 50 letnie wraki bez zębów, dające sobie w żyłę. To już nie te czasy. Większość leczących się to osoby około 20 roku życia, tacy których pełno stoi pod każdym blokiem w każdym mieście. Mieliśmy okazję poznać tą część, która chce zrobić coś ze swoim życiem.

   Uzależnieni są po prostu od...fazy. Czy to w postaci marihuany, amfetaminy, ekstazy czy alkoholu. Mniej jest osób biorących kwasy, a prawie ani jedna osoba nie brała heroiny (choć tacy też przyjeżdżają to są to przypadki sporadyczne). To zdecydowana zmiana w stosunku do lat 80-tych i nawet 90-tych, dzisiaj jest moda na inne - nowocześniejsze - narkotyki niż tak zwana polska heroina czyli popularny mak. Oczywiście nie oznacza to, że teraz jest lepiej - wręcz przeciwnie. Narkomani wtopili się w krajobraz i często sami wierzą w to, że nimi nie są. Zakłamanie i nieszczerość w stosunku do samego siebie, a także nieumiejętność obiektywnego spojrzenia na siebie to podstawy tej choroby. Naturalnie więc kiedy mówisz nowicjuszowi w takim ośrodku, że jest chory na narkomanie -  broni się rękoma i nogami. Musi upłynąć sporo czasu nim dotrze do niego, że był zwykłym degeneratem, którego różniło od żula to, że mama dała na fajne ciuchy bądź na te ciuchy ukradł. Ci którzy są w ośrodku już około 2 miesięcy - nabrali pokory i chcą się zmieniać. Pomagają też nowicjuszom dojść do tego wniosku. Dobrze przepracowany czas jest lekiem na uzależnienie.

Nikt ich nie pilnuje - oni sami siebie wyciągają z narkomanii! Pilnują się nawzajem. Wychowawca czasami wyjeżdża na 8 godzin - nikogo nie ma. Nie oznacza to, że od razu odbywa się tam libacja :-). Wręcz przeciwnie - leczący się wiedzą, że po wyjściu też sami będą musieli się pilnować. I chcą się pilnować. Leczenie ze strażnikiem nad głową mija się z celem, bo kiedy tego strażnika zabraknie będą robić to co przed ośrodkiem... W czasie kiedy jesteśmy w ośrodku kilka osób chce wyjeżdżać. To codzienność - różne osoby w różnym czasie przechodzą kryzys. Pomaga im go przezwyciężyć reszta osób namawiając do pozostania w ośrodku. Za naszego pobytu - każda interwencja społeczności kończyła się zażegnaniem kryzysu. Aczkolwiek czasami bywa ostro, dzieciaki gadają o samobójstwie - zazwyczaj po to by zwrócić na siebie uwagę. Nie można tego jednak lekceważyć. 

To bzdura, że w ośrodkach są ludzie o podobnych sytuacjach rodzinnych. Są dzieci bogatych rodziców, którym naiwne matki dawały setki złotych na narkotyki, są i dzieciaki z ubogich rodzin, którym rodzina nie przesyła nawet paczki fajek (w ośrodku, w którym byliśmy można palić). Zawieźliśmy tam nieco słodyczy i innych przekąsek dla co uboższych. Osoby, które wyszły po nas na autobus dostały też po hot dogu, lodzie co jest pewną odmianą od ich menu :-). Wracając do dzieci bogatych rodziców - dużo rozmawialiśmy z Magdą. Ma 16 lat i zawsze miała w życiu to co chciała. Jesteśmy w szoku, bo płynnie mówi o swoich wadach i o tym co ma w sobie zmienić. W ośrodku nauczyła się dostrzegać swoje wady. To tutaj po raz pierwszy w życiu ktoś wymagał od niej. Na początku dostawała ataków furii - teraz jest już dobrze. To od kolegów z ośrodka usłyszała, że ma ze sobą poważny problem. Udzielali tylu informacji, że za którymś razem to do niej dotarło. Na tym polega tego typu terapia. Ćpuny przeglądają się w lustrze.

Na jedzenie w ośrodku nie narzekają - dostają sporo datków z różnych marketów i z innych źródeł. Naprawdę jedzą dobrze - lepiej niż w szpitalach i to sporo. Jedzą cały czas - nadrabiają momenty, w których tygodniami byli na amfetaminowym ciągu i nie jedli. Rekordziści podczas kilku miesięcy leczenia tyją „dwukrotnie" :-). Przeczulenie na tym punkcie mają przede wszystkim leczące się dziewczyny. Jedna z nich przez kilka dni o 5:30 ćwiczyła fitness :-). Jedzenie ostatecznie zatriumfowało.

Ktoś może powiedzieć, że takie żarcie im się nie należy. Gdybyście widzieli jak oni chcą się zmienić...Nie odbywa się to na zasadzie przymusu lecz domowej atmosfery. To nie szpital - to dom z kominkiem, w którym każdy ma swoje obowiązki. Nie mają kucharek, sprzątaczek. Sami sobie gotują, sprzątają, rąbią drewno na opał - uczą się pracy i odpowiedzialności. Jeśli ktoś w to nie wchodzi - musi wyjechać i nikt się nad nim nie lituje. Zatem panuje dyscyplina i niczego nie brakuje. W ośrodku nie można przeklinać i leczący się tego przestrzegają! Poważnie - większa kultura niż na ulicy. Ośrodek nie jest przymusowy, nie ma żadnej ochrony, krat w oknach itp. Są tylko Ci, co chcą się leczyć i nieliczni chcący przeczekać leczenie bo tak im „polecił" sąd. Ci ostatni nie ujawniają się, ale można ich wyczuć. Są jakby z boku - odczekać swoje i wrócić do tego co było. W żadnej grupie nie ma 100% zaleczalności, to naturalne.

W ośrodku nie ma stereotypowych „wczasów za nasze pieniądze". Narkomani wstają co rano o 6:00 i idą do pracy, za którą rzecz jasna nie dostają pieniędzy. Są to prace porządkowe, ale głównie jeździ się do lasu. Ścinają drzewa, noszą gałęziówkę, rąbią itd. Wielu z nich ciężko to znosi. Nic dziwnego. Skoro dotychczas spało się do 11:00, a jedyną aktywnością było zbieranie na imprezę? Teraz uczą się pierwszej odpowiedzialności - w piecach musi być napalone, obiad dla społeczności ośrodka musi być na czystym stole. Wszystko ze sobą współgra. Jeśli ktoś coś zawali - dostaje dociążenie, czyli albo dodatkową pracę albo kółeczka do odbiegania. Poszliśmy z nimi do pracy i wcale nie było lekko :-). Wstaliśmy też rano i poszliśmy z nimi na poranny bieg, sami uprawiamy sport więc było to czystą przyjemnością. Narkomani biegną co rano (przed pracą) około kilometra. Dla palących jest to mordercza odległość. Dlatego do rzucenia palenia namawialiśmy cały czas. Rozmowy o sporcie ciągnęły się długo. W ośrodku jest wiele osób, które ćwiczyły różne sztuki walki, mają ekstremalne hobby, był też ćwiczący parkur, czyli styl biegania po ulicach, popularny np.: we Francji. Jak mówił: policja nigdy go nie złapała, bo skakał przez mury :-).

Leczący się są bardzo gościnni i wcale nie zdziwiło ich, że ktoś się nimi interesuje. Przyjeżdżają do nich ludzie sztuki, prowadzą różne zajęcia. Wpadają też trenerzy w tym sztuki walki i za darmo prowadzą treningi! Każdy chce jakoś pomóc, a leczący odpłacają się szacunkiem. Nastawialiśmy się na taki mały Bronx hehe, a zastaliśmy rodzinną atmosferę. Pozytywny szok to najlepsze określenie tego co czujemy po tej wizycie. Chociaż bywa też zabawnie, bo przyjeżdża ktoś nowy prosto z ulicy i jest podobnie zdziwiony jak my, a szykował się przykładowo na grypserę :-). Ludzie mają różne wyobrażenia i stereotypy dotyczące takich miejsc...

Jak wspomniałem - narkomani pracują, niektórzy uczą się, a także uprawiają sport i odnajdują się w różnych dziedzinach sztuki. Praktycznie nie mają czasu myśleć o ćpaniu, bo ciągle się coś dzieje - i o to chodzi. Prócz tego odbywają się też społeczności terapeutyczne gdzie leczący gadają o życiu domu, rozwiązują problemy i ewentualnie gadają o narkomanii. Poza tą salą, na której spotykają się wszyscy - nie można (podobnie jak przeklinać) gadać o ćpaniu i alkoholu, bo można albo złapać dociążenie albo wylecieć z ośrodka. Zakazana jest wszelka agresja - słowna i tym bardziej fizyczna. To uczy kontroli wybuchowe dotychczas osoby.

W ośrodku życie płynie innym rytmem. Są inne problemy, dużo rozmawia się o życiu, a mało o karierze i wyścigu szczurów. To jest tam najlepsze. Niby w centrum choroby, a jednak człowiek czuje się bardziej wolny i niezależny od zgnilizny panującej „na zewnątrz". Ośrodek to miejsce, w którym dzieją się rzeczy piękne - ludzie się zmieniają, dochodzą do sensownych wniosków, uczą się na błędach, przezwyciężają lenistwo i lęk przed trzeźwym życiem. 

Pierwszej nocy - mimo, że wstaliśmy o 6:00 - rozmawialiśmy z pacjentami do...5:00. Zawiązała się ekipa, która siedziała do rana mimo, że trzeba było wstać o...6:00. Byli ciekawi dlaczego jesteśmy abstynentami z wyboru i pytali jak radzić sobie z presją otoczenia. To ludzie, dla których trzeźwe życie jest czymś dziwnym i czują presję kiedy ktoś namawia ich na kieliszek bądź dragi. Część już szuka wytłumaczeń, stresuje się przed opuszczeniem ośrodka. Mówiliśmy, że nie trzeba się nikomu tłumaczyć ze swojego podejścia i należy być dumnym ze swojej postawy. Nosić do góry głowę. Cieszyli się (i byli też w pewnym sensie pozytywnie zdziwieni), że ktoś nie będący wychowawcą namawia ich na kroczenie taką drogą. Namawialiśmy ich by po  wyjściu zapisali się na jakiś sport. To świetne zajęcie na kilka wieczorów w tygodniu, cel do jakiego można dążyć oraz przy okazji poprawienie sprawności fizycznej zepsutej przez narkotyki.

Co ciekawe - przez ośrodek co jakiś czas przewijają się Woodstokowicze Jurka Owsiaka. „Wolność" w wydaniu Jureczka skończyła się dla nich w ośrodku odwykowym. Kiedy wytrzeźwieją - od razu rozumieją absurd Owsiakowych sloganów. Często tego typu narkomani mają za sobą głębokie patologie dziejące się na „przyjaznych" polach namiotowych. Są bardziej doświadczeni przez życie niż typowi młodzieżowcy spod klatek. Niektórzy leczą się też z...anarchii. Jeden leczący się z wytatuowaną anarchią na szyi został...zawodowym żołnierzem :-). To ci dopiero odmiana.

Są też minusy - często w ośrodku panuje hałas oraz pojawiają się dziwne pomysły. Śpimy sobie, a około trzeciej w nocy ktoś postanowił naprawiać wentylacje. Walił młotkiem, śpiewał, gwizdał i nie rozumiał, że coś jest nie tak :-). „Nie trzeba było ćpać" - to ich odpowiedź na prośby o bycie cicho lecące z ust innych pacjentów. Rano na pobudkę puszcza się głośno muzykę i ludzie tak się drą, że nie idzie spać...nie ma takiej możliwości. Narkomani to ludzie uparci i często jeszcze egoiści (zanim się z tego egoizmu wyleczą) dlatego czasem trudno im się dogadać. Próbowaliśmy rozegrać mecz siatkówki, ale niezbyt wyszedł, bo każdy miał inną koncepcję na turniej i przepisy :-). Najprostsze sytuacje kończą się kłótniami, nikt nie chce odpuścić. Większość jest nadpobudliwa, ADHD to standard. 

 Jeśli chodzi o patriotyzm to jest z nim lepiej niż myśleliśmy. Ludzie są świadomi swojego pochodzenia i chcąc nie chcąc jest to spowodowane głównie patriotycznymi wątkami w muzyce hip hopowej. Pacjenci puszczają takie kawałki, a co mniej świadomi dopytują o co chodzi z tą miłością do Ojczyzny. W ośrodku jest także cała masa kibiców piłkarskich - prawie każdy chłopak chodził na mecze. W związku z tym uczucie patriotyzmu nie jest im obce, bez problemów mówią o przywiązaniu do innych wartości niż materialne. Poprawność polityczna także bynajmniej tu nie występuje :-). Na terenie ośrodka rozklejamy nasze naklejki (wala się ich pełno, oczywiście kibicowskich) i kilka rozdajemy. Nie ma problemów - nikt nie trawi homoseksualistów i większość jest podatna na nacjonalizm. Ta część z klimatów pacyfistycznych tak przejechała się na swoim wyobrażeniu wolności, że nawet nie broni już swoich racji. Łatwo ich podsumować - „no i zobacz gdzie to wszystko cię doprowadziło". Przyznają rację.

Ostatnim co chciałem z nimi poruszyć było sXe. Przyniosłem laptopa na salę i katowaliśmy nacjonalistyczny HC. Byli pod wrażeniem znanego klipu-samoroba Moshpit. Tłumaczyłem, że kolesie energię znajdują w czymś innym niżeli w używkach i jak widać można być wariatem na trzeźwo. Straight edge idealnie trafiało do dzieciaków - byli zaskoczeni, klimaty znał tylko jeden pacjent. Wreszcie zobaczyli kogoś trzeźwego z odpowiadającym im temperamentem. Na rozwinięcie tematu nie było czasu, ale niektórzy może się zainteresują tym stylem życia, może w tym się odnajdą. 

W takim miejscu można dużo się nauczyć. Przede wszystkim tego, że twoje własne problemy i sytuacja życiowa nie są najgorsze...Niektórzy mają po dwadzieścia parę lat i zupełnie nie ułożone życie. Muszą zaczynać wszystko od początku. Niektórzy nie mają gdzie wracać bądź nie chcą wracać do patologicznego domu. Przy takich problemach, nasze problemy stają się malutkie i łatwo rozwiązywalne.

Z wizyty jesteśmy bardzo zadowoleni, mamy nadzieję, że ośrodkowicze też. Zapraszali nas ponownie i pytali kiedy wpadniemy. A wpadniemy na pewno i to już w najbliższe wakacje. Pierwszy krok został postawiony. (Ł)

Źródło:
IN14


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Inicjatywa "14" rozpoczyna pracę z uzależnioną młodzieżą!

wtorek, 16 marca 2010 17:56


   Jak wiadomo problem uzależnień, a szczególnie narkomani wśród młodzieży to plaga dzisiejszych czasów. Jak pewnie zauważyliście - w mediach robionych przez Inicjatywę „14" dużą rolę przywiązujemy do tematyki zdrowotnej, pojawiały się artykuły, a także polecaliśmy Wam filmy na te tematy. Jednak sama publicystyka nam nie wystarczy - chcemy działać w tym kierunku i to bynajmniej nie poprzez samo rozdawanie pro- zdrowotnych ulotek. Zapraszamy Was do zapoznania się z naszym pomysłem.

Nieoficjalnie rozpoczynamy pracę z jednym z ośrodków uzależnień dla młodzieży do 21 roku życia. Póki co nie będziemy podawali jego nazwy, ale mamy nadzieję, że jakoś da się pomóc dzieciakom. Spróbujemy zaszczepiać w nich sport - coś co może stać się alternatywą dla uzależnienia od narkotyków. Oczywiście w rozmowach z młodzieżą będą przewijać się także wątki patriotyczne, bo najczęściej oni mają gdzieś to gdzie żyją i warto opowiedzieć im o bohaterstwie Polaków dzięki, którym mogą mówić po polsku. Ale to na marginesie - osoba znajdująca się dzisiaj w takim a nie innym położeniu najpierw musi znaleźć dla siebie miejsce w tym kraju.

Zrozumieć, że życie na fazie to nie jest jedyne życie godne zbuntowanego człowieka i są ciekawsze bunty :). Zatem część Inicjatywy „14" zainteresowana ideologią sXe rozpoczyna prawdziwą pracę u podstaw i na pewno opublikujemy raport z pierwszej wizyty u młodzieży. Jest to spore wyzwanie także dla nas, ale adrenalina przed pierwszym noclegiem w takim miejscu odczuwalna jest w sposób pozytywny. Nareszcie znajdziemy się w miejscu, w którym rozmawia się o życiu - nie zaś o karierze i pieniądzach. Oczywiście jedziemy tam za darmo i spędzimy tam co najmniej dwa dni. Nie jedziemy tam z „legitymacjami" i w garniturach - jedziemy tam po pierwsze jako ludzie rządni pomocy, a nie jako lansujący się politycy.

Powiecie, że jesteśmy nienormalni chcąc rozmawiać i pracować z tego typu ludźmi. Że od razu powinno się ich skreślić i nazwać marginesem. A tymczasem chore na narkomanię dzieciaki nie są przyczyną, a są ofiarą dzisiejszych czasów. Oszukano ich - także, a może przede wszystkim tyczy się to ich idoli. Idoli w stylu Kuba Wojewódzki czy ta część muzyków, która promuje narkotyki nazywając je miękkimi. Nie ma narkotyków miękkich i twardych - są jedynie osoby mniej lub bardziej podatne na nałóg. Młodzież tak samo kradnie by mieć na marihuanę, co by mieć na amfetaminę - pod tym względem (że potrzebują danej używki „od zaraz") nie ma między nimi różnicy. A jeśli chodzi o podatność na uzależnienie - w momencie zaczynania - dzieciak nigdy nie wie jak to będzie z nim.

Z tego powodu uważamy, że „biali murzyni" wraz z lewakami promującymi znaczek marihuany w swoich klipach oszukują dzieciaki. Namawiają do ciągłego palenia, samemu mając na to środki - czy to z płyt czy z koncertów. Dzieciak nie otrzymał za to informacji o szkodliwości palenia i często po kilkuletnim  codziennym spotkaniu z marihuaną staje się zamulonym niezdolnym do normalnego życia „wesołym idiotą". A miało być tak pięknie... Często konsumenci zielonej roślinki za kontrargument podają szkodliwość alkoholu i agresję po nim. Oczywiście - zgadzamy się z tym i bynajmniej nie będziemy w ośrodku proponować młodzieży picia zamiast ćpania :). Negujemy każdy nałóg. Między zażywającymi codziennie amfetaminę, palącymi marihuanę bądź pijącymi alkohol stawiamy znak równości. Nazywanie czegoś miękkim to tłumaczenie swojego nałogu i nie damy się zrobić „w balona".

Naszą propozycją jest całkowite porzucenie używek za pomocą zajęcia się czymś pożytecznym. Jeśli dzieciak wkręci się w jakiś sport (pewnie najczęściej będzie to sztuka walki) - trzeźwość stanie się dla niego naturalna, a narkotyki będą przeszkadzać w dążeniu do wytyczonego celu. Nie każdy chce uprawiać sport, ale być może ma inne zainteresowania - muzyka, wrzuty itd. Chodzi nam o to by zaszczepić w narkomanie poświęcenie się jakiejkolwiek pasji, na którą przełoży silne emocje związane z braniem narkotyków czy piciem alkoholu. Kiedy ćpał, był cały dzień aktywny - zajęty poszukiwaniem towaru, kołowaniem na niego pieniędzy. Naturalnie więc po wyjściu z ośrodka musi wejść w jakiś aktywizm - jeśli siądzie na tyłku - będzie to stan dla niego nienaturalny.

Uważam, że narkoman mimo wszystko nigdy nie będzie w pełni „normalnym" człowiekiem - po tym zastrzyku adrenaliny i doznań jakie dostał od dragów - potrzebuje tych doznań i adrenaliny dalej. Szary świat jest dla niego nie do przyjęcia, w pewnym sensie narkoman widzi więcej i wymaga więcej od życia. Cała sztuka więc polega na zastąpieniu doznań związanych z ćpaniem innego rodzaju doznaniami - fanatycznym ćwiczeniem, robieniem muzyki, tworzeniem sztuki alternatywnej. Chcemy pomóc dzieciakowi poprzez rozmowę. Wydobyć z niego talent i pomóc go rozwijać. Namawiać do jego rozwijania - przekonywać, że życie na trzeźwo nie musi polegać jedynie na chodzeniu do pracy. Narkoman musi dostrzec w trzeźwym życiu coś atrakcyjnego, pociągającego - coś dla czego warto zrezygnować z narkotyków.

Już wiemy, że to się udaje i część dzieciaków kończy leczenie i daje radę na zewnątrz. Chcemy zatem pomóc kolejnym osobom. Jeden uratowany dzieciak to milion razy więcej niż piosenka o tym, że narkomani powinni znaleźć się w „obozach pracy" (?). Czekajcie zatem na raport z pierwszej nieoficjalnej wizyty nacjonalistów w ośrodku pomocy uzależnionym. Ł.

Źródło:
IN14


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Toruń - Inicjatywa Narodowa w hołdzie ofiarom zbrodni katyńskiej

sobota, 06 marca 2010 9:31


   Równo 70 lat po zbrodni, którą rozpoczęto 5 marca 1940 roku w radzieckich lasach, nacjonalistyczna młodzież z Torunia, zjednoczona pod szyldem Inicjatywy Naro- dowej "14" postanowiła oddać hołd polskim patriotom wymordowanym przez komunistyczny aparat władzy.

 Nacjonaliści złożyli wieniec pod pomnikiem ofiar, zaś jak możemy przeczytać na ich stronie internetowej, na ulicach Torunia pojawiły się również plakaty przypominające to wydarzenie.

 Działacze Inicjatywy przygotowali też okazjonalne materiały, z którymi warto się zapoznać. Całość znajduje się na stro- nie www.inicjatywa14.net.

 Źródło: Autonom.pl


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Dlaczego to robimy?

sobota, 02 stycznia 2010 11:39


   Na stronie www.inicjatywa14.net możecie znaleźć kilka klipów z akcji, które przeprowadzamy na ulicach. Część z Was jaka trafiła na naszą stronę za sprawą adresu (który wręczyliśmy Wam wraz z ulotkami na mieście) pewnie zastanawia się po co to wszystko robimy. Część pewnie sądzi, że jesteśmy nawiedzeni jak świadkowie Jehowy czy inni dziwacy. Tymcza- sem my po prostu nie mamy wyboru...


Prawda jest taka, że sami najchętniej zostalibyśmy w ciepłych domach i zajęli się innymi sprawami, ale nie potrafimy być głusi na to co dzieję się we współczesnych mediach i w naszym kraju. Reprezentujemy myśl nacjonalistyczną, która przed wojną była bardzo rozwinięta w Polsce.


Na tą myśl nie ma niestety miejsca w mediach, a tak ważnej dla historii postaci jak Roman Dmowski poświęca chwilę czasu jedynie TVP. W najpopularniejszych stacjach króluje tematyka „lekka i przyjemna" (jak „Tańce z gwiazdami" i inne tego typu szamba) po czym w serwisie informacyjnym serwuje się kampanie reklamową tym, którzy sprzedają Polskę Brukseli. Najważniejsza jest popularność w rozumieniu pop kulturowym i cyrk (na przykład w wykonaniu Palikota) nie zaś rzetelna myśl polityczna i jej realizacja.


Liberalizm i tak zwany konserwatyzm doprowadzą nas w to samo miejsce (do stania się jednym ze stanów „Stanów Zjednoczonych Europy"), a popularne media promują na każdym kroku tych zdrajców. Co to bowiem za konserwatysta Lech Kaczyński skoro podpisał traktat lizboński będący ograniczeniem niepodległości Polski? Jest to polityk podobnie niebezpieczny jak Donald Tusk i cała reszta tych świń przy korytach. Z drugiej strony - kiedy kilka lat temu partia Narodowe Odrodzenie Polski chciała puścić w telewizji swój klip wyborczy - odmówiono im tego. Jest to partia nacjonalistyczna, z której wywodzi się wielu z nas i wiemy, że praca dla kraju odbywa się tam za darmo. NOP chciał pokazać swoje poglądy, ale zabroniono im tego - nawet w Telewizji Polskiej powiedziano NIE myśli narodowej.


Piszę o tym by ukazać na przykładzie dlaczego jesteśmy obecni na ulicach. Musimy radzić sobie sami z propagowaniem polskiego patriotyzmu czynu (jak lubię nazywać nacjonalizm). Dlatego rozwija się nasza strona, gazetka i dlatego różni nacjonaliści (których nawet nie znamy) chcą rozdawać Wam nasze ulotki. Przekazujemy na nich myśl polityczną bądź światopoglądową idącą prosto z serca. Nie z chęci podlizania się oglądającym TVN bądź Polsat jak politycy z rządu.


Jesteśmy polskimi nacjonalistami, co podkreślamy na każdym kroku. Nie mamy nic wspólnego z niemieckim narodowym socjalizmem bądź włoskim faszyzmem, a tak przedstawiają nas nasi wrogowie bojąc się naszego rozwoju. Mimo, iż wielu z nas kiedyś należało do jakiś grup - dzisiaj jesteśmy w pełni autonomiczni i otwarci na nowoczesne propagowanie naszych poglądów.


Jeśli zgadzasz się z nami - zostawiamy Ci na stronie szerokie pole do popisu. W dziale „propaganda" znajdziecie ulotki, popularne vlepki, a także różne grafiki. Wystarczy trochę chęci i wspólnie po woli propagować będziemy nacjonalizm. Niestety popularne media za nas tego nie zrobią. Bądź aktywny! Wystarczy wydrukować i pójść na miasto. Ł.

Źródło: inicjatywa14.net


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Inicjatywa Narodowa na gólnopolskiej pikiecie NSZZ "Solidarność" w Toruniu

sobota, 28 listopada 2009 6:57


   27 listopada w Toruniu miała miejsce ogólnopolska manifestacja NSZZ „Solidarność". Nie patrząc na to czy całkowicie nam po drodze z dzisiejszymi związkowcami czy nie, wystawiliśmy skromną delegację. Pikieta miała miejsce o godzinie 12:00 przed zakładami Torfarm S.A. i Officina Labor SP. ZOO.

   Chodziło o obronę bezprawnie zwolnionych pracowników, w tym wszystkich założycieli związku zawodowego! Związkowcy zarzucali także łamanie praw pracowniczych i związkowych oraz dyskryminację członków NSZZ „Solidarność". Podkreślano też łamanie przez pracodawcę zasad bezpieczeństwa i higieny pracy na stanowiskach pracy w Officina Labor Sp. ZOO. w Rzgowie. W petycji żądano niezwłocznego przywrócenia do pracy zwolnionych.

   Zbiórka wyznaczona była na parkingu toruńskiego stadionu żużlowego. Zjechali się pracownicy z wszystkich stron kraju, przyjeżdżali samochodami, busami bądź autokarami. Łącznie zebrało się kilkuset ludzi, a nad ich głowami powiewały flagi z nazwami różnych miast i regionów. Wszędzie pełno było flag bądź chust „Solidarności". Dzisiaj różne są opinie o związkowcach, ale jednak „Solidarność" kojarzy nam się dobrze - oczywiście poglądami bardziej spójni jesteśmy z „Solidarnością Walczącą" niżeli panami od „Okrągłego stołu". Takie pikiety to jedna z niewielu okazji podczas, której mamy możliwość wykrzyczenia wyzyskiwaczom co o nich sądzimy. To (pomijając karierowiczów) piękna inicjatywa ludzka i prawdziwa solidarność z pokrzywdzonymi pracownikami!


   Podczas pikiety odpalono sporo petard, a w stronę zakładu Torfarm poleciało wiele jajek oraz kamieni. Podjęto próbę obalenia bramy wjazdowej lecz ta była przytwierdzona łańcuchami. W międzyczasie przeczytano przemówienia i żądano by ktoś podszedł do ludzi. Odważna kobieta w asyście kilku ochroniarzy znalazła się dopiero po ponad godzinie manifestowania. Niedługo po tym odśpiewano hymn Polski i pikieta dobiegła końca.


   Szkoda, że organizatorzy tak słabo rozreklamowali swoją pikietę i informacja o niej dotarła do nas wręcz na ostatnią chwilę. Aspekt propagandowy na pewno jest do poprawienia. Mimo to zdążyliśmy rozdać trochę ulotek. Do zobaczenia na innych akcjach!  Niżej kilka naszych zdjęć, a wyżej możecie zobaczyć nasz klip z pikiety.



Źródło:
INICJATYWA NARODOWA "14"

Podziel się
oceń
0
0

IN14: 11 listopada 2009 (wnioski)

poniedziałek, 16 listopada 2009 7:41


   A więc jesteśmy po szumnie zapowiadanej manifestacji nacjonalistycznej z okazji 11 listopada w Warszawie. Mimo, że na pewno nie będziemy (tak jak zapowiadaliśmy na starej , nie aktualizowanej już stronie TIN) opisywać wszystkich swoich działań ten wypad postanowiliśmy w telegraficznym skrócie zrelacjonować. Była to mobilizacja środowisk nacjonalistycznych z całej Polski warto więc wyciągnąć jakieś wnioski. Mam nadzieję, że te kilka „po warszawskich" myśli przyda się nam na przyszłość.


   Po pierwsze liczba. Organizatorzy podają 550 osób i coś około tego faktycznie było. Tak zwani antyfaszyści sami określili się na 150 osób, a przynajmniej tyle osób chciało niby zablokować nasz marsz. Ponoć tego dnia w różnych akcjach brało udział więcej anarchistów, ale i tak przygnietliśmy ich liczbą. I tu refleksja. Zewsząd słychać, że tej lewicy, tej „anarchistycznej młodzieży" jest tak dużo, a jednak wielka mobilizacja dała im tak marną liczbę gdy przyszło co do czego (choć też mają tendencję wzrostową w porównaniu do zeszłego roku). Do tego faktu trzeba dodać kolejny - byli oni obecni tylko w Warszawie, a co z pozostałymi miastami? Jeśli chodzi o nas, proszę bardzo - Wrocław około 200 nacjonalistów, Białystok 150 osób, Bytom to około 100 osób na manifestacji „Białych Orłów", Szczecin kilkunastu nacjonalistów, Łódź kilkunastu, a była jeszcze manifestacja Ligi Obrony Suwerenności w Gdańsku i kilka mniejszych lokalnych demonstracji. W całym kraju wyszło nas na ulicę grubo ponad 1000, co równa się rozdaniu wielu ulotek i kilku/ kilkunastu tysięcy osób słyszących skandowane przez nas hasła. Nie wspominając o głównych celach jak integracja, zawieranie nowych znajomości i spotykanie starych, dawno niewidzianych znajomych. I jak ktoś może mówić, że te manifestacje nie dają efektu?


  Pokazaliśmy, że mimo starań internetowych prowokatorów tworzymy jedność, obok siebie stały najróżniejsze organizacje, katolicy - poganie itd. Oczywiście niektórych dzieli tyle, że nie potrafią się ze sobą dogadać lecz co najważniejsze - kiedy trzeba potrafią obok siebie stać. Obaliliśmy internetowe napinki i mity pokazując, że świat sieci to jedno, a świat rzeczywisty to drugie. Dalej - pokazaliśmy, że nie jesteśmy wyłącznie skupiskiem subkultury skinheads (jak głosi stereotyp). W manifestacji (zresztą nie tylko tej warszawskiej) uczestniczyło wiele „normalnych", „szarych" osób nie związanych silnie z ruchem nacjonalistycznym. Przyszło wielu kibiców (szczególnie w Warszawie i Białymstoku) udowadniając, iż trybuny zawsze były i będą po naszej stronie. Nas to zresztą nie dziwi gdyż jaki kibic chciałby stać obok anarchistów, którzy na swojej stronie piszą o walce z „homofobią", a na manifestacji czytają list czarnoskórego działacza gejowskiego czy słuchają przemówienia ludzi „Gazety Wyborczej"? Anarchistycznych symboli pełno jest na co dzień wśród studentów, ale 11 listopada udowodnił, że to pusty, tani, modny bunt nie mający przełożenia na liczbę działających aktywnie. 


   My zaś mamy potencjał czekający aż odpowiednio go wykorzystamy. Coś zaczyna się dziać. Jak grzyby po deszczu powstają nowe strony internetowe czego dowodem jest nasza inicjatywa14.net. Z tymi stronami związana jest najczęściej działalność, co ważne nie mamy takiego komfortu jak tak zwani „antyfaszyści" i możliwości pisania o wszystkim czy działania na tylu płaszczyznach. Anarchiści mają za sobą lewicowe, gejowskie i żydowskie „autorytety" chroniące ich przed kompletnym mieszaniem z błotem. Nas niestety nie ma kto w ten sposób ochronić, jesteśmy regularnie oczerniani i kłamliwie nazywani nazistami. Tym bardziej śmiać nam się chce z rewelacji jakie podaje „Gazeta Wyborcza" na temat pokrzywdzonych anarchistycznych dzieciaczków. Z grubej rury pojechał także Seweryn Blumsztajn pisząc słynny już komentarz (dla „Wyborczej") pod tytułem „Moi narodowi bohaterowie". Jak pisze Seweryn:  



Grupka młodzieży ścigająca się z policją, żeby zablokować faszystowski pochód, to byli najważniejsi bohaterowie naszego narodowego święta. Wielu z nich uważa się za anarchistów i nie wierzy w jakiekolwiek państwo, wielu zrażonych nieustanną bogoojczyźnianą celebrą nie uważa się za patriotów. Chcą być obywatelami świata. To oni jednak uratowali polski honor w dniu narodowego święta.  


   Jakież to piękne i szlachetne. A tak na poważnie - dobrze, że takie coś Blumsztajn napisał. Ci co mają zgodzić się z tonem tego durnego komentarza już przed tym tekstem byli nastawieni do nas anty. Reszta zaś powinna popukać się w czoło bo czuje się Polakami nie zaś „obywatelami świata". Skoro „antyfaszyści" przekreślają patriotyzm, zrażeni są „bogoojczyźnianą celebrą" to co robi kotwica powstańcza na ich symbolach? Odpowiedź jest prosta - są nieźli w socjotechnice. Wiedzą, że powszechnie znane „PW" kojarzy się Polakom dobrze i je wykorzystują. Kto jednak ma trochę oleju w głowie zauważy, że to paradoks i bluźnierstwo - bo ci „obywatele świata" plują na walkę za Ojczyznę. Ot cała prawda, obnażona po raz kolejny przez Blumsztajna. Dalej jest śmiesznie, ale prawdziwie, Seweryn pisze:



Patrzyłem na kilka dziewczynek (chłopaki uciekają, na końcu zawsze zostają dziewczyny) wtulonych w ogromny transparent "Faszyzm nie przejdzie", otoczonych przez rosłych policjantów.  


   Chłopaki uciekają, dziewczyny zostają - to prawda. W Toruniu od razu przypomniał się rok 2006 i manifestacja na starówce, na którą przyszli „antyfaszyści". Kiedy chciano podyskutować we w miarę wyrównanej liczbie „chłopaki uciekali", a „dziewczyny zostały" (zostawione przez nich na pastwę losu) rzucając się na naszych kolegów :). Trzeba im przyznać, że w przeciwieństwie do swoich ziomków - mają jaja :). Jak widać pod tym adresem: LINK! wie to również Seweryn Blumsztajn. Pewnie anarchiści nakrzyczą na swojego człowieka, „Seweryn, wszystko spoko, ale tego nie musiałeś obnażać" :). 


   W tej manifestacji i w naszej wyższej niż rok temu liczbie najlepsze jest to, że ludzie zjeżdżają z całej Polski jedynie na tą manifestację. Nie mamy jak anarchiści koncertów i innych atrakcji. Setki kilometrów, setki złotych idą tylko na to by wykrzyczeć swoje poglądy. Ludzie chcą tyle jechać i chcą poświęcać na to swoje pieniądze. A teraz pytanie do organizatorów - wyobrażacie sobie naszą liczbę gdyby odbył się tego dnia jakiś otwarty koncert bądź imprezy towarzyszące manifestacji? Będzie to trudne, bo lewacy stale donoszą i domagają się od znienawidzonej (???) przez siebie „władzy" i policji delegalizacji naszych działań.  


   Idziemy w dobrą stronę, na pewno w lepszą niż na tej samej manifestacji w 2007 roku. Coraz mniej przypadkowej patologii (widziałem tylko dwie osoby nietrzeźwe), coraz więcej osób w nowoczesny sposób postrzegających nacjonalizm (niektóre hasła w stylu autonomicznych nacjonalistów, coraz więcej osób łapiących ten klimat i styl, oświetlające pochód race), prócz haseł setki rozdanych przechodniom ulotek. Ogólnie podsumowując ten rok, w kraju jest coraz większe ciśnienie na aktywizm, a coraz mniej toleruje się nic nie robienie. Do tego by było dobrze jeszcze sporo brakuje, ale na pewno nieco skręciliśmy z tej krzywej i wkroczyliśmy na właściwe ścieżki. Kolejne kroki przed nami. Nie za rok w Warszawie lecz na co dzień w swoich miastach.  Ł.

Źródło:
inicjatywa14.net


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Zin Inicjatywa nr 4 (PAŹDZIERNIK 2009)

poniedziałek, 16 listopada 2009 7:30


   Z opóźnieniem prezentujemy kolejny numer naszego zina „Inicjatywa", który ukazał się w październiku 2009. Jak zwykle wrzucamy do wglądu i do rozsyłania (zamieszczajcie to na forach, stronach, drukujcie) wersję PDF.        

   Jest to ostatni numer w tej formie, kolejna będzie nieco zmieniona graficznie i treściowo.

Zina do pobrania na stronie: LINK


Źródło:
inicjatywa14.net


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Inicjatywa Narodowa na manifestacji ONR w Warszawie

sobota, 14 listopada 2009 10:53




   Organizacja wyjazdu do stolicy na zapowiedzianą przez ONR demonstracje rozpoczęła się dla nas dobre trzy tygodnie wcześniej. Kompletowanie składu, organizacja transportu i tak dalej. Mimo (normalnych przy tego rodzaju wyjazdach) przeciwności losu wyruszyliśmy do Warszawy zadowalającym, wesołym składem.

   Kilkugodzinna podróż przebiegała w atmosferze ogólnego rozbawienia, a hitem były opowieści jednego z wyjazdowiczów. Z różnych przyczyn nie rozwiniemy tematu :). Na miejsce docieramy jakiś czas przed planowaną zbiórką, czekamy na rozpoczęcie manifestacji w strugach deszczu. Jest to dla nas okazja do odnalezienia się w tłumie z przybyłymi z innych miast Polski przyjaciółmi, niekiedy niewidzianymi od dość dawna. Pod kolumną Zygmunta pojawiają się przedstawiciele wielu organizacji nacjonalistycznych jest ONR, Falanga, Zadruga, NOP, Związek Słowiański, podobno pojawiła się nawet jakaś MW, nie wiem, nie widziałem. Zdecydowaną większość stanowią jednak niezrzeszeni nacjonaliści, jak my.


   Rozpoczęcie demonstracji opóźnia się ze względu na spóźnialskich, w końcu około godziny 15, przemoczeni ruszamy z Placu Zamkowego w stronę pomnika Romana Dmowskiego, w sile około pięciuset osób. Cały czas pilnie wyczekujemy informacji o ruchach planowanej w tym samym czasie manifestacji tzw. antyfaszystowskiej. Szumnie zapowiadali że przerwą nasz pochód - nacjonalistyczna ekipa „mocnych wrażeń" gotowa była na „dyskusje". Niestety, lewacy nie dopisali - pojawili się na trasie pochodu, świetnie zdając sobie sprawę że policja nie dopuści do żadnej poważnej konfrontacji. Wykrzykując mniej lub bardziej adekwatne hasła - „nadchodzą, nadchodzą nacjonaliści!", (chyba najlepsze) - pochód dociera pod pomnik Dmowskiego.


   Na uwagę zasługuje reakcja przechodniów na naszą manifestację - z reguły jest ona pozytywna, zwłaszcza wśród osób starszych. Po dotarciu na miejsce zniecierpliwieni wysłuchujemy jeszcze kilku przemówień, po czym zawijamy się, wcześniej dołączając się datkiem do prowadzonej zbiórki pieniędzy na szczytne cele. Podsumowując był to udany, patriotyczny dzień.



   Warto dodać że tego dnia w Toruniu Elana podejmowała Raków Częstochowa. Z tej okazji miejscowi ultrasi przygotowali przy pomocy toruńskich nacjonalistów patriotyczną oprawę. Na płocie pojawił się duży transparent z lekko przerobionym tekstem znanej wszystkim kapeli: „Znak orła potęgi symbol prowadził was". Nad nim kibice Elany trzymali biało- czerwone sreberka. Na pewno taka oprawa znacznie przyczyni się do promocji postaw patriotycznych wśród młodzieży interesującej się meczami toruńskiego klubu. Podczas pokazywania oprawy odśpiewano hymn narodowy. W.

Źródło:
inicjatywa14.net


Podziel się
oceń
0
0

IN14: Inicjatywa14.net - nowa strona polskich nacjonalistów

środa, 11 listopada 2009 8:59

 

 
   Od 11 listopada zaczyna działać nowa strona polskich nacjonalistów Inicjatywa14.net. Już teraz znajdziecie tam kilkadziesiąt artykułów, filmów do pobrania. Znajdziecie tam też gotowe wzory szablonów, vlepek, plakatów, a nawet ulotek do pobrania. Zachęcamy do odwiedzania naszej strony, współpracy oraz przede wszystkim działania! - piszą twórcy strony Inicjatywa Narodowa 14

  Kronika Narodowa


Podziel się
oceń
0
0

IN14: O Toruńskiej Inicjatywie Narodowej "14"...

wtorek, 20 października 2009 17:28


T1
Toruńska Inicjatywa Narodowa „14" to porozumienie ludzi, którym nie jest obojętny los ich Ojczyzny. Faktycznie działamy od grudnia 2007, nie jesteśmy grupą w żaden sposób sformalizowaną czy to w ramach stowarzyszenia czy też partii politycznej. TIN „14" to tak na prawdę podkreślenie, iż Ruch Narodowy w Toruniu to jedność i działamy od zawsze razem bez wyraźnych podziałów.

Dzięki temu możemy udzielać się w szerszym gronie, nie zamykając się do jednej konkretnej organizacji. Zdajemy sobie sprawę, że szeroko rozumiane poglądy nacjonalistyczne są dzisiaj w takim miejscu, że nie ma miejsca na szufladkowanie się i wrogość do innych grup narodowych tylko dlatego, że jest od Ciebie niezależna. To dobre dla karierowiczów, a nie czynnych działaczy Ruchu Narodowego. Dlatego jeśli ktoś ma dobre intencje dotyczące Wielkiej Polski Narodowej to podamy mu rękę bez względu na jakieś ewentualnie nie pasujące nam drobne „różnice programowe". W jedności siła!

Jednocześnie zaznaczamy, że potrafimy odróżnić Ruch Narodowy od „pseudonarodowego", tak zwanej „nowoczesnej prawicy", która doprowadzi nas w to samo miejsce co reszta liberałów - do stania się jedną z dzielnic Europy. To, co w TIN najważniejsze, to do czego dążymy to INICJATYWA na rzecz propagowania polskiego nacjonalizmu. Nie będziemy na tej stronie opisywać swoich działań, gdyż nie chodzi nam o to by się chwalić swoją pracą lecz by poprzez teksty Was do niej zachęcić, zwrócić uwagę na pewne „zapomniane" przez media sprawy. Z narodowym pozdrowieniem - TIN "14"

Źródło: www.tin14.tnb.pl


Podziel się
oceń
1
1

Licznik odwiedzin:  243 879  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O bloogu




Czołem Wielkiej Polsce!

Witamy na bloogu "Kronika Narodowa".
Bloog w swym zamyśle, ma być czysto informacyjny. Znajdziecie tu relacje z inicjatyw/ akcji praktycznie wszystkich środowisk i organizacji szeroko pojętego Obozu Narodowego. Nie zapomnimy jednak o działalności nacjonalistów spoza granic naszego kraju i artykułach oscylujących wokół tematyki ideologiczno – historycznej.
Jesteśmy otwarci na współpracę z wszystkimi środowiskami narodowymi. Przy czym, z całą stanowczością stwierdzamy, iż nie interesują nas jakiekolwiek antagonizmy organizacyjne... CWP!

Redakcja

ZASADY PRZEDRUKU Z KN: ZASADY PRZEDRUKU - LINK

Kontakt: kronikanarodowa@wp.pl

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Statystyki

Odwiedziny: 243879

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl